Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Plac

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 24  Next

Go down  Wiadomość [Strona 5 z 24]

101 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 1:21 pm

Opuścił łeb patrząc na chętne dziewki. Mrugnął do nich, a następnie uścisnął dłoń szeryfa.
- To ja panu dziękuję.
Pojechał z Trevorem do lazaretu a następnie odstawił konia pod biurem szeryfa i udał się do hotelu. W sumie nie wiem, co zrobić z głową, toteż mam nadzieję, że MG coś podpowie.
Darcy musiał się szybko wyczyścić z krwi i przebrać. Niedługo zaczynało się przyjęcie u pana Canizasa. Skoro Julie znalazła sobie inne towarzystwo, musiał znaleźć sobie kogoś innego. Albo nie musiał.

ZT


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

102 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 1:31 pm

Ludzie zaczęli wiwatować, słysząc, że tajemniczy morderca, że to straszne monstrum zostało zabite. Teraz Old Whiskey mogło spać spokojnie...
A młode kobiety wciąż robiły maślane oczy do lokalnych bohaterów, mając nadzieję, że los będzie łaskawy i któryś z nich do nich podjedzie... och, jakże były zrozpaczone widząc, ze szeryf wybrał Julie. Od razu w kierunku oszpeconej gosposi skierowane zostały złośliwe uśmieszki i niewybredne słowa, mruczane pod nosami.
Pozostaje jeszcze nadzieja, że pan Darcy wróci i z chęcią pochwali się ponownie swoim trofeum...

DARCY I SLATERY DOSTAJĄ OD MIASTA PO 500 DOLARÓW NAGRODY

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

103 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 1:33 pm

Ach ten Tomas, komplement za komplementem, polany komplementem. Orgia komplementów. Jak tu nie spłonąć rumieńcem?
- No miałam nadzieję, że nie Pana, bo musiałabym się zezłościć - powiedziała wciąż słabym głosem. Chyba dopiero się uspokajała.
Podążała chwilę wzrokiem za odjeżdżającym panem Darcy, by powrócić spojrzeniem na szeryfa.
- Jak zwykle Pan zasypuje komplementami - uśmiechnęła się lekko - W takim razie muszę szybko załatwić swoje sprawunki i spotkamy się tutaj. Wolałabym, żeby Pan nie przychodził pod posiadłość, nie wiem jak Pani Duncan by to odebrała.
Ciekawe jakby mu było bez zarostu...
Słysząc niewybredne komentarze, znów poczerwieniała, tym razem zażenowania. Wiedziała, WIEDZIAŁA DO CHOLERY, że ma blizny, nie musiały jej o tym przypominać !
- Pójdę już w takim razie.Pana fanki czekają - powiedziała cicho


_________________


Zobacz profil autora

104 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 1:38 pm

Gość


Gość
-fanki, taak. Mam nadzieję, że pani jest moją najwierniejszą fanką - powiedział posyłając jej swój uśmiech.
Słysząc złośliwe komentarze na temat wyglądu Julie jego wzrok zmienił się na odrobinę groźny. Nieprzyjemne błyski w oczach pojawiły się równie szybko jak i znikły.
-Droga Julie proszę się nie przejmować zazdrością innych. Nie warto. Proszę uważać na siebie. Nie darowałbym sobie, gdybym teraz odjechał, a w czasie gdy mnie tu nie ma, stała się pani krzywda- stwierdził zgodnie z faktem. Mówił prawdę, no i oczywiście wcale nie czarował.
-W takim razie do zobaczenia przed przyjęciem pani Julie- powiedział, ponownie się jej skłonił i spiąwszy konia łydkami pognał przed siebie. Musiał iść do golibrody, wcześniej się wykąpać, zmienić odzienie, a to we krwi wyrzucić a także nakarmić zwierzęta i kupić kwiatek dla pani Julie.

105 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 7:32 pm

Julie niedługo potem wróciła na plac, już bez piszczących fanek, rozkładających nogi na widok bohaterów.
Trzeba przyznać, że przeszła samą siebie by wyglądać jej zdaniem "znośnie". Podkręciła włosy tak, że po plecach spływały jej delikatne fale w nie wplotła niezapominajkę, zrobiła porządny makijaż, który dość skutecznie maskował blizny. Podkreśliła oczy, by odwrócić uwagę od blizn widocznych przy bliższym kontakcie. Ubrała się elegancko - w połyskującą na złoto sukienkę, z rękawami do łokci.
Usiadła na ławce i czekała na pana Slattery'ego, nieco nerwowo bawiąc się zdobieniami sukienki. Nie była pewna jak wypadnie dzisiejszy wieczór.



Ostatnio zmieniony przez Julie Lacroix dnia Sro Mar 27, 2013 8:13 pm, w całości zmieniany 1 raz


_________________


Zobacz profil autora

106 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 7:37 pm

Gość


Gość
Tomas przybył pieszo na plac miasteczka Old Whiskey. Nie miał zamiaru konno podróżować, poza tym sukienka jej towarzyszki na przyjęcie mogłaby się zniszczyć podczas jazdy. Konia zostawił więc przy biurze szeryfa, bezpiecznego.
Sam ogolił się, ostrzygł, wcisnął w elegancki chociaż nie aż tak drogi garnitur.
Gdy dostrzegł panią Lacroix, uśmiechnął się delikatnie.
-Dobry wieczór piękna pani, wygląda pani olśniewająco- powiedział do niej nadal się uśmiechając. Wziął jej dłoń delikatnie w swoje dłonie i uniósł do ust by złożyć na niej pocałunek motyla, delikatny.
-No więc teraz pani może olśnić inne panie i panny na przyjęciu- powiedział pogodnym tonem.
-Ach, a to dla pani- powiedział wręczając jej bukiecik z trzech czerwonych róż.

107 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 7:46 pm

Julie przez pierwszy moment wyglądała jakby miała zaraz uciec. Obcy facet nagle rzuca jej komplementy, potem całuje w rękę i wręcza bukiet, pewnie jakiś wariat !
Dopiero po chwili skojarzyła tą "orgię komplementów"rozpoznała mężczyznę i zaczęła się serdecznie śmiać.
- Mój Boże, pan Slattery, nie rozpoznałam Pana ! Już chciałam brać nogi za pas !- pochichotała jeszcze chwilę i aż westchnęła patrząc na bukiet
- Są przepiękne, dziękuję. Och, do olśniewania mi daleko, proszę mi wierzyć. Sam Pan słyszał uwagi na mój temat - mimo to nie zdawała się być przybita tym gadaniem fanek Slattery'ego
- W takim razie, chyba czas na nas. - posłała mu nieśmiały uśmiech


_________________


Zobacz profil autora

108 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 7:55 pm

Gość


Gość
Tomas roześmiał się serdecznym, szczerym śmiechem.
-Tak to jest, człowiek się ogoli, założy eleganckie inne niż codzienne ciuchy i ludzie już go nie rozpoznają, ale nie gniewam się droga Julie. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko bym mówił ci po imieniu?- zapytał z uśmiechem, nie puszczając jej dłoni.
Potem jednak podał jej swoje ramię by się na nim wsparła i elegancko niczym dystyngowana dama ruszyła z nim do domu pana Patricka Canizasa.
-Mam nadzieję, że podobają się pani róże- dodał jeszcze.

109 Re: Plac on Sro Mar 27, 2013 8:02 pm

Julie uśmiechnęła się nieśmiało i założyła loczek za ucho.
- Nie, nie mam nic przeciwko panie Slattery. - powiedziała, wspierając się z chęcią na jego ramieniu.
Wciąż była nieco osłabiona, więc było to dla niej spore ułatwienie.
- Och tak, są prześliczne. Ufam, że będzie gdzie u pana Canizasa włożyć je do wody. Byłoby strasznie szkoda, gdyby zwiędły
Tak więc elegancki pan i dystyngowana dama ruszyli na przyjęcie

[zt]


_________________


Zobacz profil autora

110 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:06 pm

Po zakończonych ćwiczeniach, zbieraniu ziół i dokształceniu
się dziewczyna ruszyła do miasta. Oczywiście
koń jak zawsze i niezmiennie jej towarzyszył. Tym razem było, to centrum
miasta. Przystanęła na chwilę i zaczęła się rozglądać.


_________________


relacjeekwipunekpoczta
Ekwipunek: dwa zdobione wachlarze, kuferek z lekami

Zobacz profil autora

111 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:11 pm

- Hej ty - krzyknął - hej, zatrzymaj się na chwilę.
Podbiegł do dziewczyny, zmierzył ją wzrokiem dość nie łaskawym. Nie był zadowolony z tego co usłyszał na chińskiej ulicy.
- Nie szukasz pracy? - bez chwili namysłu zapytał, w końcu miał ku temu określony cel. A po drugie nie lubił niejasnych sytuacji.
- Słyszałem, że sprzedajesz co nieco na mieście - spojrzał na jej torbę - nie boisz się?
- Mam dla ciebie propozycję!

Zobacz profil autora

112 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:20 pm

Słysząc krzyk gwałtownie obróciła się, a koń razem z nią. Widząc
podbiegającego mężczyznę wystraszyła się lekko, a koń zrobiła dwa kroki w tył
zarzucając łbem.


–Mam już prace ale jeśli twoja oferta przebije tą
dotychczasowa, to czemu nie.
–odpowiedziała bacznie obserwując nieznajomego
chociaż ten zdawał się pochodzić z tego samego kraju co i ona.


–Sprzedaje i co z tego? –odchrząknęła.


– Słucham –uśmiechnęła się lekko.


_________________


relacjeekwipunekpoczta
Ekwipunek: dwa zdobione wachlarze, kuferek z lekami

Zobacz profil autora

113 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:29 pm

Zmierzył kobietę wzrokiem.
- YuBin masz na imię prawda? - zamyślił się na ułamek sekundy - mogę zapewnić ci lokal do pracy, abyś nie musiała łazić po ciemnych kontach no i w razie natrętnego klienta masz u mnie pomoc.
I tu wyprzedził jej pytanie i myśli.
- Tak tak wiem pracujesz sama jesteś niezależna, pojawiasz się i znikasz, ale warto się zastanowić nad moją propozycją, zapewnię ci że tak powiem opiekę w zamian za swobodną pracę na mieście i drobny procent z utargu - Kin postawił sprawę jasno, albo mała będzie wiedziała o co chodzi albo jest na to za głupia.
- Poza tym klienci narzekali na twoje opium, a co niektórzy mówią że pochodzi ode mnie. A to już mi się nie zbyt podoba.

Zobacz profil autora

114 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:38 pm

Kiwnęła twierdząco na jego słowa o jej imieniu.


–Ale ja nie lubię siedzieć cały czas w jednym miejscu.
–odchrząknęła.


Jednak dziewczyna poczęła się poważnie zastanawiać nad
słowami mężczyzny.


–Hmmm… a skąd mam wiedzieć, ze poradzisz sobie z nimi
co?
– spytała wprost. Ludzie byli tacy jacy byli. Jak nie udawało się ich
uśpić i wmówić kilku rzeczy, to czasami było naprawdę nieprzyjemnie.


– A czy ja mówiłam, że moje opium jest idealne?
wzruszyła ramionami.


–A te plotki, to już nie mój problem. – poprawiała
włosy.


_________________


relacjeekwipunekpoczta
Ekwipunek: dwa zdobione wachlarze, kuferek z lekami

Zobacz profil autora

115 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:44 pm

- Czy poradzę nie wiem, ale masz więcej szans, że ci nic się nie stanie - dodał szybko w sumie wiedział o co mu chodzi - doskonale wiemy że biali przychodzą do nas jak czegoś potrzebują, a i tak nami gardzą, jesteś azjatką tka jak ja. Powinniśmy chyba sobie pomagać?
Zamilkł na chwilę patrząc w oczy YuBin.
- Towar możesz brać ode mnie, wtedy masz pewność ze nie jest to jakieś gówno i klient do ciebie wróci.
Nie ma co ukrywać Kin potrzebował sprzedawcy na mieście, a taka azjatka była idealna i to w dodatku z ekstra usługą.
- Zastanów się nad propozycją.

Zobacz profil autora

116 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 1:50 pm

Poczęła się zastanawiać nad jego propozycją. Westchnęła
kilka razy.
–Niech ci będzie ale mam kilka warunków. Po pierwsze ja sprzedaje i nie
wtrącasz się w sposób jaki to robię. Po drugie…
– zeszła z konia i podeszła
do niego by nikt inny nien słyszał


… co robię facetom, z którymi się prześpię, to moja
sprawa. Po trzecie nie odpowiadam za twoje krzywdy jak będziesz chciał mnie
ratować. A po czwartek jak się dzielimy kasą?
– złapała oddech.


_________________


relacjeekwipunekpoczta
Ekwipunek: dwa zdobione wachlarze, kuferek z lekami

Zobacz profil autora

117 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 2:03 pm

Uśmiechnął się ironicznie, tylko tak potrafił ale w ta mała YuBin zaczęła kumać o co chodzi, ale jednak nie do końca.
- Warunków? - zrobił zdziwioną minę, po czym zaczął uważnie słuchać.
- To co robisz facetom to twoja sprawa, ale jeśli robisz to za moimi plecami nie myśl, że ci pomogę. Mogę cie nie ratować jeśli nie chcesz. Ale uwierz mi w tym mieście długo nie pociągniesz - tu ponownie zaśmiał się ironicznie - techniki sprzedaży twoja sprawa, aby skuteczne.
- Jeśli sprzedajesz mój towar dostaniesz dziesięć procent od zysków.

Zobacz profil autora

118 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 2:10 pm

–Czyli mam i mówić o każdym facecie, którego przelecę?
– spytała


–A jak sprzedam swój towar ile z tego chcesz? – poprawiła
włosy cwanie się uśmiechając. W końcu trze było się dopytywać.?


_________________


relacjeekwipunekpoczta
Ekwipunek: dwa zdobione wachlarze, kuferek z lekami

Zobacz profil autora

119 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 2:20 pm

- Jeśli robisz coś na moje zlecenie wtedy masz moją opiekę oraz jeśli dotrzymujesz towarzystwa w moim namiocie dla moich klientów. Co robisz poza tym twoja sprawa, ale wtedy ciężko liczyć na moją pomoc.
Kin szybko sobie przekalkulował ile by mógł zapłacić dla dziewczyny po czym się nachylił nad nią nie mal że do jej ucha, szepną.
- Jednorazowa porcja opium z domieszką haszyszu około siedmiu dolarów - zamilkł chwilę się zastanowił - dobra dolar dla ciebie, niech stracę.
- Swój? - zrobił zdziwioną minę - przestajesz sprzedawać swój towar!

Zobacz profil autora

120 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 2:25 pm

–Ale jeśli sprzedam coś z moich produktów, to nie
dostaniesz złamanego centa.
–uśmiechnęła się,.


–Dobra niech będzie. Tylko pokarz gdzie mam pracować, a
i umowę masz czy jak to tam się zwie?
– odchrząknęła lekko wsiadając na
konia.


_________________


relacjeekwipunekpoczta
Ekwipunek: dwa zdobione wachlarze, kuferek z lekami

Zobacz profil autora

121 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 2:31 pm

- Umowę? - Kiwną głową na znak że ma po czym dodał - tak mam pozwolę ci spokojnie robić swoją robotę w mieście...
- Umowę - pokiwał z niedowierzaniem głową.
- Chodź pokaże ci gdzie mam namiot - skierował się w stronę chińskiej ulicy - jeśli będzie ci sprawnie szło, możesz liczyć na premie.
Spojrzał do góry na dziewczynę, po czym szybko dodał.
- Jeśli puszczasz się z białymi to pamiętaj, aby na nich uważać. Załatwię ci coś, powiedzmy kawałek żelastwa. U mnie w namiocie raczej byle kogo nie spotkasz także możesz być spokojna.

/2x zt/ pisz tu -> http://oldwhiskey.my-rpg.com/t927-namiot-kin-ju-jung

Zobacz profil autora

122 Re: Plac on Czw Mar 28, 2013 2:34 pm

Danielle prześladował chyba jakiś wybitny pech. Jak nie naprzykrzający się mężczyźni. To triumfalny powrót łowców z polowania.
Dani przezornie odwróciła głowę, nie chciała oglądać takich makabrycznych widoków. Jeszcze by tutaj zemdlała na środku tego placu i została zdeptana przez tłum pragnący obejrzeć trofeum.
Dziewczyna wetchnęła ciężko i odwracjąc spojrzenie powędrowała zrealizować swój pierwotny zamiar, czyli kupić potrzebne wiktuały na obiad.

zt


_________________

 

Zobacz profil autora

123 Re: Plac on Sro Kwi 10, 2013 8:01 pm

Prosto od Promnitza poszedł do hotelu, by się odświeżyć a następnie udał się na plac, gdzie był umówiony z Julie. Ze sobą miał dwa, ładnie zapakowane prezenty (wyręczyła go w tym Rosie) dla solenizantek i butelkę whiskey dla Curwooda. Musiał mu przecież jakoś podziękować za uratowanie od śmierci pod zwalistym cielskiem jednej z cyrkowych dziwadeł.


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

124 Re: Plac on Sro Kwi 10, 2013 8:08 pm

Julie długo sie wahała nim odpisała na zaproszenie Darcy'ego. Uznała jednak, że co jej tam, chociaż się pobawi, a nie musi się go trzymać blisko. Na pewno będzie tak ktoś kogo zna
...no własnie.
Niedługo po odpisaniu Darcy'emu dostała list od Tomasa i aż jej się zrobiło słabo. Ale się narobiło
Dołączyła więc do Darcy'ego, odziana w skromniejszą sukienkę, niż tę co miała na przyjęciu.
- Witam, panie Darcy. Pan wybaczy, że zacznę tak prosto z mostu, ale to istotne. Kiedy Panu odpisałam na zaproszenie, dostałam list z ta samą propozycją od pana Slattery'ego. BŁAGAM nie zaczepiaj go w żaden sposób ani nie prowokuj, bo zepsujesz tym dziewczynom urodziny, a to byłoby faux pais. - powiedziała.
A tak w ogóle to nic między nimi nie zaszło, a ona nie krzyczała jego nazwiska w ekstazie.


_________________


Zobacz profil autora

125 Re: Plac on Sro Kwi 10, 2013 8:17 pm

- Julie- uśmiechnął się na jej widok i musnął ustami dłoń kobiety na przywitanie. - Och - wyprostował się, kiedy usłyszał o szeryfie. Świetnie, tylko jego brakowało. No, ale trudno! Przecież nic z tym nie zrobi. Darcy dobrze wiedział, że w którymś momencie znowu się z nim spotka, i szczerze powiedziawszy, nie dbał o to specjalnie. Bo przecież cóż miał robić? Chować się po kątach? Bez przesady, nikt go nie ścigał listem gończym.
- A dlaczego miałbym go zaczepiać? - nadstawił ramię, by mogła go chwycić i oboje ruszyli w stronę miejsca, w którym miało odbyć się przyjęcie. - Czy ja go kiedykolwiek prowokowałem? - poza tym, że cały czas? Ani razu! - Kupiłem im książki, myślisz, że to dobry pomysł? Sprowadzone aż z Nowego Jorku- bo na tym zadupiu nie było nawet księgarni.


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 24]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 24  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach