Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Historia miasteczka

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Historia miasteczka on Sro Lip 11, 2012 1:21 pm



Old Whiskey to miasto, które ma niezwykle bogatą historię.

To miejsce, o którym snuje się niezwykłe opowieści, tworzy się legendy i mity poruszające wyobraźnię. Przybywając do tego miasta, człowiek ma wrażenie, jakby każda cegła, każdy kamień czy deska, z której zbudowano to miejsce, chce mu coś opowiedzieć.
A jest tego wiele…

Old Whiskey zbudowano podczas pierwszej gorączki złota i rosło w siłę wraz z podniesioną temperaturą poszukiwaczy cennych kamieni. Zostawiali oni tu pieniądze, honor oraz godność. Wielu też z nich osiadło tu na stałe, skuszonych łatwym zarobkiem i beztroską życia.

Nie brakowało tu Europejczyków, wolnych czarnych ludzi, czy Azjatów, którzy stali się tanią siłą roboczą. Kwitł handel, ale także i rozwijał się niebezpieczny półświatek, który zaczął rządzić okolicą. To nie burmistrz ani też nie szeryf władali tym terenem, a alfons i jego grupa trzymająca władzę, krąg zaufania, którzy mieli nie tylko pieniądze, ale także tupet i pewność siebie.
Old Whiskey stało się silnym, rozbudowanym miastem, które było przystankiem dla wielu ludzi z różnych klas społecznych i z różnoraką zawartością portfela. Zaczęto budować hotele, restauracje, myślano nawet o założeniu tu kasyn. Jednak ta „złota era” i bogactwo nie trwało długo.

Upadek Old Whiskey zdawał się być nieunikniony.
Pierwszą raną zadaną miasteczku, był napad jednego z największych gangów tamtych lat – gangu braci McConnorów.

Wszystko zaczęło się w dniu, gdy burmistrz miasta dowiedział się, iż w Old Whiskey ma pojawić się aresztowany ostatnimi czasy, przywódca gangu, Nick McConnor. Był on przewożony konwojem, na stacji kolejowej Old Whiskey miał wsiąść do pociągu, który miał go zawieść na szafot. Jednak głupim jest ten, kto uznałby to za proste zadanie.

Młodszy z McConnorów, szaleniec imieniem Johnny, dla którego zabić to jak splunąć, postawił sobie za cel odbicie brata. Zebrał gang, wsiedli na koń i ruszyli w stronę Old Whiskey, które już wkrótce miało stanąć w ogniu.

To były ciężkie dni dla mieszkańców. Ba! To było piekło. Palące się domy, krzyk na ulicach i strzelaniny, wszystkiemu wtórował szaleńczy śmiech Johnny’ego, który jakby stracił rozum, w szale zabijania.

Miasteczko kontra grupa morderców – gdyby nie pomoc ze strony Pinkertonów, Old Whiskey na zawsze stałoby się już tylko krwawą plamą na mapie.

Nick McConnor zginął , śmiertelnie raniony przez szeryfa w pojedynku. Jego sprzymierzeńcy zostali aresztowaniu i wydawałby się mogło, ze po kilku dniach jatki, mieszkańcy mogli odetchnąć z ulgą.
Nic bardziej mylnego.

Ten koszmar senny trwał dalej, gdy okazało się, ze największy wariat na dzikim zachodzie uciekł – Johnny McConnor nie gryzł piachu, lecz zaszył się gdzieś w okolicy, czekając na to co zowie się zemstą.
Niepewne to były czasy, pełne strachu o własne życie… a także i stan konta w banku. Gorączka złota kiedyś minąć musiała, ktoś kiedyś musiał powiedzieć – złota już nie ma. Takie zdanie coraz częściej wychodziło z ust poszukiwaczy, którzy zatrzymywali się w Old Whiskey.

Chociaż i wkrótce młodszy z McConnorów podzielił los swego brata, to jego śmierć nie zdjęła klątwy która wisiała nad miastem. Najbardziej przesądni uważają, ze zła passa Old Whiskey trwała, gdyż Johnny McConnor zostawił na tej ziemi męskiego potomka.
Prawda to czy fałsz? Wiele jest opinii, wiele zdań i legend o kobiecie, która powiła dziecko szaleńca, sama się stając wariatką. Obok tej historii rósł też mit o notatniku młodszego z braci McConnorów, w którym miał opisać drogę do wielkiego skarbu.
Gdzie ten notatnik jest?

Jedni mówią, ze stary pastor ukrył go pod podłoga w kościele, lecz nikt jeszcze się nie odważył tego sprawdzić…

A skarb, szczególnie pieniądze, przydałyby się w tym mieście. Gdy odeszli poszukiwacze, gdy przegrano wszystkie majątki, miasto umarło. Stało się ostoją dla zagubionych dusz z cmentarza, a nie żywych ludzi. Niewielu zostało, najwierniejsi z wiernych z kręgu trzymającego władzę w złotych czasach. Żebracy i weterani wojenni, ci, którzy nie mieli gdzie iść.
Może i by Old Whiskey na zawsze już zniknęło z mapy, gdyby nie jeden majętny człowiek, który zaryzykował pieniądze, życie i szczęście rodzinne by stworzyć z tego miejsca coś na miarę tego, czym było lata temu.
Jednak tym razem nie złoto miało być majątkiem, a krowy.

Krowy, które wydawałby się mogło są na tyle pospolite, co nic nie warte.

Jednak gdy w Old Whiskey osiedlił się jeden z najbogatszych ranczerów w historii tego stanu, nagle machina ruszyła.

Spłynęły pieniądze od ludzi, którzy robili interesy ze starym Quinallym. Kupowali alkohol, kupowali kobiety, zostawiali pieniądze przegrane w ruletkę. Mieszkańcy dostali pracę na ranczu, na farmie, przy nowych budowach. Wszystko zeszło na dobre, bezpieczne tory.

Ale czy na pewno?

Chociaż wyjście z biedy okazało się łatwiejsze, niż większość sądziła, to i tak złośliwi twierdzą, ze nic nie jest w stanie odgonić fatum. Tego samego, które zesłało na miasto McConnorów, których do dziś wspomina się z dreszczem na plecach.

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach