Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Hotel "Rosie"

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 14 ... 28  Next

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 28]

1 Hotel "Rosie" on Wto Cze 19, 2012 2:58 pm

Może nie jest to najpiękniejszy hotel jaki w życiu widziałeś, ale atmosfera tego miejsca wynagrodzi niezbyt wygodne łóżko. Budynek stoi przy głównej ulicy, niedaleko bistra. Balkony przyozdobione są kwiatami, w oknach widać skromne, acz urocze zasłonki.

Hotel ten prowadzony jest przez niezwykle przyjaźnie nastawioną i miłą kobietę o imieniu Rosie. Wydaje się ona być z zupełnie innego świata, jakby odcięta od rzeczywistości brudnego miasteczka w którym żyje. Ciągle uśmiechnięta i zadowolona, służy radą i pomocą. Wraz ze swym mężem, który najchętniej siedzi w salonie zaczytany w miejscowej gazecie, wprowadza niezwykle przyjazną atmosferę do tego zakątka. Oboje cenią sobie ład i porządek.

W tym malutkim hoteliku znajdziesz nie tylko nocleg, ale także i miejsce do czytania książek – na dole w salonie Rosy oferuje swoją prywatną kolekcję bestsellerów z całego świata! Usiądź na kapie, zamów herbatkę (która jest wliczona w cenę pokoju!) i zacznij podróż w świat literatury!
Jeżeli jednak jesteś zbyt zmęczony i marzysz tylko o poduszce i kołdrze, możesz wybrać jeden z wielu pokoi, które oferuje ten hotel.


CENNIK:

Pokój jednoosobowy: 5 centów/noc
Pokój dwuosobowy, z osobnymi łóżkami: 8 centów/noc
Pokój małżeński: dolar za noc



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Sty 27, 2014 1:55 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

2 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 12:00 pm

<--- główna ulica
Na szczęście do hotelu nie było daleko, ponieważ znajdował się zaraz przy głównej ulicy. Fiona starała się jakoś osłaniać i nie patrzeć ludziom w oczy. Właściwie to wbijała tylko wzrok w ziemię, a Biddy prowadziła ją tak, by nie poobijała się zbytnio między ludźmi. Jako, że Fiona znała w mieście raptem dwie osoby, a jedna z nich właśnie jej towarzyszyła, prawdopodobieństwo spotkania drugiego znajomego było znikome. A jednak na ich drodze pojawił się pan William, który szybko zorientował się w sytuacji i również zaofiarował się z pomocą. Co Biddy było zresztą bardzo na rękę, bo jak się okazało miała ona do załatwienia coś ważnego, więc za zgodą Fiony pozostawiła ją w rękach pana Forda, a sama zniknęła w tłumie ludzi.
Tak oto Fiona dotarła ze swoim nowym znajomym do hotelu. Dziewczyna miała nadzieję uniknąć spotkania z właścicielką, bo och, cóż ona sobie wtedy o Fionie pomyśli?!


_________________


Zobacz profil autora

3 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 12:08 pm

Go??


Gość
Pan William zaś, mimo że wydawał się mrukiem, grzecznie zaopiekował się panną O'Dwyer. Ba, nawet rzucił jakieś siarczyste przekleństwo w stronę jednego typka, który zdawał się być nazbyt ciekawski i wbijał w Fionę tępe spojrzenie.
- Niech się panienka niczym nie przejmuje - powiedział, gdy znaleźli się już w hotelu. - Zaraz poproszę o lekarza. Tymczasem wynająć panience pokój?

4 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 12:34 pm

Gdy para wkroczyła do głównego holu hotelu (który nie był też jakiś bardzo duży) zza lady wychyliła się właścicielka. Złapała się za głowę i rzucając jakie modlitwy do Jezusa, wyszła naprzeciw gościom.
- O na Boga! O na Boga! - jęczała wystraszona - Nie wiedziała, że aż tak źle, że aż ta źle się dziej...! Och, proszę, proszę tutaj usiąść!
Wskazała parze niewielką sofę przy której stał równie mały stoliczek na kawę. Zaproponowała Williamowi i Fionie by oboje usiedli.
- Zaraz, zaraz poślę po lekarza! - zawołała zatroskana i pogoniła jakiegoś młodego chłopca w czerwonej marynarce by pobiegł po pomoc. Potem zaraz zniknęła za ladą ponownie by przejść do kuchni.
- Zaraz dam państwu coś do picia! krzyknęła z pomieszczenia obok.
Po kilku minutach, ona wraz z murzyńską pokojówką, przyniosły tacę z dzbankiem wody, gorącą kawą i ciepłymi rogalami. Miały też przy sobie miskę z lodowatą wodą i czyste ręczniki.
- Proszę,proszę! - powiedziała Rosie, stawiając tacę na stoliku. Pokojówka w tym czasie podała namoczony, zimny ręcznik Fionie i Williamowi, by mogli sobie ulżyć, przykładając do ran i opuchlizny.
- Lekarz zaraz będzie!

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

5 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 12:44 pm

Gdy pojawiła się właścicielka hotelu, teraz i drugi policzek Fiony zapłonął szkarłatem. Ukryła twarz w dłoniach, mrugając zawzięcie podpuchniętymi oczami. Och, nie, miała nadzieję, że Rosie jednak nie zaskoczy ich swą obecnością. Tak czy siak starała się stać odwrócona do swoich rozmówców bokiem, by jej obity policzek był jak najmniej widoczny. Odruchowo pomacała dłonią po dekolcie w poszukiwaniu wisiorka. Ach, Fiona, jakaś ty niemądra. Opuściła dłoń i zażenowana ruszyła w stronę. No tak, przecież wisiorek ukradły jej te zbiry.
- Rosie, niech się pani nie denerwuje, wszystko jest w porządku - starała się wytłumaczyć, jednak mało przekonująco, bo drżącym głosem, Fiona.
Widząc nachodzącą pokojówkę, a za nią panią Rosie, która powzięła sobie za cel jak najlepiej ich ugościć, uśmiechnęła się lekko.
- Ależ, nie było potrzeby... - powiedziała, odginając głowę na bok, by ukryć swój policzek.
Niemniej jednak chętnie sięgnęła po ręcznik, który natychmiast przyłożyła do twarzy. Odetchnęła z ulgą. To naprawdę pomagało.
- Dziękuję. Dziękuję, Rosie - westchnęła, spoglądając na kobietę z wdzięcznością.


_________________


Zobacz profil autora

6 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 6:12 pm

Go??


Gość
Cała sytuacja była dla niego co najmniej zaskakująca. Niemal jakby kogoś obchodził ich los. Jeszcze panienki Fiony to rozumiał - młoda atrakcyjna i do tego wyedukowana, ale jego... Nie był przyzwyczajony do tego typu uwagi. Po paru minutach jednak, jego dość pochmurną minę zastąpił wyraz odprężenia i rozluźnienia. Trzeba przyznać, że taka opieka potrafiła być nader miła. Jeszcze tylko jakaś dziewka do towarzystwa i byłby w niebie.
Sięgnął po ręcznik i przyłożył go do rany. Powstrzymał syknięcie. Rana nie była groźna, co nie znaczy że bezbolesna. Ale przynajmniej udupił tego skubańca.
Spojrzał na swoją towarzyszkę niedoli. Wyglądała na roztrzęsioną.
- Pechowo wybrała panienka miasteczko - stwierdził, starając się zabrzmieć jak uprzejmy pan. Jakby nie było, szkoda Fiony. Gdyby dorwał tego damskiego boksera, darłby z niego pasy.

7 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 6:48 pm

Wrescie do hotelu wrócił chłopiec w czerwonej marynarce, prowadząc ze sobą... starego chińczyka, który zazwyczaj pracował ze zwierzętami. Rosie, gdy tylko to zobaczyła zbeształa młodzieniaszka z góry do dołu.
- Ale psze pani! - wołał zasłaniając się rękoma - Pana doktora nie było u siebie... a mówiła psze pani, ze pilne... to pomyślałem...
- Co pomyślałeś?! Nic nie pomyślałeś, ot co!
- Przyłożył mu szmatą. Chłopak się popłakał i schował się za ladą w recepcji, gdzie łkał i cały czas się usprawiedliwiał.
W tym samym czasie, gdy Rosie była zajęta wołaniem o pomstę do nieba, stary Chińczyk zajął się raną Williama. W czasie, gdy w Old Whiskey brakowała medyka, to właśnie on zajmował się najbardziej chorymi. I dziwkami oczywiście.
Przyjrzał się uważnie ranie, mrucząc coś po nosem w niezrozumiałym języku. Potem, użył jakiejś maści, która bardzo sprawiła, że rana mocno zapiekła.
- Nie ma strachu - mruknął - mała rana, nie ma kuli.

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

8 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 7:09 pm

Go??


Gość
No pięknie, Chińczyk od zwierząt. A tak ładnie się zapowiadało. Kawa, rogaliki, zimne ręczniki. Wygodne siedzenie. Wszystko by uśpić ich czujność i... BUM!... zadać dewastujący cios starym Chińczykiem, który wyglądał jakby tajemnice kung-fu miał w małym paluszku. Brudnym i śmierdzącym małym paluszku. Niech to, do stu diabłów, dunder świśnie!
Westchnął z rezygnacją i poddał się zabiegowi.
Mała rana i nie ma kuli, no co ty nie powiesz stary kitajcu. Toć nie jestem, kurwa, ślepy.
Au, cholera! Uważaj co robisz, bo obetnę ci ten kitajski warkocz!

Mimo ponurych i złowieszczych myśli, William z bezgłośną akceptacją przyjął zabiegi Chińczyka. Co więcej, na koniec mruknął nawet pod nosem coś, co brzmiało jak skrzyżowanie podziękowania z mamrotem pijanego, bluzgającego na barmana włóczęgi.
- Proszę przyjrzeć się panience Fionie - sapnął jeszcze na koniec.

9 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 7:17 pm

Chińczyk zdawał sobie z tego sprawę, ze ludzie raczej nie będą zadowoleni z jego usług, ale przez lata uodpornił się na różne zniewagi. Gdy opatrzył rany Williama przeszedł do Fiony. Bezceremonialnie obejrzał jej limo pod okiem, chwytając jej twarz, jakby była ot, zwykłą dziewką, jakie zazwyczaj badał.
- Nic takiego, zimne okłady. - powiedział odsuwając się i chowając swoje narzędzia do starej, prawie sprutej do końca, torby.
Rosie widząc, ze Chińczyk skończył swoje oględziny, nie czekała zbyt długo i natychmiast go wygoniła, nawet nie płacąc za usługę.
Ha, niech się cieszy, ze w ogóle przeżył!
-Bardzo was przepraszam! - zaczęła się kajać gdy wróciła do Williama i Fiony - Proszę, specjalnie dla was, cały posiłek na koszt firmy, dorzucę do tego kąpiel w naszej łaźni!

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

10 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 7:28 pm

Go??


Gość
No proszę, czasem warto zostać rannym. Nie pamiętał kiedy ostatnio ktoś tak nad nim skakał jak nad jajkiem. Ach fakt, nigdy. Odprowadził Chińczyka wzrokiem, po czym spojrzał na pannę Rosie. Na jego twarzy pojawił się wymuszony uśmiech.
- Dziękujemy za wszystko, panno Rosie - powiedział, po czym napił się kawy. Ach, lubił kawę. Chyba bardziej niż whiskey, jako że zazwyczaj stronił od alkoholu.
I darmowa łaźnia. Coraz lepiej. Spojrzał na siebie krytycznym okiem. Cóż, po bójce z bandytą i tarzaniu się po ziemi, nie wyglądał jak dżentelmen. Głupek nie skorzystałby z tak szczodrej oferty. Skosztował rogala. Żyć, kurwa, nie umierać.
- Proszę się rozchmurzyć, panienko Fiono - zawrócił się po chwili (którą wykorzystał na pochłonięcie dwóch rogalików) przyjaznym tonem (rogaliki i kawa były naprawdę smaczne) do jasnowłosej. - I tak przyćmiewa panienka urodą wszelkie niewiasty w promieniu kilkuset mil.

11 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 7:36 pm

- Jeżeli będziecie czegoś potrzebowali... - kontynuowała - proszę mnie zawołać! Klucze do łaźni ma jedna z pokojówek, prozę o nie pytać i powiedzieć, ze to na życzenie właścicielki!
Po tych słowach kobieta skłoniła się nisko i wróciła za ladę w recepcji by móc pouzupełniać księgi wyjść i wejść.
W międzyczasie w hotelu wrócił dawny gwar i rozmowy, śmiechu i ruch. Goście wchodzili, wychodzili, wyciągając czy wciągając swoje walizki po schodach. Jakby nigdy nic się tu strasznego nie stało...

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

12 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 9:40 pm

Faktycznie pechowo wybrała to miasteczko. Choć właściwie to nie ona. Wybrały władze stanowe i ona niewiele miała tu do gadania. To znaczy - oczywiście, że miała. Tak, lub nie. Albo przyjmuje propozycję pracy, albo nie.
Niemniej jednak Fiona dopiero teraz zauważyła, że również pan Ford jest ranny. I to porządnie ranny, bo najwyraźniej został postrzelony! Nagle jej obita twarz wydała się jej naprawdę niewielkim problemem. Chciała właściwie coś powiedzieć, coś poradzić, potrzymać ręcznik, zrobić cokolwiek, choć o medycynie nie miała najmniejszego pojęcia. Naprawdę zero pojęcia. Nie znała się nawet na domowych metodach leczenia, na roślinach tym bardziej. A podobno niektóre miały lecznicze właściwości. Niestety Fiona potrafiła raptem rozróżnić kaktus od buszu, a reszta pustynnych roślin wyglądała dla niej naprawdę tak samo, więc... Wolała się jednak nie mieszać. Tym bardziej, że pojawił się lekarz. A nie. Przepraszam. OPIEKUN ZWIERZĄT. I to w dodatku Chińczyk! Nie śmiała jednak robić grandy, że panu Williamowi potrzebna jest PRAWDZIWA POMOC. Gdy nie jest się w stanie sprowadzić nic lepszego, lepiej zadowolić się choćby i takim Chińczykiem.
Niestety z panem Chińczykiem się nie polubiła, bo bezczelnie stwierdził, że nic jej nie jest, podczas gdy ona czuła się fatalnie. W głowie jej się kręciło, mdliło ją od samego zapachu krwi Williama (ooc: poprawcie mnie, jeśli nie krwawił), a w dodatku no... bolało jej do jasnej ciasnej! Po prostu bolało! A poza tym ubodło jej dumę to całe zajście na ulicy. Nazwanie jej dziwką, och, tego nie mogła przeboleć! Choć właściwie ta złość blakła na tle wdzięczności Bogu za to, że w ogóle przeżyła!
- Tak, dziękujemy - potwierdziła i sięgnęła po szklankę kawy.
Nigdy nie umiała się delektować kawą. Ale ta tutaj smakowała cudownie. Tak to jest, gdy człowiek ma sucho w ustach.
Idąc za przykładem Forda również sięgnęła po rogala.
- Pochlebia mi pan, jednakowoż... - westchnęła cicho. - Wolę się nie pokazywać na ulicy, gdy zsinieje mi policzek - spuściła głowę, a potem skubnęła nieco rogala. Był naprawdę wyśmienity.
- Ma pan rodzinę, panie Ford? - zagadnęła.


_________________


Zobacz profil autora

13 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 10:30 pm

Go??


Gość
Spojrzał na Fionę. Jego wzrok ześlizgnął się po jej oczach i policzku na kobiece dłonie. Po chwili, wbił oczy z powrotem w kawę. Czarny napój sprawiał, że czuł się dziwnie zrelaksowany. A rogale dawały złudzenie, że są gdzieś w domowej kuchni kochanej babci. Ale nie byli, o czym boleśnie przypominało zranione ramię. Przez najbliższy czas nie pojedzie na polowanie.
Pytanie o rodzinę zaskoczyło go i to dość mocno.
- Ummm... nie - odpowiedział, popisując się elokwencją. Popił swoje zmieszanie kawą.
- Pochodzę z Londynu - wyjaśnił po chwili konsternacji. Właściwe, uważny słuchacz wciąż mógłby wychwycic u niego resztki brytyjskiego akcentu, mimo iż ten przez lata pobytu w Nowym Świecie zmienił się diametralnie. - Wszyscy moi krewni zostali na Starym Kontynencie.
Dopił kawę.
- A panienka? - zapytał.

14 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 10:42 pm

Och, więc takie to było uczucie zajadać się rogalami u babci? Cóż, Fiona nie mogła tego wiedzieć, bo nigdy nie miała babci. Znaczy, jakąś tam na pewno miała, gdzieś tam daleko w odległej Irlandii. Tyle, że ta jej babcia raczej nie frasowała się pieczeniem rogali. Ale jej służący tak, więc może by posłała do kuchni i poczęstowała. Niemniej jednak może to i dobrze, że Fiona nie znała nigdy babcinej kuchni. Ani pozytywnie, ani negatywnie. Teraz przynajmniej nie miała do czego tęsknić.
Och, w New Hampshire większości mieszkańców pozostał jeszcze wyraźny brytyjski akcent. Jednak ludzie w Old Whiskey zdawali się mówić innym angielskim niż ten, którego ją uczono. Teraz więc zwróciła uwagę na akcent Williama dopiero gdy ten wyznał, że jest Anglikiem. I faktycznie dało się to odrobinę słyszeć, a jakże!
- Och, oczywiście. Rodzice, bracia... Nic ciekawego - machnęła ręką, uśmiechając się przy tym lekko. - Bardziej interesuje mnie dlaczego pan zdecydował się przybyć do Ameryki i to właśnie tutaj, na dziki zachód!
Spodziewała się usłyszeć odpowiedź typu "pieniądze", "złoto" i tym podobne. To właśnie dla nich większość Anglików imigrowała do Ameryki, czyż nie?


_________________


Zobacz profil autora

15 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 10:57 pm

Go??


Gość
William uśmiechnął się w zamysleniu. Dlaczego on tu przybył? Bo musiał uciekać z Londynu. Ach, stare dzieje. Ile to już lat? Piętnaście? Dwadzieścia? Coś koło tego.
- Takie dziwne koleje losu - powiedział, starając się przybrać swobodny ton, chociaż w jego oczach widać było zamyślenie. To już tyle lat. Tyle wspomnień. Tych dobrych i złych. Nie, spójrzmy prawdzie w oczy, głównie złych.
- W kraju nic mnie nie trzymało - wzruszył ramionami. - Młody człowiek był, łatwo dawał się omamić głupim dyrdymałom. Wie panienka, na Starym Kontynencie istnieje wiele różnych mitów i legend na temat tutejszych ziem.
Przygładził włosy rękę i kontynuował:
- O bohaterskich czynach, niebezpiecznych Indianach. Romantyczne baśnie. A młodym będąc, ucho chetnie nadstawialem na takie opowiastki. I w końcu dałem się skusić...

16 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 11:04 pm

Fiona, jako dobry słuchacz, zajęła się w tym czasie popijaniem kawy i nie przerywała. Kiwała od czasu do czasu ze zrozumieniem głową. Pomrukiwała z zaskoczeniem, lub unosiła brwi.
- Och, wyobrażam sobie ile musi historii krążyć o naszym kraju - pokiwała głową. - Ale nie żałuje pan, że tu przybył? - upewniła się. - Bo byłoby naprawdę szkoda teraz żałować. To oznaczałoby, że zmarnował pan kilka dobrych lat swojego życia, cennego czasu! - mówiąc to uniosła nawet nieco głos. - Ale tak źle nie może być, prawda?
Odgarnęła niesforny kosmyk włosów za ucho. I dopiero teraz zdała sobie sprawę, że jej włosy muszą wyglądać teraz przeokropnie. Ten zbir ją za nie ciągną, och! Aż ją ciarki przeszły na samo wspomnienie. A ból w policzku jakby się nasilił.


_________________


Zobacz profil autora

17 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 11:12 pm

Go??


Gość
William pokiwał głową w zamyśleniu.
- Nie, nie żałuję - powiedział powoli. Nigdy nie rozważał swojego przyjazdu tutaj w takich kategoriach. Ot, stało się. Musiał opuścić Londyn i tyle. Czy zmieniłby pewne decyzje gdyby mógł cofnąć czas? Pewnie tak. Ale po co się nad tym głowić, skoro nie mógł...
- A panienka? Jaka jest panienki historia, Fiono? zapytał spoglądając na rozmówczynię. Zauważył, że jeden z jej loków jest całkowicie potargany. Machinalnie, bez udziału woli, wyciągnął dłoń i poprawił włosy kobiety. W momencie, gdy zdał sobie sprawę z tego co robi, cofnął szybko rękę.
- Przepraszam panienkę - mruknął.

18 Re: Hotel "Rosie" on Wto Lip 17, 2012 11:25 pm

Fiona uśmiechnęła się do niego ciepło.
- To dobrze. Nie powinniśmy żałować naszych decyzji, nawet jeśli nie zawsze wybraliśmy właściwie - oznajmiła, jakże mądrze.
Jaka jest jej historia? Cóż, jeśli się głębiej nad tym zastanowić w jej życiu nigdy nie wydarzyło się nic godnego opowiedzenia, czy choćby zapamiętania. Tak naprawdę do tej pory toczyła życie dość... nudne. Nim jednak zdążyła się do tego Williamowi przyznać ten jakby odgadując jej myśli poprawił jej fryzurę. Fiona spojrzała na niego zmieszana. Nie przeszkadzało jej to wszak, ale... No właśnie, nasuwało się jakieś tam mało znaczące "ale" i już był problem!
- W porządku - odparła, starając się brzmieć uprzejmie, jakby nic się nie stało. A potem ciągnęła temat, właśnie jakby nigdy nic:
- Moi rodzice są handlarzami, a mnie, zamiast wtajemniczyć w sztukę owocnego w dolary handlu, postanowili wysłać na nauki. Publiczne, prywatne, domowe... Z kwalifikacjami guwernantki otrzymałam propozycję przybycia do Old Whiskey, by nauczać w tutejszej szkole... - fakt, że jej rodzice nie mieli o tym pojęcia i że tak naprawdę uciekła przed niechcianym małżeństwem wolała przemilczeć. - Zgodziłam się, przyjechałam... Czy na zdrowie mi to wyjdzie dopiero zobaczymy - westchnęła, dotykając swojego policzka. - Póki co zaczęło się niezbyt ciekawie - powiedziała nieuważnie na głos swe myśli.


_________________


Zobacz profil autora

19 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 8:41 am

Go??


Gość
Ciepły uśmiech Fiony o mało co nie wpędził go w zakłopotanie. Kiedy to ostatni raz ktoś był dla niego taki miły, chętny do rozmowy i zdawał się interesować jego nie do końca szanowną osobą. Sięgnął pamięcią wstecz, poruszając okryte kurzem wspomnienia. Nie, nie było zbyt wiele takich sytuacji.
Może dlatego na uprzejme "w porządku" odpowiedział uśmiechem. Trochę zakłopotanym. Nie to, że brakowało mu pewności siebie, o nie William Ford miał tej prawie że w nadmiarze. Po prostu, jak już zostało to wspomniane, myśliwy z Londynu nie przywykł do uśmiechu, rzadko trafiając na przyjazne mu osoby.
- Panienko Fiono - powiedział, a jego niski raczej szorstki głos zabrzmiał trochę cieplej - słusznie się mówi, że pierwsze koty za płoty. Proszę więc odrzucić niewesołe myśli i delektować się kawą i pysznymi rogalami, a także nacieszyć się myślą możliwości użycia tutejszej łaźni i zmycia trudów dnia. Z jutrzejszym porankiem, gdy panienka już wypocznie i się wyśpi, spojrzy na wszystko z większym entuzjazmem.
Dopił swoją kawę, a jego usta znów wykrzywiły się w nikłym zarysie uśmiechu.
- No i zna panienka już myśliwego, więc nie grozi jej śmierć głodowa, a to już coś.

20 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 9:09 am

Zauważmy jeszcze, że każde napięcie mięśni policzków sprawiało jej ból. A ona i tak się uśmiechała! Choć mimo szczerych starań nie potrafiła zrozumieć jego zakłopotania, które nie umknęło jej uwadze.
Uniosła na niego niebieskie oczy, marszcząc czoło, po raz kolejny z uśmiechem. Ach, pierwsze koty za płoty. No tak. Wolałaby jednak, by te koty jednak później nadziały się na te płoty.
- Może ma pan rację - westchnęła.
Postanowiła sobie w duchu, że nie da się tak łatwo zniechęcić. Tak jak mówi William, może jutro spojrzy na to wszystko z innej perspektywy? No dobrze, jakie mogą być pozytywy w tej sytuacji? Że burmistrz wypłacił jej te marne pięć dolarów zadość uczynienia? No, z drugiej strony inaczej pewnie nie wdałaby się w tak głęboką rozmowę z panem Fordem, a to już coś!
- Och, właśnie... Gdybym mogła się panu jakoś odwdzięczyć za pomoc proszę mi tylko powiedzieć - odezwała się po chwili, jakby wyrywając się z zamyślenia.
- A teraz jeśli nie miałby pan nic przeciwko, pójdę zmyć z siebie trudy dnia, jak pan to ładnie ujął - uśmiechnęła się. - Może pan mi wierzyć, łaźnia jest w tej chwili naprawdę kuszącą perspektywą!
- Do widzenia, panie Ford - pożegnała się i ruszyła powoli w stronę schodów. Najpierw odwiedzi swą małą izdebkę, odłoży kilka rzeczy, sprawdzi, czy wszystko jest na swoim miejscu. A potem w drogę do łaźni!
- Mam jednak nadzieję - zaczęła, obracając się nagle - na kolejne spotkanie, bo doprawdy, przyjemnie się z panem gawędzi!
A potem zniknęła za rogiem, a jedyne co dało się słyszeć to stukot jej obcasów na schodach.


_________________


Zobacz profil autora

21 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 9:18 am

Go??


Gość
Skinął głową na pożegnanie.
- Do widzenia - powiedział, po czym spojrzał na swoje ranne ramię. Skoro i tak nie może polować, nic nie stoi na przeszkodzie, by trochę wypocząć. Podniósł się z sofy i ruszył w stronę męskiej łaźni.

z/t

22 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 9:39 am

Fiona wspięła się po schodach na piętro i wkroczyła powoli do pokoju. Odetchnęła głęboko. Teraz, kiedy była sama i kiedy nikt nie odwracał jej uwagi od bólu znowu miała ochotę się rozpłakać. Tym bardziej, że wszystkie te nerwy i stres nadal siedziały gdzieś głęboko w niej zagnieżdżone.
Niemniej jednak postanowiła przemknąć łzy i udać się do łaźni. Później, gdy nadejdzie pora snu wypłacze się w poduszkę. A kąpiel naprawdę dobrze jej zrobiła. Odprężyła i rozluźniła.
Dlatego więc Fiona, z wyraźnie poprawionym nastrojem postanowiła wybrać się na zwiady miasta. Wpierw jednak postanowiła zatuszować zaczerwieniony policzek. Och, dobrze, że nie opuchł bardzo! Wtedy w ogóle nie odważyłaby się wystawić nosa z pokoju. Ach, jak to dobrze, że zdecydowała się zwędzić matce nieco... upiększaczy urody, jak je nazywała, zanim tu przyjechała!
---> zagrody


_________________


Zobacz profil autora

23 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 9:57 am

<--- Stacja kolejowa

A jednak. Jeszcze tu stał, przez te wszystkie lata nadal funkcjonował.
Niemożliwe jednak było, by ta miła kobieta nadal go prowadziła. Ktoś inny musiał go przejąć. W innym wypadku to wszystko będzie po prostu zbyt dziwne.
Weszła do środka i skierowała się od razu do lady. Dziwne, ale wciąż pamiętała to miejsce. I niewiele zmieniło się od jej pierwszej wizyty.
- Dzień dobry - odparła rozglądając się wkoło, by po chwili zauważyć mały dzwoneczek stojący na blacie. Zadzwoniła. Ktoś powinien zaraz się chyba pojawić.
Swój kuferek postawiła na podłodze obok. Mimo tego, że nie był zbyt duży zaczął już jej ciążyć. Całą drogę ze stacji pokonała pieszo, więc to chyba zrozumiałe.


_________________

Zobacz profil autora

24 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 10:49 am

Jednak hotel dalej prowadziła ta sama kobieta, Rosie, znana wszystkim w okolicy jako największa plotkara i najlepsza autorka ciasteczek owsianych Wychyliła się z zaplecza, gdy tylko usłyszała dźwięk dzwoneczka. Uśmiechnięta od ucha do uch, po kilku krokach znalazła się przy ladzie, na której leżała rozłożona księga.
- Dzień dobry! - zaświergotała, poprawiając swoje włosy spięte w pokaźny kok. - Dzień dobry młodej damie, czym mogę służyć?
Jej oczy aż zaświeciły widząc nową klientkę. Naszykowała od razu swoje wieczne pióro by wpisać nowego gościa.

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

25 Re: Hotel "Rosie" on Sro Lip 18, 2012 11:03 am

To było jak déjà vu, tylko że ona wiedziała o tym, że to już się wydarzyło.
Była tutaj, rozmawiała z tą kobietą i też chciała wynająć pokój. Ale wtedy wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Ale nie narzekała, bo w tej chwili zdecydowanie wolała sytuację, w której się znalazła, niż tą sprzed dziesięciu lat.
- Chciałam wynająć pokój - odparła uśmiechając się lekko - Jednoosobowy, na kilka nocy - dodała po chwili sięgając do swojej niewielkiej torebki.
Nie był to może najlepszy hotel, ale jej to nie obchodziło. Byle miała gdzie się wyspać za niewielką cenę.
Przyzwyczaiła się już do tego, że na każdym kroku w pamięci podliczała wszystko, na co miała zamiar wydać pieniądze. Bilet - 10 dolarów, teraz hotel jakiś dolar. Tak, powinno jej wystarczyć.


_________________

Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 28]

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 14 ... 28  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach