Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Saloon - fight club

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 7]

1 Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 11:52 am

Poprzednie spotkanie pięściarzy okazało się tak wielkim sukcesem - finansowym  - że Titus postanowić ponownie zebrać za saloonem swoich bokserskich faworytów. 
Na placu za burdelem stworzono prowizoryczny ring i miejsce dla publiczności, wystawiono skrzynie z whiskey i krzesło dla pana przybytku. Titus i młody J.B. przyjmowali zakłady, dziwki przyszykowały ręczniki i... od razu zostały wygonione do pokoi.
Saloon zamknięty dziś w nocy... żadna kobieta niczego tu nie zobaczy.
No chyba za przez dziurę w płocie, który odgradza podwórko saloonowe od ulicy.

PIERWSI OCHOTNICY - PROSZĘ SIĘ ZGŁASZAĆ - PO WYŁONIENIU PIERWSZEJ PARY POJAWIĄ SIĘ KOSTKI!

W temacie mogą pisać zawodnicy oraz  publika - ta proszona bądź nie.

MOŻLIWA BILOKACJA DLA OSÓB, KTÓRE PROWADZĄ INNY WĄTEK A CHCĄ UCZESTNICZYĆ W ZABAWIE.


_________________



Zobacz profil autora

2 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:10 pm

<--- zakład

Finnegan przyczłapał do saloonu po szklaneczkę czegoś mocniejszego. Musiał się napić, po tym, co usłyszał od szeryfa. No co za...! Ach, szkoda słów! Był zły. Jego oskarżać. J e g o?! Jak on jest prawym i porządnym obywatelem? Skandal.
Jednak gdy stanął u wrót przybytku rozpusty (nie, że zamierzał z ej rozpusty korzystać, chciał się tylko napić), okazało się, że zamknięte. No kurwa, wszystko przeciwko niemu. Lecz gdzieś za saloonem słychać było jakieś głosy, rumor, chichot kobiet i ich zawiedzione głosy. Wiedziony przeczuciem ruszył w tamtą stronę i oto stanął na podwórzu, które już raz widział w takim stanie.
Aż zatarł ręce z zadowolenia.


_________________



papierosy, bibułki+tytoń, zapałki, pieniądze, kawaleryjski rewolwer Colta, paczka naboi

Zobacz profil autora

3 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:16 pm

Była to pierwsza z nocy, których Richard nie miał spędzić w mieszkaniu Zoi. Ilość zdarzeń, która zrzuciła się na jego barki była poniekąd przytłaczająca i chyba sam nie był do końca pewien, dlaczego postanowił przyjść na to podwórko. Ostatecznie, chciał się integrować z mieszkańcami, a piękno spotkania klubu gentelmanów nie miało żadnych odzwierciedleń w rzeczywistości. 
Może teraz oczekiwał, że będzie lepiej?
Pana Smitha znał z powodu reputacji jaką miał, jednak nie zamierzał zawierać z nim jakichkolwiek głębszych znajomości. W końcu był właścicielem burdelu, a tam Richard nie planował nigdy wchodzić. Zgłosił się tam gdzie trzeba i przekazał odpowiednią sumę pieniędzy, przekonany że minie trochę czasu zanim przyjdzie czas pierwszej walki. Mężczyźni powoli się schodzili, zaś obecność szewca mogła niektórych zdziwić.
Czekał, witając się skinięciem głowy ze swoimi klientami, rozglądając się z ciekawości z kim przyjdzie mu się mierzyć. W końcu jego wzrok dojrzał grabarza, zaś pięści zacisnęły się wystarczająco mocno, by mężczyzna dojrzał aż nadto jawną wrogość Richarda skierowaną w jego stronę. Szewc nie podchodził jeszcze.


_________________





Zobacz profil autora

4 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:37 pm

< - nie wiem, Arizona?

Pojawił się i piękny Jerry, zaciekawiony sekretną informacją o Klubie Pojedynków. Był nawet Gilderoy Lockhart w postaci Titusa Smitha. No, proszę! Może uda mu się coś na tym zyskać?


_________________


Zobacz profil autora

5 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:39 pm

<--- chata dziada


Pojawił się i sławetny Dziad, który co prawda nie zamierzał się bić, bo jeszcze zawału dostałby, ale pooglądać chciał. Pośmieje się z obitych mord tych wszystkich pewnych siebie mądrali. A gdyby Poppy wiedziała o takim spotkaniu, na pewno sama by go na niego wysłała, by się obracał w towarzystwie mieszkańców i zjednywał sobie wyborców. 
Dziad zakaszlał oznajmiając swe przybycie i wyciągnął fajeczkę, by ją nabić.


_________________



Zobacz profil autora

6 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:44 pm

<--- chata dziada

No jak przyszedł dziad, to i Oscar. W zasadzie to było bardzo głupie, że tu przyszli. Oscar pamiętał, że ostatnim razem ledwo uszedł z życiem. Stanął asekuracyjnie koło pana Pankhursta i westchnął ciężko.


_________________



Zobacz profil autora

7 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:47 pm

Nie mógłby nie skorzystać z rozrywki, jaką mu oferował saloon w tym momencie - w końcu wszyscy wiemy, że Shane należy do osób, które lubują się w przemocy.
Niedługo po tym, jak przekroczył próg podziemnego kręgu, zdjął koszulę i wskoczył wdzięcznie, niczym łania hasająca na polach owsianych, na ring.


_________________

Zobacz profil autora

8 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:48 pm

Dean wiedział o spotkaniu, w końcu pracował w tym saloonie. Przyszedł więc, zaciekawiony. Nie miał pojęcia czego może się spodziewać, ale skinął głową do znajomych osób.
W większosci spotkanych wcześniej na spotkaniu klubu gentelmenów..


_________________


Amulet, ogier QH

If this is to end in fire
Then we should all burn together
Watch the flames climb high into the night





Zobacz profil autora

9 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:49 pm

PIERWSZA PARA:

SHANE O'DWYER I RICHARD MOORE


Rzucacie kostką - mnożnik na refleks. Ten, który będzie mieć więcej - ma możliwość zadania ciosu.
Poem osoba, która zadaje cios: mnożnik na sprawność plus celność, plus ewentualna umiejętność (walka wręcz).
Osoba, która chce zrobić unik: mnożnik na refleks plus sprawność, plus ewentualna umiejętność (np sport).
Jeśli bijący ma większy mnożnik - zadaje cios w dowolne miejsce na ciele przeciwnika. Jeśli osoba robiąca unik a wyższy wynik - unika ciosu.
Po pierwszym starciu nowe kostki.


_________________



Zobacz profil autora

10 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 12:53 pm

<--- pewnie dom

Beatrice kształciła się w sztuce dowiadywania się różnych ciekawostek o swoim mężu. Biorąc pod uwagę, że był bez pracy (no, to jej wcale nie dziwiło), intrygujący był fakt, gdzie się wybiera późnym wieczorem. Słyszała jak wychodzi, zamknięta w swoim małym pokoju. Zerknęła przez okno i postanowiła. Szybko upięła włosy, zrzuciła z siebie podomkę i ubrała prostą spódnicę i bluzkę, narzuciła płaszczyk i wybiegła za nim w ciemność.
Beatrice na tropie.
Shane zniknął za zakrętem przy saloonie, a kobieta zza płotu słyszała jakieś poruszenie. Szybko więc dopadła najbliższej szczeliny między deskami i mrużąc oczy, zaczęła się przyglądać co się dzieje. Och! Tego to się nie spodziewała!


_________________


Wiem jak ułożyć rysy twarzy, by smutku nikt nie zauważył.
Zobacz profil autora

11 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:07 pm

1*5+60+43+5 = 113 Cool

Spojrzał na sporych rozmiarów szewca przed sobą i już wiedział, że nie będzie mu tak łatwo wygrać, jak ze śp Darrenem, który - gdyby go Marcos wcześniej nie zastrzelił - zapewne umarłby od dolegliwości pourazowych z poprzedniego fajtklaba z Szejnem.
W każdym razie panowie znali się tylko z widzenia - pora tę znajomość przenieść na trochę wyższy poziom.
Shane przylutował w szczękę szewcowi aż miło!


_________________

Zobacz profil autora

12 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:09 pm

Pierwsza walka? 
Bez słowa zdjął koszulę i resztę zbędnych rzeczy, zdejmując nawet swoje rzemyki, z którymi się nie rozstawał. Sama postać O'Dwyera budziła w sobie pewną rodzaju grozę, jednak Richard nie obawiał się teraz dostania po mordzie. Wkroczył na ring mniej widowiskowo jak przestępca, przekonany że musi obić mu mordę chociażby przez to, że odbił mu panią Beatrice.

(25 + 6) + 6*5 = 31 + 30 = 61 

Nie czekał na żadne przywitanie ze strony mężczyzny, ale miał cichą nadzieję, że uda mu się podpatrzeć na inne bijatyki. Ot, aby nabrać doświadczenia czy atakować od razu czy czekać. Być może to własnie to wahanie zdecydowało, że mężczyźnie dane będzie uciekać przed ciosem.

(25 + 6 + 57) + 5 *3 = 103 

Zrobił unik, a przynajmniej próbował, ponieważ pięść Shane'a z nadzwyczajną wręcz prędkością postanowiła zderzyć się z jego ciałem. Oczywiście uchylił się, niewiele brakowało, aby uniknął ciosu, lecz... No właśnie. Tak, to na pewno przez te syte posiłki jakie gotowała mu Zoja, na pewno! I jeszcze ręce nie doszły do siebie po postrzałach!
O tak, głowa momentalnie poleciała mu do tył i chyba tylko trochę opóźniony odskok uchronił go przed przewróceniem się na deski. Bolało, oj zdecydowanie. Otarł wierzchem dłoni kącik ust, z którego ciekła krew.


_________________





Zobacz profil autora

13 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:13 pm

Druga runda!

Każdy z was rzuca kostką na mnożnik na refleks i sprawność, plus ewentualne umiejętności. Ten kto będzie mieć więcej zadaje cios.
Osoba, która zadaje cios: mnożnik na sprawność plus celność, plus ewentualna umiejętność (walka wręcz).
Osoba, która chce zrobić unik: mnożnik na refleks plus sprawność, plus ewentualna umiejętność (np sport).
Jeśli bijący ma większy mnożnik - zadaje cios w dowolne miejsce na ciele przeciwnika. Jeśli osoba robiąca unik a wyższy wynik - unika ciosu.

Po drugiej rundzie - nowe kostki.


_________________



Zobacz profil autora

14 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:15 pm

Oscar, gdy tylko zobaczył O'Dwyera, to aż mu się niedobrze zrobiło. Aż się wzdrygnął i schował za plecami znacznie niższego od siebie dziada, jakby to miało mu zapewnić niewidzialność przed tym psychopatą. Alleluja, że do walki z nim stanął jakiś inny rosły mężczyzna. Wright miał w duchu nadzieję, że Shane sowicie oberwie.


_________________



Zobacz profil autora

15 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:24 pm

113
Korzystając z momentu, w którym Richard zachwiał się na nogach po wpływem poprzedniego ciosu, Shane złapał go za kark i przylutował mu kolanem w brzuch. Trzeba było przyznać, że w towarzystwie Richarda bawił się całkiem nieźle. Swoją drogą upewnił się, że odsiadka w więzieniu, gdzie miał sporo czasu by zadbać o swoje muskle, wyszła mu pod tym względem na dobre.


_________________

Zobacz profil autora

16 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:28 pm

Dobra, nie jest wcale tak źle. Przeciwnik jest silny, wzrostem są właściwie równi i jedyną różnicą jest ogrom doświadczenia, jakie z pewnością posiadał ze względu na przestępczą przeszłość. Niewinnych przecież nie wsadzają do więzień federalnych, do cholery.


113

Najprawdopodobniej cios Shane'a wyprowadził szewca z równowagi, ponieważ wymiana ciosów między nimi nie była zbyt górnolotna. 

103

Ba! Aż mu zabrakło tchu kiedy poczuł wbijające się kolano w brzuch. Z pewnością było to bolesne, a gwar roztaczający się dookoła zdawał się jakoś ucichnąć. Mimo zaskoczenia w jakie wpadł, Richard spróbował odepchnąć od siebie przeciwnika. Przynajmniej na tyle, aby wziąć i złapać ten cholerny oddech!


_________________





Zobacz profil autora

17 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:34 pm

Trzecia runda!

Najpierw ślepy los:
2,4 - dodajesz do refleksu 3 punkty dodatkowe
1 - odejmujesz od sprawności 10 pkt
3,6 - bez zmian
5 - Dodajesz 10 pkt do refleksu

Potem:


Każdy z was rzuca kostką na mnożnik na refleks i sprawność, plus ewentualne umiejętności. Ten kto będzie mieć więcej zadaje cios.
Osoba, która zadaje cios: mnożnik na sprawność plus celność, plus ewentualna umiejętność (walka wręcz).
Osoba, która chce zrobić unik: mnożnik na refleks plus sprawność, plus ewentualna umiejętność (np sport).
Jeśli bijący ma większy mnożnik - zadaje cios w dowolne miejsce na ciele przeciwnika. Jeśli osoba robiąca unik a wyższy wynik - unika ciosu.

jeśli Szejn wygra - nokaut na Rysiu.
Jeśli  Rysiu wygra - będzie kolejna runda


_________________



Zobacz profil autora

18 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:51 pm

Nie przypuszczał, że będzie tak łatwo. Zaraz po tym, jak Richard się wyprostował, otrzymał kolejny cios, po którym padł na dechy.
Sam Shane nie oberwał ani razu i co tu dużo ukrywać - z wielką chęcią zmierzyłby się z kimś raz jeszcze.
Uniósł ręce w geście zwycięstwa, po czym dostrzegł w tłumie pana Wrighta. Otarł pot z czoła wierzchem dłoni i skierował kroki w jego stronę. Pora trochę odpocząć i poprzyglądać się innym walczącym.
- nie spodziewałem się ujrzeć pana w takim miejscu - przywitał się grzecznie, przyglądając się wychodzącym własnie na ring i tym, którzy zeskrobywali Richarda z desek.


_________________

Zobacz profil autora

19 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:53 pm

Ślepiec 3 - bez zmian
103, czyli bez ataku


To była bardzo szybka i energiczna walka, pokazująca jawnie jak dobrze walczy pan O'Dweyer. Przynajmniej Rysiek zyskał na pewności, że nie chciałby robić sobie z jego osoby wroga i należało mu się chociaż gram szacunku za umiejętności.


98


Ale o tym, to szewc wcale nie myślał, o nie moi mili. Wciąż nie odzyskując tchu w piersiach trudno było mu się skupić na czymkolwiek innym niż na bólu roznoszącym się głównie w okolicach brzucha. No cóż tu dużo mówić - padł na dechy bez grama świadomości co się z nim stanie dalej. Puf.


_________________





Zobacz profil autora

20 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:55 pm

Titus siedział na swym tronie, stukając laską o podłogę.
Już liczył pieniądze, które postawił na Shane'a.

MECZ NUMER DWA

JERRY VS DEAN

Każdy z was rzuca kostką na mnożnik na refleks i sprawność, plus ewentualne umiejętności. Ten kto będzie mieć więcej zadaje cios.
Osoba, która zadaje cios: mnożnik na sprawność plus celność, plus ewentualna umiejętność (walka wręcz).
Osoba, która chce zrobić unik: mnożnik na refleks plus sprawność, plus ewentualna umiejętność (np sport).
Jeśli bijący ma większy mnożnik - zadaje cios w dowolne miejsce na ciele przeciwnika. Jeśli osoba robiąca unik a wyższy wynik - unika ciosu.
Nowe kostki w rundzie drugiej


_________________



Zobacz profil autora

21 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 1:56 pm

Co tam się działo!
Beatrice nic nie rozumiała. Dlaczego Shane bił się z panem Moorem? Albo raczej, dlaczego go bił? I dlaczego żaden z tych wszystkich mężczyzn dookola nie ruszał, by ich rozdzielić? Czemu tylko się przyglądali, jak O'Dwyer spuszcza na szewca kolejne ciosy?
Gdy pan Moore padł, Beatrice aż się zatrzęsła, a twarz wykrzywił grymas obrzydzenia. Nie zamierzała stać tu dłużej, dość widziała. Odskoczyła od płotu i szybkim krokiem skierowała się do domu.

/zt


_________________


Wiem jak ułożyć rysy twarzy, by smutku nikt nie zauważył.
Zobacz profil autora

22 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 2:01 pm

Oscar modlił się, by go O'Dwyer nie zauważył. Oczywiście, bezskutecznie. Ze strachu wrósł w ziemię, gdy tylko Shane się do niego zbliżył i, co gorsza, odezwał. Teraz wydawał się jeszcze większy i straszniejszy. I woził się z tymi swoimi muskułami na łapach. Wright przełknął ślinę i zerknął na dziada, ale ten pewnie w niczym by mu nie pomógł.
- A mnie pańska obecność wcale nie dziwi - burknął wreszcie, nie patrząc na niego.


_________________



Zobacz profil autora

23 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 2:04 pm

Dziad sobie oglądał walkę z niemałym rozbawieniem. Już od razu stwierdził, że szewc to się do tej swojej igły zszywającej buty nadaje, a nie do walki na ringu. Nawet nie zerknął na Oscara, gdy ten się za nim chował jak ostatnia ciota. Pykał swoją fajeczkę, a gdy Shane podszedł, wyciągnął koniec fajki z ust i pogratulował.
- Dobra robota.


_________________



Zobacz profil autora

24 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 2:10 pm

Shane doskonale widział po minie Wrighta jakie uczucia w nim wzbudza samą swoją obecnością. Przerażenie, obrzydzenie - to wszystko bardzo wyraźnie odbijało się na jego twarzy.
- Co pana tutaj sprowadza z powrotem, panie Wright? - zapytał z czystej ciekawości. W końcu nie miał pojęcia o tym, że Poopy i Oscar wzięli ślub - Musi być pan bardzo przywiązany do tego miejsca - zauważył, po czym przeniósł znów wzrok na ring.
- Ma pan zamiar wziąć dziś udział w pojedynku?


_________________

Zobacz profil autora

25 Re: Saloon - fight club on Sob Sty 04, 2014 2:21 pm

- Nigdzie się nie wybierałem. W przeciwieństwie do pana - warknął, spoglądając w końcu na O'Dwyera. Zupełnie nie rozumiał, czemu on w ogóle z nim rozmawia. Chciał mu pograć na nerwach? Postraszyć? Poczerpać satysfakcję z tego, że Wright był zdenerwowany samą jego obecnością?
- Pańska żona pewnie się cieszy - rzucił, spoglądając na ring, na którym już pojawili sie kolejni zawodnicy. - Swoją drogą, miło z jej strony, że do nas napisała. Aż dziwne, że taka kobieta trwa u pańskiego boku - zacisnął usta i chwilę walczył ze sobą, żeby nie kopnąć Pankhursta za to, że pogratulował O'Dwyerowi udanej walki.
- Nie wiem. Może - odparł zdawkowo na ostatnie pytanie.


_________________



Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 7]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach