Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Jadłodajnia Amaranty

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Go down  Wiadomość [Strona 11 z 11]

251 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 5:39 pm

Oczywiście zachowanie Evy nie zmieniło się ani o jotę kiedy przytrzymał ją za ręce, aby nie upadła. Właściwie to nie zwróciła na to większej uwagi, bardziej zainteresowana tymi kilkoma osobami w jadłodajni. Może to była tylko dwójka parobków, jednak wątpiła, że uda się jej uciec jeśli spotka się z nimi sam na sam na obrzeżach miasta, gdzie pracowała. Starała się nie myśleć o tym zbyt długo i już po chwili siedziała naprzeciwko Thomasa, który zasłaniał mężczyzn swoimi szerokimi barkami. Nie była pewna czy wybrała dobre miejsce, jednak możliwość obserwowania tych dwóch nieznajomych była lepszą perspektywą niż niewiedza, cóż robią za jej plecami.
Z roztrzepania, w jakie wpadła chwilę temu nie wyrwał jej nawet głos Moona, chociaż przeniosła na niego spojrzenie. - Nie, nie, to nie twoja wina. - Odpowiedziała niemalże od razu, trochę nieuprzejmie przeszkadzając mu przy końcówce wypowiedzi. Na szczęście w miarę szybko zreflektowała się jaką popełniła gafę i odłożyła papierową torbę, by następnie zająć dłonie skubaniem falbanki na sukience. - Znaczy się, ja przepraszam. To nie jest pana wina, przypomniałam sobie coś nieprzyjemnego i trochę nie panuję nad nerwami. Za moment to minie. - Na koniec uśmiechnęła się, trochę wymuszenie. Najwyraźniej Eva chciała zapomnieć o tej sytuacji i skupić się na tym, co było teraz. Nie na tym co było i co będzie, ale tu i teraz. A przecież poznała przystojnego, dojrzałego mężczyznę, być może jej przyszłego sąsiada. Zerknęła w kierunku drzwi, gdzie najprawdopodobniej siedział sobie grzecznie Gryzak, pilnujący konia. - Dobrze pan wytresował psa. - Pochwaliła mężczyznę, starając się zapanować nad nieco roztrzęsionym głosem. Wyraźnie walczyła ze swoim strachem związanymi z cieniami przeszłości.


_________________

Ważne informacje: na prawym policzku Evy znajduje się prosta blizna; włosy kobiety okalają już całą głowę, mocno kręcone i czarne, musi je już rozczesywać

Zobacz profil autora

252 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 5:50 pm

Jedyne co rozumiał mężczyzna, to że to miejsce lub też przebywający tu ludzie wzbudzają w kobiecie nie mały strach bądź nieprzyjemne wspomnienia. Coś się wydarzyło, ale nie byłoby zbyt uprzejmie pytać o to w chwili, gdy znają się zaledwie parę chwil. Odetchnąwszy głęboko, rozsiadł się nieco wygodniej i rozluźnił napięty kark. Prawą dłonią zdjął kapelusz i położył go na rogu stolika, gdzie nikomu nie wadził.
- Rozumiem panią doskonale. Każdy z nas ma jakieś demony gdzieś głęboko w sobie. - I nie było to słowa rzucane na wiatr. Aż przeszedł go delikatny dreszcz przy wspomnieniu płomieni, które ogarnęły jego poprzedni dom. Ale szybka zmiana tematu pozwoliła się z tego otrząsnąć.
- Dziękuję. Mawiają, że mam podejście do zwierząt, chociaż przyznam, że Gryzak to wyjątkowo pojętna i oddana bestia. Zna kilka sztuczek, ale nie ma co wymagać, że przyniesie mi śniadanie do łóżka. - Powiedział na rozładowanie atmosfery i uśmiechnął się delikatnie. W przerwie między rozmową, udało mu się zamówić podwójną jajecznicę dla siebie i danie wybrane przez Evę. Do tego herbatka i był gotów wrócić do rozmowy, nie zważając na spojrzenia kelnerki.
- Jak mówiłem, wolę towarzystwo zwierząt bo całkiem nieźle się dogadujemy. Liczę, że uda mi się to wykorzystać na ranchu Quinallych.

Zobacz profil autora

253 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 6:04 pm

"Moje demony wcale tak głęboko nie siedzą we mnie" - miała serdeczną ochotę wypowiedzieć to w twarz mężczyźnie i przytulić się do jego koszuli, przesiąkniętej potem i męskim zapachem. Przywołała życzliwy uśmiech, jednak nie patrzyła na rozmówcę. Doskonale wiedziała, że będzie jej trudniej odepchnąć natrętne myśli prowadzące do paniki, jeśli będzie na niego patrzeć dłużej niż to potrzebne. W tym momencie, lepszym widokiem była klacz strzygąca co jakiś czas uszami i warujący przy niej pies. 
Nie chciała nic więcej mówić, więc skupiła się na tych właśnie zwierzętach. - Człowiek, który ma podejście do zwierząt, musi mieć w sobie dużo pokładów dobra. - Jej głos wciąż się nie zmienił, pozostawał dla niej nieco obcym i smutnym. Westchnęła cicho i zerknęła na kelnerkę, która zdążyła przyjść i podsłyszeć tę część rozmowy. Eva zamówiła jedynie herbatę i kawałek szarlotki, ot na małą przekąskę. Dopiero wtedy przeniosła spojrzenie na Thomasa i stwierdziła ochoczo, że temat zwierząt nie może być kontynuowany w nieskończoność, bo mężczyzna co chwila będzie musiał upominać ją o swojej łagodnej ręce do nich. Przynajmniej miała nadzieję, że chodzi tutaj o dobroć płynącą z jego osobowości a nie trenowanie ich za pomocą kija. Wraz z nadejściem takich myśli poczuła chłodny oddech na swoim karku, uświadamiając sobie, że oceniła już tego człowieka.
- Z pewnością tak. - Skinęła głową i uśmiechnęła się uprzejmie, składając dłonie na podołku, aby nie skubać sukienki ani bandaża na nadgarstku. - Zastanawiał się pan już gdzie zamieszka? Może pan nawet teraz iść poprosić o skromny domek, ale jeśli woli pan z tym poczekać, jest tutaj jeszcze hotel. - Poinformowała mężczyznę nieco bezwiednie, nie kierując się ciekawością. Chciała mu pomóc zadomowić się w tym miejscu, bo liczyła iż w potrzebie nie zostawi jej samej. Zdawała sobie sprawę z tego, że była naiwna, jednak komóż miała bardziej zaufać niż czarnemu?


_________________

Ważne informacje: na prawym policzku Evy znajduje się prosta blizna; włosy kobiety okalają już całą głowę, mocno kręcone i czarne, musi je już rozczesywać

Zobacz profil autora

254 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 6:37 pm

Posiłek przyszedł dość szybko i już niebawem mogli raczyć się dobrym jedzonkiem, z przerwami na rozmowę. Nie miał na tyle gadane, by wyciągać z kobiety co ją gnębiło. Przekonujący też nie potrafił zazwyczaj być, zatem jedyne co mu zostało, to płynąć z nurtem.
- Dobro to pojęcie względne. Chociaż faktycznie przy zwierzętach można wykazać się dwoma rodzajami uczuć. Albo podporządkować je poprzez strach lub za sprawą odpowiedniego podejścia i troski. Efekty są podobne, jednak osobiście wolę drugą opcję. - Powiedział między kolejnymi kęsami jajecznicy. Był głodny a i lekko nieokrzesany, jeśli chodzi o zachowanie przy stole, co nie do końcu udało mu się wyplenić, gdyż większość dorosłego życia spędził wśród bydła i chłopców stajennych, którzy nie przejmowali się etykietą.
Na słowa kobiety o lokum, omal się nie zakrztusił.
- Aż taki tu wybór? Jednak to miasteczko ma swoje dobre strony. Z początku myślałem, że będę spał przez pierwsze tygodnie pod gołym niebem. - Powiedział szczerze, wracając do posiłku.
- Z pewnością skorzystam z okazji i spróbuję zdobyć jedno z tutejszych mieszkań. Jeśli to nie problem, to moglibyśmy tam iść od razu po skończeniu spraw tutaj.

Zobacz profil autora

255 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 6:53 pm

Eva wyczuwała jednak, że ich rozmowa jest podsłuchiwana przez kilka osób, ponieważ rozmowy w jadłodajni na kilka chwil ucichły. Teraz wróciły na swój dawny poziom, jednak dziewczyna nie chciała kontynuować podjętego tematu dobra i zła. Zamiast tego uśmiechnęła się do mężczyzny i skinęła głową, rozwiewając swoje podejrzenia na temat złego traktowania zwierząt. - Może kiedyś będzie nam dane wrócić do kwestii dobra, w trochę bardziej spokojnych warunkach. - Nieświadomie użyła nieprawidłowej formy gramatycznej, ale czego oczekiwać od kobiety, która od ponad roku nie miała styczności z miejscem gdzie się wychowała. Spojrzała na kelnerkę i odebrała od niej posiłek, zastanawiając się czy pani Iguaran zgodziłaby się przyjąć czarnoskórą dziewczynę. Zamyśliła się na krótki moment, jednak Thomas przywołał ją do porządku swoim zakrztuszeniem. Rozchyliła szerzej powieki, patrząc na niego z niewielkim niepokojem, lecz po chwili szeroki uśmiech wypełzł na jej twarz, a ona sama rozluźniła się nieco bardziej.
- Przez pierwsze tygodnie? Oj, nieee... - Machnęła tutaj ręką, nie przestając się uśmiechać. - Z pewnością Djang... - Urwała w połowie zdania, przypominając sobie o jego nieobecności. Zamachała zabandażowaną dłonią ponownie, w końcu chwytając widelczyk. - W sumie, trudno mi powiedzieć cokolwiek na ten temat. Ja miałam to szczęście, że szybko dotarłam do odpowiedniego człowieka. Mam nadzieję, że niedługo go pan pozna. - Stwierdziła, że lepiej nie rozpowiadać iż Django był właścicielem knajpy, a wcześniej kowbojem u Quinallych. Wszyscy o tym wiedzieli, ale po co kłuć ich w oczy tym, czego nie lubi?
Wsunęła powoli dwa kęsy szarlotki, zastanawiając się nad propozycją mężczyzny. - Odprowadzę pana do odpowiedni budynek, ale będę musiała niedługo iść. Obowiązki. - Dodała z lekkim uśmiechem, najwyraźniej nie czując potrzeby dzielenia się z rozmówcąinformacją, o jakież to obowiązki jej chodzi.


_________________

Ważne informacje: na prawym policzku Evy znajduje się prosta blizna; włosy kobiety okalają już całą głowę, mocno kręcone i czarne, musi je już rozczesywać

Zobacz profil autora

256 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 7:12 pm

Na opinię, jaką wyraziła Eva na temat ich dalszej rozmowy o pojęciu dobra i zła, Thomas energicznie przytaknął. Polubił kobietę mimo, że nie wiedział o niej zbyt wiele. Pierwsze wrażenie było jednak jak najbardziej pozytywne, czego nie ukrywał.
- Mam szczerą nadzieję, że znajdzie się czas by poruszyć wspólnie niejeden temat. - Odparł pośpiesznie i faktycznie ową nadzieję dało się wyczuć w jego głosie. Oczywiście bez skrajności, gdzie można by go posądzić o zdesperowanego chłoptasia, który szuka kandydatki do trzymania się za ręce. Co to, to nie.
Dalsze słowa nie ostudziły jego entuzjazmu i z niecierpliwością czekał na możliwość pogadania z facetem od nieruchomości.
- Kto nie próbuje, ten nie wygrywa. - Rzekł trochę filozoficznie, mimo że fraza chyba brzmiała nieco inaczej. Kolejne kęsy jajecznicy pozwoliły mu praktycznie wyczyścić talerz. Następnie w lewą dłoń uniósł szklanicę z herbatą, po czym upił z niej potężny łyk, co skwitował nie za głośnym westchnieniem.
- Tego mi było trzeba. - Po kolejnych słowach kobiety uświadomił sobie, ile to zabrał jej czasu. Szybko postanowił przejść do rzeczy.
- Faktycznie, każdy z nas ma obowiązki a ja zabrałem pani wystarczająco dużo czasu. Pozwolę sobie odprowadzić panią we wskazane przez panią miejsce i ruszę w swoją drogę. Czeka mnie jeszcze sporo do zrobienia tego dnia. - Dodawszy to, spałaszował resztę jajecznicy, po czym odłożył sztućce na talerz. Wyciągnąwszy przed siebie nogi, skrzyżował palce na brzuchu i odprężył się zadowolony.


_________________

Bank | Ekwipunek | Poczta | Karta postaci | Rzut kości
Zobacz profil autora

257 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Sty 30, 2014 7:24 pm

Evie trudno było podzielić entuzjazm nieznajomego, jednak skinęła głową i nie usuwała uśmiechu, pomimo poruszenia jakie zrobiło się za jego plecami. Swobodna rozmowa była całkiem przyjemna, chociaż wyczuwała niejaki dystans i w pełni jej to odpowiadało. - Na pewno nadarzy się taka okazja, jeśli zamierza pan spędzić tutaj trochę czasu. Ja uciekać nigdzie nie zamierzam. - Odparła swobodnie, chociaż świadomie użyła takiego a nie innego zwrotu w stosunku do jej pobytu w Old Whiskey. Kiedy postawiła tutaj swój pierwszy krok wiedziała, że nie zamierza nigdzie dalej się ruszać. W końcu życie się zaczęło układać, nawet mimo tych okropnych zdarzeń jakie ją tutaj spotykały. Były jedynie przypomnieniem dawnego życia, o którym pragnęła zapomnieć.
On sama milczała przez większość rozmowy, właściwie zajmując się piciem herbaty oraz zjadaniem ciastka, które zdawało się nie poprawić jej humoru. W oczach bowiem można było dostrzec jakąś niesprecyzowaną obawę, podczas gdy Eva wydawała się przez cały czas spięta i czujna. Zupełnie tak, jakby za moment miała zerwać się z miejsca i pognać w bezpieczniejsze miejsce.
- Oh, nic nie szkodzi, gdybym nie chciała to nie zgodziłabym się na odprowadzenie pana. Trzeba sobie pomagać, prawda? - Zbagatelizowała swoją pomoc, próbując nieporadnie przekazać mężczyźnie, że jest zadowolona z tego spotkania i możliwości porozmawiania z kimś. 
Nie rozpisując się zbyt długo, Thomas zapłacił cały rachunek, chociaż Evka pokręciła nosem ukradkiem acz nie protestowała. Oboje wyszli z jadłodajni, zabierając ze sobą wszystkie przedmioty i zwierzęta, udając się na główną ulicę. Mężczyzna odprowadził Evę pod zakład krawiecki, a ona odczekała aż zniknie za zakrętem i udała się do mieszkania.

zt Eva i Thomas --> każdy w inną stronę.


_________________

Ważne informacje: na prawym policzku Evy znajduje się prosta blizna; włosy kobiety okalają już całą głowę, mocno kręcone i czarne, musi je już rozczesywać

Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 11 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach