Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Jadłodajnia Amaranty

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Go down  Wiadomość [Strona 6 z 11]

126 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 12:26 am

James był załamany? To co powiedzieć miała biedna Chloe, która nie wiedziała czemu została z kimś pomylona i dlaczego musi wysłuchiwać jakichś wyrzutów. Nie była niczemu winna, a i bronić się nie potrafiła. Słuchała tylko Jamesa z półotwartymi ustami i jeszcze bardziej wcisnęła się w ścianę. Dlaczego nie potrafi znikać?! 
- Ale...
Słysząc pytanie o strój aż wstrzymała oddech i spojrzała z desperacją na Pancho. Czy mu też się nie podobała w tej sukience? Ale to była jej najładniejsza! Zerknęła na koniec sukienki i nawet nie zdążyła wiele pomyśleć nad tym co zrobić, gdy mężczyzna ją pochwycił i... pocałował?! Śmierdziało od niego alkoholem i Chloe myślała, że się popłacze! Natychmiast chciała się wyrwać z uścisku Jamesa i jęknęła żałośnie. 
Pancho go zabije!


_________________

Zobacz profil autora

127 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 9:18 am

Liliane była bardziej niż przerażona. Zastanawiające jest, że jednak nie zemdlała. Gdy tylko pojawiła się tajemnicza postać, pisnęła ze strachu i blada jak ściana przycisnęła się do ramienia Smitha, prawie je miażdżąc.
Stała tak sparaliżowana, dopóki mara nie zniknęła. Podniosła wystraszona główkę, spojrzała na Titusa, na jego ramię, które kurczowo trzymała, na Titusa, na ramię a potem znów pisnęła i odskoczyła.
-NAJMOCNIEJPRZEPROASZAMTOBYŁONIESTOSOWNEPROSZĘOWYBACZENIE ! - wyrzuciła z siebie na jednym oddechu


_________________



Zobacz profil autora

128 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:00 am

Django stał jak wryty, gdy zobaczył sylwetkę Jeźdźca Bez Głowy. Dobrze pamiętał aferę sprzed miesięcy, tylko że... Wtedy Jeźdźcem okazał się Buendia, a on nie żyje, do jasnej cholery! Wycofał się w stronę wejścia do jadłodalni, przytulając do siebie przestraszoną Naomi. 
Miał szczerą ochotę ruszyć za tym kim, kimkolwiek by on nie był. Był pewien, że po prostu ktoś robi sobie okrutne żarty z biednym mieszkańców Old Whiskey. To samo powiedział dziewczynce.
-Nie bój się. Ktoś wymyślił wyjątkowo głupi żart.-pogłaskał ją po plecach.-Chcesz ciastek z dyni?-zaleciało mi Harrym Potterem, ale cóż...


_________________

Zobacz profil autora

129 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:14 am

Gdy pierwszy emocje opadły, a Pancho wylazł spod stolika, zasikany ze strachu jak gówniarz, rozejrzał się za Chloe. I gdy tylko wzrokiem napotkał jej sylwetkę, to wtedy jakiś dandys ją obcałowywał!
- Ej ty, gringo! Łapy precz! - Krzyknął i pacnął prawnika w ramię. Najmocniej jak tylko potrafił. 
Przygotował się do kolejnego ciosu, skutecznie odciągając Chloe od gogusia.
- No co, co się gapisz? - Rzucił bojowo, wymachując pięściami. - Zaraz przyjdzie mój kolega i co rozkwasi nochal!


_________________

Zobacz profil autora

130 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:21 am

- Nie szkodzi... - Powiedział Titus, spoglądając jeszcze w stronę oknem, za którym pojawił się upiór. Gdy dziewczyna się odsunęła, spojrzał po niej, potem znowu za okno... ale tam nie było już żadnego ducha.Zbiorowe omamy? Może Promnitz zostawił w jadłodajni swoją zieloną wróżkę i wszyscy się nią upili?
Potarł dłonią spocone czoło.
- bzdura... - powiedział. -  Bzdura!
Sięgnął po szklankę butelkę whiskey i uważając alkohol za lek na wszystko, pociągnął spory łyk.
- Odprowadzić panią do domu? - Zapytał Lily.


_________________



Zobacz profil autora

131 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:31 am

Oh jest Pancho! I ją ratuje! Chloe odetchnęła z ulgą i.. świeżym powietrzem! Z przestrachem spoglądała na narzeczonego i prawnika, by w następnej sekundzie schować się za plecami tego pierwszego.
Co to miało być?! Blondynka wręcz w tym momencie tak bardzo bała się pana McCarthy! Już nie wydawał się taki sympatyczny jak wtedy, gdy rozmawiał z nią w czasie epidemii ospy. Był gwałtowny i brutalny! Chloe nie chciała, by Pancho się z nim bił... martwiąc się, że przegra! 
- Cho... chodźmy stąd...
Poprosiła cichutko, więc pewnie nawet nikt jej nie słyszał.


_________________

Zobacz profil autora

132 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:37 am

Tak. Zdecydowanie za dużo emocji jak na jeden dzień. Nawet jeżeli Titus Smith był przerażający to lepsze odprowadzenie przez niego, niż omdlenie na środku ulicy !
- Jeżeli byłbym P-pan taki uprzejmy - wymamrotała nieco niemrawo, bo wciąż miała przed oczyma bezgłowego jeżdźca.


_________________



Zobacz profil autora

133 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:53 am

Wziął więc panią Fassbender pod ramię, by po chwili wyprowadzić ją z jadłodajni.
Noc już była cicha, jakby wszystkie zabawy nagle się pokończyły z obawy przed Bezgłowym Jeźdźcem.

/zt -- piekarnia


_________________



Zobacz profil autora

134 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 4:36 pm

- Chloe, czy ten gringo cię znieważył?! - Zapytał bojowo, podskakując i wymachując pięściami. - Jeśli tak, to ja zaraz znieważę jego nochal! Ten gupi, amerykański nochal!
I zamachnął się tak, żeby walnąć prawnika w mos, ale potknął się o własne nogi i sam wylądował nosem na ziemi.


_________________

Zobacz profil autora

135 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 6:50 pm

James został...pacnięty w ramię przez jakiegoś smarkacza! Odskoczył, oburzony!
-Co mnie tykasz smarkaczu! Pozwę cię do sądu! - warknął, nie dowierzając, no po prostu coa dzicz, co za dzicz, dżungla, szok!
Odsunął się odruchowo gdy Pancho odgrażał się, że przyśle kolegę aby go sprać.
-A sam nie umiesz? - sprowokował młodego rozbawiony i zaraz pożałował, bowiem Meksykanin faktycznie ruszył ku niemu z ogniem w oczach... i runął na ziemię.
James nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
-A teraz odwal się od mojej byłej narzeczonej. Daisy, no nie poznaję cię!


_________________

Zobacz profil autora

136 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 7:29 pm

Stał i obserwował wszystko co miało miejsce. Krzyki i piski ludzi sprawiły, że strach który go ogarnął w pewnym stopniu opuścił. Dalej nie potrafił wytłumaczyć sobie z czym wszyscy zebrani mają do czynienia. Nagle zjawa była w odległości w której Pierre mógł dokładnie jej się przyjrzeć. Mimo wszystko dalej ten dziwaczny jeździec, wydawał się bardzo nie ludzki. Kiedy upiór wystrzelił z karabinu, Pierre chwycił za rewolwer przy prawym boku, jednak nie wyciągnął go. Chwilę potem wszystko ucichło tak szybko, jak się pojawiło.
- Cholera, co to było? - rzucił w stronę kobiety z którą wcześniej zaczął rozmowę. Mimo iż wiedział, że raczej nie otrzyma odpowiedzi chciał usłyszeć zdanie kobiety. Zdjął rękę z rewolweru i powrócił do jedzenia jabłka. Spojrzał na dziewczynkę będącą w uściskach Meksykanki. Z tego wszystkie wyciągnął wniosek, że prawdopodobnie ta dwójka to matka i jej córeczka.


_________________

Zobacz profil autora

137 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 7:36 pm

Chloe nie chciała na to patrzeć i wolałaby odciągnąć Pancho od pana McCarthy, ale nawet nie miała na to szansy. Zanim w ogóle odpowiedź zdążyła z jej ust wyjść, chłopak podskoczy do prawnika i... przewrócił się! Blondynka zasłoniła oczy, nie mogąc patrzeć na tę upokarzającą scenę. 
- Nie jestem Daisy! 
Powiedziała, głos podnosząc w akcie rozpaczy. Oczy jej się zaszkliły, gdy dłonie opuściła i zacisnęła je na materiale sukienki. Z wyrzutem spojrzała na Jamesa i szybko przykucnęła przy Pancho, by pomóc mu wstać. Oh miała nadzieję, ze rodzice nie zauważyli co się dzieje!


_________________

Zobacz profil autora

138 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 7:54 pm

Naomi, oprócz zagubienia w lesie, nigdy jeszcze tak bardzo się nie bała. Nie śmiała spojrzeć za siebie, chociaż rondo kapelusza i tak przesłaniałby jej cały widok. Pokiwała głową, gdy usłyszała o ciastkach i cieszyła się, ze jest z nią Django. Zawsze był obok gdy coś się działo! To było niesamowite! Aż serduszko dziewczynki mocniej zabiło. 
- Szeryf powinien coś zrobić z takimi żartownisiami!
Powiedziała, jak przystało na mądrą panienkę i poprawiła przekrzywiony kapelusz. Już się nie będzie bała, skoro Django mówił, że nie ma czego. Przecież on się najlepiej na wszystkim znał! Jakże Naomi żałowała, że nie jest starsza!


_________________

Zobacz profil autora

139 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 8:10 pm

Oczywiście, że to była matka i córka. Czyż nie były podobne? Jak to dobrze, że zjawił się ktoś, kto nie wmawiał sobie, że Am to siostra małej Remi (pozdrawiamy Miquela). Meksykanka pogłaskała dziewczynkę po główce i odetchnęła, po chwili zwracając uwagę na słowa mężczyzny. 
- Jakiś estúpido! 
Amaranta była bardziej zła niż wystraszona pojawieniem się zmory. Przestraszył jej córeczkę i przerwał wyśmienitą zabawę. Remi będzie mieć koszmary w nocy, a ona będzie musiała ją uspokajać. Kobieta pokręciła głową i przytuliła Remi do siebie, zerkając to na mężczyznę, to na drzwi. Nie wiedziała czy już może wyjść i spokojnie dotrzeć do domu. 
- Sprawdziłby Pan czy już można wyjść?
Odezwała się w końcu, jakby prosząc o przysługę. Nie chciała Remi narażać na dodatkowy stres, a i zostawić jej na chwilę także nie mogła.


_________________




Zobacz profil autora

140 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 9:49 pm

Rozglądnął się po jadłodajni. Widać było, że sytuacja już nieco się uspokoiła, gdzieniegdzie słyszał jeszcze niespokojne głosy. Zaśmiał się cicho słysząc odpowiedź Amaranty. Bardzo podobał się jej meksykański akcent. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z kimś meksykańskiego pochodzenia, więc ten język wydawał mu się bardzo egzotyczny.
- Jeżeli to miał być żart, to rzeczywiście crétin. - odpowiedział nieco podniosłym głosem. Nie sądził, żeby był to jakiś żart, lub dowcip, ale wolał tak o tym myśleć. Dostrzegł też, iż Remi również nie była w szczególnie rozbawionym nastroju. Dlatego z chęcią przystał na prośbę kobiety, mimo, że sam uważał, iż nie ma się czego obawiać, ale wolał się upewnić. Zwrócił się w stronę wyjścia i poszedł. Idąc jego uwagę przykuła kłótnia dwóch mężczyzn i młodej kobiety. Widział, że starszy facet próbował dobrać się do niej, mimo jej wyraźnych protestów. Przecisnął się zręcznie przez tłum i wyszedł na zewnątrz. Porozglądał się na wszystkie strony i szybko stwierdził, że w pobliżu nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Wrócił do stołu ponownie przeciskając się przez ludzi.
- Na zewnątrz jej spokojnie, ale jeżeli pani chcę, mogę dotrzymać towarzystwa w powrocie do domu. - zaproponował, a jego prawy kącik ust nieznacznie uniósł się ku górze.


_________________

Zobacz profil autora

141 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:10 pm

Nie można było powiedzieć, żeby Amaranta była zadowolona z rozbawienia nieznajomego. Tu nie było nic do śmiechu! Winny głupiego żartu powinien zostać złapany i zamknięty. Jednak nikt się nie kwapił do zareagowania inaczej, jak tylko lęk lub śmiech. Meksykanka przykucnęła obok córeczki, gdy mężczyzna oddalił się do wyjścia, przystając na jej prośbę.
- To była tylko zabawa. Zaraz pójdziemy do domku. 
Łagodnie odezwała do Remi i ucałowała ją w czółko, przytulając do siebie i podsuwając cukierka zwiniętego ze stołu. A mogła zostać w domu i sama zabawy dla córeczki wymyślić. Uśmiechnęła się do niej, chcąc pocieszyć i podniosła, gdy mężczyzna wrócił.
- Dziękuję, ale... nawet Pana nie znam.
Odpowiedziała z rezerwą. Już sama nie wiedziała, czy była ona podyktowana ostatnimi informacjami o porwaniu młodej dziennikarki, czy też miały na to wpływ wydarzenia z kilku ostatnich miesięcy. Złapała córeczkę za dłoń i wydawało się, że ma zamiar odejść sama.


_________________




Zobacz profil autora

142 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 10:37 pm

-N..nie? - zapytał zdezorientowany James.
Przyjrzał się dziewczynie uważniej. No racja. Daisy była trochę starsza i nigdy, przenigdy by się TAK nie ubrała.
A to wtopa.
-Uhm... a to przepraszam! Panienkę. Najmocniej. I ee...pana też! - wymamrotał do leżącego na ziemi chłopaczka, po czym dał nogi za pas!

/zt


_________________

Zobacz profil autora

143 Re: Jadłodajnia Amaranty on Sro Paź 16, 2013 11:04 pm

Może nieco za późno, może już po zadymie, może już po emocjach, które opadły do jadłodajni wszedł nie kto inny, a szeryf federalny George Halfkick. Nawet nie próbował ukryć, jak bardzo irytuje go tam mieścina. Miał jednak robotę do wykonania, przstepców do złapania. I może niekoniecznie tych prawdziwych. Cóż z tego, sprawiedliwości i tak stanie się zadość, prawda?
Obrzucił wszystkich pochmurnym spojrzeniem preryjnego orła i usiadł przy jednym ze stolików.

Zobacz profil autora

144 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Paź 17, 2013 1:58 pm

---> Biuro szeryfa

No i proszę, jak się bawią. Staną w wejściu z uwagą rozglądając się po gościach. Szukając kogoś znajomego z kim mógłby porozmawiać o sytuacji w mieście o tym co się działo. No i przy okazji zjeść. A że był spostrzegawczy dostrzegł i federalnego, tak walił odznaką po oczach że nie sposób było nie zauważyć. Swojej nie zdążył przypiąć. Podszedł do stolika stając nad nowym gościem w mieście. 
- Mogę się przysiąść? - mruknął od niechcenia, a że impreza była zbiorowa nie czekał na odpowiedź i usiadł koło Halfkick'a. Musiał coś zjeść był głodny jak wilk a tu podawali tanio i dobrze.


_________________

Zobacz profil autora

145 Re: Jadłodajnia Amaranty on Czw Paź 17, 2013 8:05 pm

Widać było, że Amaranta bardzo kochała swoją córeczkę. Miło mu się patrzyło na tą dwójkę, dlatego wpadł na pomysł, aby odprowadzić Meksykanki. Zabrał ze stołu kieliszek i nalał sobie do niego ponczu. Upił łyk, a w tym momencie dostrzegł jak młody chłopak próbujący postawić się w obronie tej młodziutkiej dziewczyny runął na ziemię. Zaśmiał się, przez co zakrztusił się ponczem. Zakaszlał kilka razy i odstawił na bok kieliszek.
- Jak Pani uważa, jednakowoż wracanie samemu o tej porze nie zaliczyłbym do najbezpieczniejszych.
Odparł szybko nieco zachrypłym głosem, a na twarzy widniał delikatny zadziorny uśmiech.


_________________

Zobacz profil autora

146 Re: Jadłodajnia Amaranty on Pią Paź 18, 2013 10:19 am

George zamówił piwo (bo chyba dziś u Johnny'ego można było się go napić?). Nie byle jakie, bo zrobione z wyciśniętych łez złoczyńców tego kraju. Przyprawione ich bólem szczęki po kopniaku z półobrotu i wyrokiem skazującym. Pokryte gęstą pianą sprawiedliwości. Tylko takie piwo pił Halfkick.
- Proszę- skinął głową patrząc na Kevina. Który pewnie też miał gdzieś przypiętą swoją odznakę szeryfa. Och, nie czekał na pozwolenie? Czyżby władze w tym mieście uważały, że mogą wszystko? Upił łyk piwa.

Zobacz profil autora

147 Re: Jadłodajnia Amaranty on Pią Paź 18, 2013 10:29 am

A nie miał, ale to mało istotne. Interesujący opis złotego trunku. Z racji tego iż była to impreza zbiorowa, a przycupnięcie przy czyimś pustym stoliku nie było grzechem, tak też i uczynił Burnett. Małe miasta miały to do siebie że niemal każdy znał każdego.
- Burnett - wyciągnął rękę do szeryfa. 
- Zdaje się, że pan przyjechał rozwiązywać problem korupcji w naszym mieście - pokiwał głową z uznaniem - widziałem notatki w biurze Storm i pan Darcy świetnie sobie poradzili...
Specjalnie powiedział o tym gdyż uważał wizytę federalnych w mieście za zbyteczną. 
- Skoro już panowie są może nie ma sensu tracić czasu i rozwinąć sieci w poszukiwaniu Audrey Curwood to w końcu żona byłego szeryfa a przede wszystkim obywatel naszego miasta.


_________________

Zobacz profil autora

148 Re: Jadłodajnia Amaranty on Pią Paź 18, 2013 10:46 am

- Halfkick- odstawił kufel i uścisnął Kevinowi dłoń. - Ma pan rację, radzą sobie bardzo dobrze. Ale to my musimy zakończyć tę sprawę- podsumował cały finansowy raban.I znowu sięgnął po piwo. Nie pił często. Ot, sporadycznie, gdy była okazja. Taka, jak dzisiaj.
- To ta kobieta, która zaginęła? - słyszał o całej sprawie. Choć nie ukrywał, że głównie skupiał się na czymś innym. - Jest pan pewien, że nie uciekła po prostu?- nie chciał wysnuwać pochopnych wniosków. Brał jedynie pod uwagę każdą możliwość. Nie znał Audrey, więc nie mógł stwierdzić co by zrobiła, a czego nie.

Zobacz profil autora

149 Re: Jadłodajnia Amaranty on Pią Paź 18, 2013 10:54 am

- Tak wiem - pokiwał głową, i zebrać laury za rozwiązanie całej sprawy wiwat federalni, przysiągłbym że znam tego człowieka hm... Kevin na chwilę się zamyślił, mierząc wzrokiem Halfkicka.
- Wykluczałbym ucieczkę, ale tak ma pan rację trzeba brać i to pod uwagę, znam ich bardzo dobrze ją i jej męża, ale w brew pozorom prawda może być zgoła odmienna i zaskakująca o niej - tak Kevin wiedział że nie mierzy się wszystkich jedną miarą, ale podchodził teraz do ludzi z dystansem i również na chłodno oceniał sytuacje, w końcu sam się sparzył. Więc nawet jak by Aud uciekła nie był by zaskoczony i już wcale nie chodzi o samego Bena, a o to co siedzi w głowie młodej kobiety, a jak wiadomo Aud lubiła przygody i pakowanie się w jakieś kłopoty.
- Czyli co trzyma was w Old Whiskey tylko sprawa zdefraudowanych pieniędzy? - dodał ze spokojem.


_________________

Zobacz profil autora

150 Re: Jadłodajnia Amaranty on Pią Paź 18, 2013 10:57 am

Spojrzała na scenę w drugiej części sali i pokręciła głową. W tym też nie widziała nic zabawnego. W zasadzie to humor miała już dokładnie zepsuty, więc nic chyba nie było w stanie zmienić jej minę. Nawet uśmiech nieznajomego. Amaranta spojrzała na drzwi, prowadzące na zewnątrz, po czym kiwnęła głową.
- No to jeśli Pan chce...
Odpowiedziała, zwracając na niego spojrzenie i głaszcząc Remi po główce. Zaraz wzięła ją na ręce i o dziwo pomyślała nawet, jak szkoda, że nie ma tu Miquela. Kiwnęła głową jeszcze raz i pierwsza ruszyła do wyjścia z jadłodajni. 
Stanęła na progu i rozglądnęła się po ulicy, która była jeszcze zapełniona gwarem i obecnością zdziwionych czy wystraszonych osób. Wyszła przed budynek i ruszyła w stronę swego domu.


_________________




Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach