Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Gabinet Belasco

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down  Wiadomość [Strona 8 z 10]

176 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 11:14 am

Może Titus nie był jeszcze Mufasą, ale przecież Simba też zaczął panować na swej lwiej skale, prawda? Nie radziłabym go tak nie doceniać, panie Burnett!
Smith zaprosił szeryfa do środka, przeczuwając już, w jakiej sprawie może Kevin przychodzić. Nalał więc whiskey do szklanek i jedną z nich podsunął szeryfowi.
- Słucham.


_________________



Zobacz profil autora

177 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 11:22 am

Burnett nigdy nie przecenia możliwości innych, nigdy ich nie lekceważy choćby były małymi lwiątkami. Ale wiedział też że okazywanie strachu dla bestii tylko ją bardziej ośmiela. Dlatego też pewnie wszedł do środka powoli zamykając drzwi za sobą.
- Dobry wieczór - kiwnął głową, nie zamierzał też owijać w bawełnę, sięgnął po szklankę stając tuż przy krześle.
- Wie pan panie Smith zapewne skąd moja wizyta?! - rzucił mierząc właściciela saloonu spojrzeniem - można jakoś to wyjaśnić? Skąd takie zachowanie biznesmena wobec... no właśnie...
Spojrzał pytająco na rozmówcę.


_________________

Zobacz profil autora

178 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 11:27 am

- Wobec byłej kochanki, która ośmieliła się popełnić czyn jeszcze bardziej karygodny? - Zapytał, siadając naprzeciw szeryfa. Zza marynarki wyciągnął swój skórzany portfel i zaczął wyciągać z niego plik banknotów.
- Bądźmy dorośli. Kobieta poddająca się, powiem teraz dosłownie... aborcji nie jest godna tego by jej się kłaniać na ulicy. Ale dobrze, będe ponad to. Ile mam tej grzywny zapłacić?


_________________



Zobacz profil autora

179 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 11:35 am

- Dobrze pan zaznaczył byłej - spojrzał wymownie, po czym usiadł na przeciwko Smitha.
- Bardziej karygodny niż pobicie na ulicy? - zrobił zdziwioną minę, upił łyk whiskey odstawiając szklankę na stół. Potem się uśmiechnął w kierunku Titusa gdy zaczął wyciągać pieniądze.
- Panie Smith proszę być poważnym i schować to - zamyślił się na chwilę - kłaniać jej się pan nie musi, ale od razu bić? Panie Smith nie bądźmy dziećmi, może kobieta pragnie naprawić swoje błędy, widzi pan wyszła za mąż, próbuje budować swój świat na nowo, to już dla pana rozdział zamknięty.
Och ironio czemu w tym momencie pomyślał o France, kobiety upadłe. 
- Tu nie chodzi o grzywnę tylko o zdrowy rozsądek panie Smith.


_________________

Zobacz profil autora

180 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 11:39 am

Wzruszył ramionami, lecz i tak na blat stołu wyłożył 300$.
- A cóż mam zrobić? Nikogo nie pobiłem. - Powiedział. - Trzasnąłem po pysku szmatę, która zabiła moje dziecko. I żadne śluby z pastorową ciotą nie sprawią, ze nagle stanie się ona wzorową panią domu. Och, nie.
Pokiwał głową, jakby sam ze sobą się zgadzając.
- Czego pan chce?


_________________



Zobacz profil autora

181 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 11:48 am

Spojrzał ponownie na banknoty uważnie słuchając Titusa. Uśmiechnął się jeszcze raz do siebie.
- Doskonale rozumiem pana rozterkę, proszę mi uwierzyć, ale to było minęło. Do domu pastora też nie zamierzam zaglądać, a tym bardziej do jego kuchni i czy obiady są smaczne.
- Proszę na razie panie Smith, aby pilnował pan swojego haremu, a pani Wilkins chyba do niego nie należy, czyż nie?
Kevin siedział spokojnie obserwując Smitha.


_________________

Zobacz profil autora

182 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 12:03 pm

Zaśmiał się, nie ukrywając kpiny w swoim głosie.
- Cóż, ja zawsze pilnuję swojego haremu. To pastor Wilkins chyba nie wie co jego kobiety robią. - Powiedział, spoglądając na szeryfa spod byka. - Jak widać, każda jego pani kończy przy mnie. Czy to w łóżku, czy na kolanach przede mną. Więc... niech pan lepiej przekaże pastorowi słowa politowania ode mnie. Tyle. Koniec tematu!


_________________



Zobacz profil autora

183 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 12:11 pm

- Nie przyszedłem tutaj bo pastor mnie prosił czy jego obecna żona, a obywatel Old Whiskey pani Smith.
Odwzajemnił ironiczny uśmiech. No i przyszło mu gadać o tym kto przed kim klęka. A tych klękających w Old Whiskey nie brakowało i wcale Kevin nie miał namyśli dewotek w kościele.
- Jak by się panu krzywda działa w co wątpię, proszę dać mi znać na pewno postaram się pomóc. 
Upił kolejny łyk.
- Pomijając sprawę pani Wilkins którą uważam za zamkniętą, posłańcem też nie jestem więc jeśli ma pan coś do przekazania jemu proszę to zrobić osobiście albo wysłać gońca i na przyszłość radzę powstrzymać emocje na wodzy - wycedził niezbyt zadowolony przez zęby.
- Mam jeszcze pytanie - zaczął dość pewnie - wie pan kto mógł organizować wczorajszy napad na dworzec?


_________________

Zobacz profil autora

184 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 12:22 pm

- Napad? - Nie mam pojęcia. - Odparł zupełnie szczerze. No bo skąd miał wiedzieć? Chyba szeryf nie sądził, że alfons okradałby własne miasteczko w taki sposób? I niszczył tory kolejowe, które dostarczały mu zysków w postaci przyjezdnych? Absurd!
- Musi pan poszukać odpowiedzi gdzie indziej.


_________________



Zobacz profil autora

185 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 12:28 pm

Przytaknął głową w kierunku Titusa. Dopił whiskey po czym wstał z krzesła dosuwając je do stołu.
- Rozumiem... - Kevinowi nie przeszło przez myśl by zrobił to Smith, ale życie w półświatku daje też posiadanie wiedzy różnego rodzaju. Sam Smith mógłby się popytać kto psuje mu interesy wysadzając tory.
- To wszystko pani Smith, nie chce panu przeszkadzać w pracy - spojrzał jeszcze raz na plik banknotów, pokręcił z rezygnacją głową uśmiechając się pod nosem. Rozrzutny ten Smith. 
- Dowodzenia Panie Smith i proszę pamiętać co powiedziałem - rzucił na odchodne.


_________________

Zobacz profil autora

186 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 12:34 pm

- Oczywiscie, ze będę pamiętać, panie Burnett. - Powiedział i odprowadził mężczyznę do drzwi. - Miłego dnia. A i proszę pozdrowić żonę...
Posłał mu niewinny uśmiech, jakby chcąc pokazać, ze nie ma nic złego na myśli. Prawda?


_________________



Zobacz profil autora

187 Re: Gabinet Belasco on Pią Sie 23, 2013 12:41 pm

Spojrzał wymownie na Titusa, ach ta jego cięta riposta. Już chciał odpowiedzieć, bo przecież nawet Kevin na język nie chorował ale w końcu ugryzł się w sam czubek. Jedynie uśmiechając się ponownie pod nosem. Przez głowę przewinęła się myśl przecież przyprowadziłem ją do ciebie nie zająłeś się córeczką swojego szefa, miał byś spory utarg. Podniósł głowę rozumiejąc tą aluzję.
Kiwną jeszcze raz głową po czym zszedł po schodach do saloonu by za chwilę opuścić lokal.
Przecież nie przyszedł tu zamykać tego przybytku rozkoszy z którego on tak samo lubił korzystać.

---> zt a na patrol


_________________

Zobacz profil autora

188 Re: Gabinet Belasco on Czw Wrz 05, 2013 11:14 am

<--- biuro

[zakrzywiona czasoprzestrzeń - dzień w którym artykuł się pojawił]

Billy Hawton nie był zadowolony – o nie. A do tego trząsł portkami ze strachu. Po wizycie tego dziennikarzyny, Darcy’ego, zaczął mieć wątpliwości, czy ma jeszcze szansę uniknąć konsekwencji.
Jak władze federalne dowiedzą się o tym artykule, to zaczną węszyć. Wtedy dowiedzą się, ze wszystkie księgi rachunkowe spłonęły, co będzie podejrzane. Oczywiście, można zwalić wszystko na tego rachmistrza Wrighta, ale samemu burmistrzowi też się oberwie – bo jak to tak, nic nie wiedział? Nie działał?
A może też jest w to zaplątany?
Dlatego też, wściekły, zdenerwowany, i wystraszony, rzucił Titusowi Smithowi na biurko gazetę, której nagłówek mówił jasno – władza Old Whiskey ma kłopoty.
- Mieliśmy umowę Smith.
- Tak? – Zapytał alfons, spoglądając na gazetę. – Cóż…
- W takim razie zastanowię się co z twoim saloonem.
- Straszysz mnie Hawton? Mnie?
- Teraz nic nie masz na mnie, bo jakimś cudem wszystkie dowody spłonęły. Dziwne, co? I nagle też prasa się wszystkim interesuje. A miało być po cichu… a miał nikt nie wiedzieć!
Smith zacisnął zęby. Nie wiedział co odpowiedzieć. Czuł jedynie… zdenerwowanie?
Gdy tylko burmistrz wyszedł, Titus od razu napisał krótki, acz wymowny list do swojego pracownika miesiąca.
Wygląda na to, że Titus ma kłopoty.
A miało iść jak po maśle.

/zt

Zobacz profil autora

189 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 1:19 pm

Gdzieś z prerii

Zapukała do drzwi gabinetu nie ukrywając sama przed sobą, że wolała Titusa spotykać w jego domu niż w tak oficjalnych placówkach. Jednak istniał dość mocny argument za tym, żeby te wizyty ograniczyć. Właściwie nawet dwa powody. Kobieta i dzieciak. Prawdopodobnie przyszła żona Smitha i jego nowoodkryty syn. Mimo wszystko jednak nie poczekała na otworzenie drzwi. Pociągnęła za klamękę, wchodząc do pomieszczenia, którego jeszcze nie znała. Pominęła jednak wstępne oględziny od razu szukając wzrokiem Tito.


_________________


Zobacz profil autora

190 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 1:31 pm

Titus siedział za biurkiem, czytając nowe wydanie gazety. Znowu, po raz kolejny piszą o federalnych i śledztwie... o tym, ze wczoraj wieczorem aresztowano burmistrza. To tylko kwestia czau, kiedy jakiś szeryf zapuka do jego drzwi... musiał być przygotowany.
Słysząc jak ktoś wchodzi, spojrzał w kierunku drzwi.
- Ha, dobrze, ze cię widzę, Cortes. Siadaj, jest interes.  - Powiedział, odkładając gazetę.


_________________



Zobacz profil autora

191 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 1:38 pm

Przewróciła oczami. Jakze pełne tęsknoty powitanie. Człowiek mógłby zajebywać się na śmierć w życiu, a jego przyjaciele i tak pilnowaliby w pierwszej kolejności swoich interesów
- Cieszysz się, bo znalazles kretyna do roboty? - prychnela sama też odpuszczajac sobie powitanie. Przy okazji, że była przekorna, zamiast siąść, oparła się posladkami o krawędź biurka po stronie Smitha i splotla ręce na piersi, patrzac na niego rzeczowo.
- Co jest? - rzuciła wprost, żeby nie tracili czasu.


_________________


Zobacz profil autora

192 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 1:48 pm

- Kretyna? Nie wygłupiaj się. Mam lepsze zdanie o twojej inteligencji! - Westchnął i podsunął kobiecie gazetą. - Czytać umie? No to pewnie wie, że się smród narobił. I to nie mały. Kilka złych decyzji i mogę pójść z torbami... ha, torbami... mogę pożegnać się z ciepłym łóżkiem na kilka dobrych lat..
Pokręcił głową.
- Musze się zabezpieczyć.


_________________



Zobacz profil autora

193 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 2:20 pm

Wzięła gazetę w ręce. Ostatnio nie czytała szmatławców, bo nie miała na to po prostu czasu. Zajęła się sprawami w Chaparral i handlem z Indiańcami, więc gdzieś tam wydarzenia z Old Whiskey umknęły jej uwadze. Czytała więc z uwagą gazetę, mrużąc nieznacznie oczy. Słuchała co prawda Smitha, ale nie wykazywała na razie zainteresowania jego słowami. Dopiero po momencie uniosła na niego spojrzenie z nad czytanej strony.
- I? – spytała ciągnąc go za język. Zabrzmiało to co prawda trochę sucho, ale może dlatego, ze od kłótni z Bradem nie miała dobrego nastroju.
- Jakby przestało mnie to interesować, odkąd i tak moje wizyty u Ciebie w domu nie są już nawet średnio mile widziane, jak wcześniej.
Odłożyła gazetę na bok, kiedy doczytała akapit do końca i westchnęła po momencie.
- No dobra, ale o co chodzi? Rozumiem, że gdzieś w tym ma się znaleźć moja rola? Nie wpadłeś przecież nagle na pomysł, że podzielisz się ze mną swoim bólem. Więc…?


_________________


Zobacz profil autora

194 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 2:27 pm

Machnął ręką. Nie zamierzał dyskutować na temat jego domu, Alice, syna, odwiedzin i innych takich rzeczy. Nie teraz.
- Tak, twoja rola. Razem z Charlotte dostaniecie prawa do prowadzenia saloonu i kasyna jakby... jakbym nagle zniknął. - Powiedział, i chwycił gwałtownie gazetę. Znowu rzucił okiem na nagłówek.
- Tobie i jej ufam na tyle, że mogę wam oddać ten interes. I nie bocz się jak baba, Cortes. - Wywrócił oczyma. - Whiskey?
Wstał i podszedł do barku, by poszukać jakiejś pełnej butelki.


_________________



Zobacz profil autora

195 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 2:43 pm

Uniosła nieznacznie brew. To, ze wykazywała znużenie i małe zaangażowanie względem jego interesów, jeszcze nie było dowodem na żadne fochy. W końcu była, można by nawet rzec, dzisiaj uosobieniem spokoju i wyjątkowo nawet nie rzucała zgryźliwościami.
- Jestem babą – zauważyła tylko, znów splatając ręce na piersi, kiedy już miała je wolne od gazety.
- Charlotte? Co Twoja dziewczyna ma do saloonu? To nie miejsce na nie-do-końca-cnotki z bachorami.
Coż, nie znała imienia panny Weston, ani nie miała przyjemności poznać burdelmamy. Nic dziwnego, że nieco pomieszała fakty, kojarząc je w jedyny sensowny sposób, jaki w pierwszym momencie przyszedł jej do głowy. Nie miała nawet pojęcia, że ktoś w saloonie sprawował piecze nad dziwkami oprócz Smitha.
- Mało mi saloonów? Właśnie wracam z burdy w Chaparral. Skoro meksykance mnie nie chcą, to tym bardziej mieszkańcy Old Whiskey rzucą się na mnie z pyskiem – burknęła niezadowolona z tego pomysłu, głównie dlatego, że dzisiaj do wszystkiego podchodziła sceptycznie. Nie potrafiła mu nawet niczym dociąć, a jedynie na podstawie faktów odrzucała jego pomysły.
- Zniknął? – powtórzyła za nim, odpychając się od biurka i stanęła prosto, wbijając w niego spojrzenie.
- Jak to, zniknął? To co ty nakombinowałeś Smith? Nie próbuj nawet wychylać swojego zapchlonego dupska z Old Whiskey, kiedy nikt Cię o to nie prosi. Lubisz robić wszystkim na przekór? A kiedy Cię zapraszałam do Chaparral, przyrosłeś do stołka w saloonie. Jaki to ma sens? Rusz się bez ostrzeżenia, a wyśledzę Cię, dogonię i pokaram. A będzie to całkiem proste z Twoją kulawą girą.
Kiedy on podszedł do barku, siadła na jego miejscu i założyła nogi na biurku, bujając się na krześle w przód i w tył, w trochę niebezpiecznej zabawie. Na pytanie o picie zawahała się.
- Tak… Nie… Zresztą, polej.


_________________


Zobacz profil autora

196 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 2:51 pm

- Co? Alice? Ej, nie, Alice do tego nie mieszaj, dobra? Charlotte to burdelmama. Ona się zajmie saloonem oficjalnie. Ty... ty masz tylko pilnować, żeby nikt mi tej budy nie spalił. Nikt nie musi wiedzieć, żeś tu jest.
Spojrzał na kobietę, gdy polewał jej do szklanki. Podsunął jej drinka i kontynuował. 
- Mówiłem ci już dawno, pracuj ze mną, a nie w tym chlewie w Meksyku. No i co, na co ci to? Lepiej ci by było tutaj.
Wychylił spory łyk. Skrzywił się jakoś dziwnie, tak jakby teraz wódka w ogóle mu nie podchodziła.
- Na razie nigdzie się nie wybieram. Nie mam zamiaru. Ubezpieczam się, jakby ktoś miał takie życzenie mnie do ciupy wsadzić. Rozumiesz?


_________________



Zobacz profil autora

197 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 3:03 pm

Charlotte, Alice… Ana musiała zamilknąć na chwilę, żeby ułożyć to sobie w głowie. Więc jednak dziewczyna Tito nazywała się Alice, a Charlotte nadzorowała saloon. Jakże uroczo.
- Podsumowując, będę pionkiem do posuwania – skwitowała jego słowa i przechyliła się do przodu zgarniając w dłoń po kolei wszystko z jego biurka i bawiąc się tymi przedmiotami na zmianę. Po momencie zdała sobie sprawę, z tego, ze mówili o saloonie, a posuwanie w tym przypadku mogło zostać niefortunnie skojarzone.
- Pachołkiem od czarnej roboty, na zawołanie jednej z Twoich dziwek – sprecyzowała opierając się o krzesło i odłożyła jeden z przedmiotów z biurka na blat, przytrzymując szklankę w dłoni kiedy jej polewał. Skrzyżowała z nim wzrok nie wyrażający sobą żadnych szczególnych emocji, choć jej głos zdradzał lekkie pokłady zażenowania i drwiny.
- Co dokładnie mam tu, czego nie mam tam? Tam patrzą na mnie krzywo z powodu Buendii, tutaj jak na podgatunek z powodu skóry. I tu i tu to samo gówno – prychnęła upijając kilka łyków alkoholu i odwróciła od mężczyzny spojrzenie, odsuwając sobie szufladę pod biurkiem i grzebiąc w ostentacyjnym geście w jej wnętrzu.
- Rozumiem – rzuciła krótko, próbując znaleźć coś ciekawego – I nie podoba mi się to – dokończyła i znów wlała sobie trochę trunku do gardła, krzywiąc się tylko na wspomnienie ostatniego kaca.
- Jest coś o czym muszę Ci powiedzieć – palnęła nagle, wpatrując się w tą nieszczęsną zawartość szuflady.


_________________


Zobacz profil autora

198 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 4:15 pm

Widząc, jak Ana szpera w jego rzeczach tylko westchnął. Się już nauczył, że nie ma sensu jej upominać.
-Co byś miała... no mnie! - Zażartował inteligentnie, po czym zrobił gest jak aktor na scenie, który prezentuje swój kostium. - Ha, nie wystarcza? Same profity. Moja piękna buzia i nieopisany intelekt!
Ale z niego żartowniś. Tak wielki, że aż musiał sobie polać.
- A tam pionek. Ja już mam w testamencie napisane, że jak mnie o głowę ukrócą, to dostajesz jedną trzecią mojego majątku. Ładny gest, prawda? - Zapytał, po czym szybko wychylił kolejnego drinka. - Mów, co chcesz powiedzieć?


_________________



Zobacz profil autora

199 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 4:33 pm

Zatrzasnęła w końcu szufladę nie znajdując tam niczego wartego uwagi i spróbowała otworzyć inną, ale ta akurat była zamknięta. Przerywając swoje oględziny, przechyliła głowę na bok spoglądając na Smitha sceptycznie.
- Mówisz o tej zapijaczonej mordzie i wykraczającym ponad wszelkie normy przyzwoitości, spaczonym umyśle? – upewniła się, że dobrze się zrozumieli i przewróciła oczami przywierając ustami do szkła. Kolejna tura cieczy wlewała się do jej przełyku, ale na wzmiankę o testamencie, nie dotarła tam. Cortes aż się zakrztusiła, odruchem wypluwając połykaną zawartość trunku. Przez to z kolei instynktownie oderwała nogi od biurka, próbując się nie oblać. Jedyne co tym osiągnęła, to z impetem odepchnęła się od krawędzi blatu, przez co jej krzesło zachwiało się w tył, a Ana ułamki sekund chwiała się na nim, próbując złapać balans, aż w końcu wyryła razem z krzesłem o ziemię.
- Co… kurwa?! – rzuciła przez zaciśnięte gardło, bardzo zresztą niewyraźnie, bo musiała odkaszlnąć kilka razy z powodu podrażnionego podniebienia. Zresztą słabym, i pełnym bólu po upadku, tonem.
Przyłożyła dłoń do twarzy, bo aż jej pociemniało w oczach, kiedy wyrżnęła potylicą o ziemię.
- Chyba ocipiałeś – rzuciła jeszcze, a zaraz potem spróbowała sobie przypomnieć, do czego odnosiło się jego pytanie.
- Jeśli chodzi o śmierć J.B. … to tak jakby trochę z mojej winy.
Nie podnosiła się na razie jeszcze z ziemi, próbując przeleżeć pierwszy, najgorszy ból.


_________________


Zobacz profil autora

200 Re: Gabinet Belasco on Nie Paź 27, 2013 5:02 pm

Skoczył ku kobiecie i podniósł ją z ziemi.
- Sama ocipiałaś. Czemu miałbym ci nie zapisywać? Jesteś moją przyjaciółką, nie? Komu mam to zostawić? Kirkowi? Chyba prędzej mnie zjedzą żywcem mrówki.
Pokręcił głową i postawił kobietę do pionu, przyglądając się jej twarzy.
- Jak to, z twojej winy, co? - zapytał, podejrzanie.


_________________



Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 8 z 10]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach