Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Restauracja "Fairy"

Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28, 29  Next

Go down  Wiadomość [Strona 27 z 29]

651 Re: Restauracja "Fairy" on Nie Sty 05, 2014 11:51 pm

---> Piekarnia

Usłyszał, no bo walło, gdy przybiegł już sporo się paliło.
- Kurwa - zasyczał zasłaniając dłonią twarz, od gorąca - Pożar! - Krzykną! po czym ruszył w kierunku pompy.


_________________

Zobacz profil autora

652 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 4:58 pm

Amy przebudziła się, kiedy w pokoju zrobiło się nagle jasno. Wyjrzała przez okno i nad restauracją ujrzała łunę. Szybko narzuciła na siebie sukienkę. Wybiegłaby z pokoju i wrzeszcząc na cały hotel "Pożar" pobiegła w kierunku restauracji.
Cały budynek był objęty płomieniami. Było tylko słychać trzask płonącego drewna i huk spadających belek. Amy znalazła jakieś wiadro napełniała je wodą i chlusnęła na ogień. W okół przybywało ludzi, którzy też próbowali gasić, ale szczerze mówiąc dziewczyna marnie to widziała.


_________________

Zobacz profil autora

653 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 6:45 pm

mieszkanie ->

Richard tej nocy nie był w zbyt dobrej kondycji, a whiskey zionęło od niego z kilometra chyba. Pozostawał na szczęście na tyle trzeźwy, aby dojrzeć łunę pożaru rozbiegającą się nad centrum miasteczka. I w pierwszej chwili przypiął do siebie rewolwer, naciągając koślawo spodnie na siebie. W koszuli nocnej został, o mal nie zabijając się podczas spadania ze schodów. Biedakowi poplątały się nogi i nabawił się kolejnych siniaków, ale raczej alkohol wziął znieczulił tych kilka stłuczeń.
I już po chwili znalazł się przy reszcie mieszkańców, którzy próbowali ugasić pożar restauracji. Nikt na szczęście nie pomyślał, żeby sprawdzać czy ktoś został w środku. Chwycił więc Richard za wiadro i chajda! To nic, że chwiał się i wyglądał tak, jakby zamierzał niedługo usnąć pod restauracją.


_________________





Zobacz profil autora

654 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 6:49 pm

<- dom Emmy

Huk wybuchu było słychać i w zachodniej dzielnicy, gdzie mieszkała panna Scott. Zbudziła się i spanikowała, że to Frost dobija się do jej drzwi, sięgnęła po dubeltówkę, która ostatnio kupiła (znaczy, zaraz zaznaczę w temacie odpowiednim, że to zrobiła) i doskoczyła do drzwi. Zamiast głupawego uśmiechu Ramsaya jednak wypatrzyła w oddali pomarańczową łunę bijącą z centrum. Sięgnęła więc szybko po płaszcz, ubrała buty i zamknąwszy porządnie drzwi pobiegła zobaczyć co się dzieje. Była tam szybciej, niż jakikolwiek dziennikarz. Wstydźcie się, nieroby.
- Olaboga! - zapłakała widząc co płonie. Jej miejsce pracy! Jej kuchnia! Jej miejsce, w którym czarowała z przyprawami! - Boże przenajświętszy, Jezusie Chrystusie, Apostołowie wszyscy! - aż się posmarkała. Musiała, musiała pomóc w gaszeniu! Co tam się stało, na Boga, na Boga i Bozię!

Skoro Ruchard był zalany w trzy pały, to zapewne plątały mu się nogi bardziej niż Charlie'mu Chaplinowi. Lepiej żeby się nie zapalił, bo był tak naładowany procentami, że pewnie sam by się zmienił w pochodnię. Ach, potrzebował kostek na ślepy los:

1,4- Ruchard nadepnął na rozwiązane sznurowadło swojego buta i gruchnął na ziemię przygryzając sobie język. Wiadro zleciało mu na głowę, fundując mężczyźnie zimny prysznic.
2,6- Ruchard zderzył się czołowo z biadoląca Emmą. Oboje sa mokrzy i mają guza na głowie.
3,5- Ruchard tak się ochoczo rozpędził, że nie zauważył niewielkiego kamyka leżącego na ziemi. Potknął się o niego wypuszczając wiadro z rąk. Na szczęście nie wyrżnął o ziemię tak od razu. Gorący szewc próbując uchronić się przed upadkiem wsadził nogę w wiadro, które jeszcze przed chwilą dzielnie dzierżył w rękach.


_________________



Zobacz profil autora

655 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:01 pm

4

No i co mu z tego przyszło? Chciał dobrze, jak zawsze zresztą, ale że procenty kotłowały mu się w głowie i od dawna nie moczył aż tak bardzo, no to się chłopina potknął o sznurówki, które własnoręcznie przewlekał przez buty! Po tym zdarzeniu z pewnością będzie przeklinał dzień, w jakim je wykonał.
Słychać było rumor, jak wielki szewc przywala twarzą o ziemię, a wiadro ląduje mu na głowie. Właściwie to krzyknął z zaskoczenia, niespodziewając się tak cudownego wejścia na arenę! Kilku pomocników przy gaszeniu zerknęło na niego, ale nie zrobili sobie chyba nic z biednego, pijanego szewca.


_________________





Zobacz profil autora

656 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:05 pm

Amy właśnie pędziła napełnić kolejny raz wiaderko, kiedy tuz koło jej stóp wylądowała mężczyzna. Zaraz, zaraz przecież ona go znała. Przykucnęła przy mężczyźnie i usiłowała pomóc mu wstać.
-Nic się panu nie stało?- zapytała.
Matko jak od tego faceta jechało whiskey, nic dziwnego, że się tu przewracał. Amy dobra dusza usiłowała jednak pomóc mu wstać.


_________________

Zobacz profil autora

657 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:12 pm

W taki oto sposób szewc został Wiadrogłowym.
Emma wyła jak opętana, ale musiała się w którymś momencie pozbierać. Trzeba gasić, trzeba gasić! Żadnego odszkodowania przecież nie dostanie, Och! Czy to właśnie ten przystojny, zdradziecki i grzeszny szewc wylądował twarzą w ziemi? Podciągnęła kiecę i poszła mu pomóc, bo i grzesznikom trzeba pomagać.
- Panie Moore! - tak jechało od niego gorzałą, że aż zrobiła krok w tył. Wzięła jednak głęboki wdech i pochyliła się nad mężczyzną, by pomóc mu wstać. Razem z drobniutką Amy, bo przecież by sama nie była w stanie tego zrobić. - Pan się nie nadaje do gaszenia - pociągnęła nosem. Pewnie od samego oddychania powietrzem wokół niego, wróci do domu pijana.
Wiadro, wiadro, będzie musiała znaleźć wiadro i napełnić je wodą.


_________________



Zobacz profil autora

658 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:15 pm

Wymamrotał coś z wiadrem na łbie, więc Amy mogła usłyszeć jakieś echo. Pochwycił się jej ramienia jakoś tak niezgrabnie, drugą ręką próbując strząsnąć z siebie przedmiot. Kiedy w końcu to zrobił spojrzał uważniej na blondynkę i wymamrotał coś pod nosem, ponownie. Zataczając się, chociaż nie wyprostował się nawet.
Po chwili podniósł palec wskazujący do góry i odwrócił głowę, aby odpluć krew z przegryzionego języka. Zamemlał nim i dopiero potem wrócił do panny Jenkins. Wciąż trzymając paluch go góry.
- Polal jest. Tleba galic! - Chuchnął jej niemalże prosto w twarz, schylając się po wiadro, które wpadło mu na głowę. Wyprostował się jednak, ale zaraz się zachwiał. I gdyby Amy z Emmą go nie przytrzymywały, z pewnością by się przewrócił.
- Pola... Polal... Bole dlogi, col z lezykiem mi sie stalo. - Dodał po chwili, z bardzo zamyśloną miną, po chwili znów gmerając językiem w poliku, tym razem obdarzając Emmę uroczym oddechem. Zmarszczył brwi i zezował oczyma, trawiąc informację, że się nie nadaje.
- Lak to nie! Mokly jestem to oglen mnie nie zapali! - I zachichotał pijacko pod nosem, próbując sprzeciwić się kobietom, aby sięgnąć po to nieszczęsne wiadro co koło jego nóg stało.


_________________





Zobacz profil autora

659 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:20 pm

Amy rzuciła rozpaczliwe spojrzenie kobiecie, która jej pomogła Bez niej na pewno by się jej nie udało podnieść tego wielkiego mężczyzny.
Przysłuchiwała się usiłując zrozumieć co ten mówi ale nie zrozumiałą ani słowa. Nie dość, że pijany to jeszcze seplenił. Za chwilę właduje się głową w pożar i nie będzie miał kto butów robić.
-Może posadź my go gdzieś i niech tam trzeźwieje.- zaproponowała nieznajomej, która jej pomagała.


_________________

Zobacz profil autora

660 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:27 pm

Zmarszczyła nos, kiedy chuchnął jej w twarz swoim alkoholowym oddechem. Skandal! Szewc grzesznik i chlejus! Skandal!
- Pan jest pijany! - krzyknęła odkrywczo i pociągnęła mężczyznę w stronę najbliższej dechy, na której można by go było posadzić. Po drodze sama schyliła się po wiadro, które upuścił. Chociaż ono nie waliło gorzałą. - Siedź pan tu! I sie nie ruszać! - rozkazała, ale to pewnie nic nie da. Rysiek za bardzo rwał się do pomagania (albo przeszkadzania). - Och, pani sama sobie z nim nie poradzi- zwróciła się do Amy. Znowu nie powiedziała nic odkrywczego. - Trzeba pożar gasić, bo zaraz się przeniesie na wszystko obok!


_________________



Zobacz profil autora

661 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:34 pm

Szczęściem w nieszczęściu było to, że Richard zdawał sobie sprawę z tego, co się dookoła dzieje. Rozgniewał się więc na myśl, że dwie kobiety się nim zajmują i skaczą, aby go podnieść. Przynajmniej przez moment miał groźny wyraz twarzy, a po chwili usta wykrzywiły się w błogim uśmiechu - kiedy zdał sobie sprawę, że jest w towarzystwie DWÓCH KOBIET i ZAJMUJĄ się nim. W pijackim błogostanie było aż nader oczywiste, że Rysio ma nieczyste myśli, którymi zgorszyłby z pewnością pannę Scott.
Spojrzał na kucharkę uważniej, doskonale pamiętając jaki rozmiar buta nosi i zachichotał na samą myśl, jaką maleńką ma stópkę. W sumie to ładną ją miała, taką zgrabną i w ogóle. Z chęcią by ją teraz wycałował.
Usadowił się ciężko na jakiejś desce i podniósł znów palec wskazujący do góry.
- Tyko tloche, spalem al tu nagle huk! - Tutaj zrobił gest obrazujący ogromny wybuch. Przy odpowiedniej mimice i rozszerzaniu oczu, efekt musiał być komiczny. Gdyby tylko nie pożar w tle. - Nalpielw to do nij leciec, bo to to ju powalna splawa! Ale pacze. - Dramatyczna pauza. - A lestalacja se pali! Nolmalnie isc nie chcialem, bo mnie ta pogonila i bandyte se za menza wziela. A tak? By szewca glecnego miala. Ja ostatni laz to pol loku pilem! Tyko tamta mnie takie wyluty zlobila i musialem dziabnac! - Począł tłumaczyć z przejęciem, trzymając blondynkę za rękaw i zmuszając ją tym samym, aby pochylona była w jego stronę i wysłuchiwała tego wszystkiego. Dopiero kolejny wybuch w restauracji zwrócił uwagę szewca, przypominając iż nie przyszedł na zwierzenia, ale na pomoc.
Więc zerwał się ochoczo i koślawym krokiem podszedł do Emmy, próbując złapać wiadro, jakie dorwała w swoje rąsie. - No dal mi kobito, wody tleba nalac, lez po wode! - Wymamrotał, przecząc swojemu zachowaniu.


_________________





Zobacz profil autora

662 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:40 pm

Amy naprawdę rozumiała co drugie słowo z wypowiedzi mężczyzny. Dodatkowo ten ją trzymał za rękaw i chuchał tym odorem z ust. Serio jeszcze dwa słowa i Amy puści na niego takiego pawia, że ten się ie pozbiera.
W końcu jednak puścił ją tylko po to by brunetce odebrać wiadro. No skaranie boskie z tymi chłopami. Najchętniej by go czymś zdzieliła przez łeb i przywiązała by im nie przeszkadzał.
-Niech pan idzie do lazaretu z tym językiem.- dziewczyna usiłował nakierować uwagę mężczyzny na co innego.


_________________

Zobacz profil autora

663 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:45 pm

Kiedy Moore zaczął bredzić, umysł Emmy zaczął pracować na najwyższych obrotach. Musiała ogarnąć przecież co mówił, musiała! Prawda? Stanęła przed wielkim dylematem. Gasić, czy najpierw wysłuchać? Aż poczerwieniała na twarzy. A gdyby wiedziała, co za sprośne myśli o niej miał szewc, to aż by pewnie spłonęła sama.
Gdzieś spał? Gdzieś leciał? Instalacja? Ach, do restauracji! Och, och, no tak! Bo przecież swego czasu, to pan Moore u pani Beatrice był widziany często. Bandytę za męża? Och, na pewno chodziło o panią Beatrice, bo tylko ona miała takiego męża przestępcę. Ostatni raz pił pół roku?! PIŁ PRZEZ PÓŁ ROKU?! No tak, to wszystko jasne, gdzie zniknął na tyle czasu. Był pijany! Jaka tamta, jaka tamta? Emma aż otworzyła szeroko oczy. Ach, boże, teraz po wiadro przychodził? Odsunęła się, żeby nie mógł jej go zabrać.
- Jaka tamta, kto? Jakie wyrzuty, dlaczego? A co z panną Lynch? a doktor Promnitz?


_________________



Zobacz profil autora

664 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 7:56 pm

Z wypowiedzi blondynki wyłapał słowo "lazaret" i zakręcił się wokół własnej osi, podpierając się rąkoma na biodrach. A potem powiedział naburmuszony:
- Ja mam fachowa opieke w domu, to co tam lazalet! - O tak, Richard był bardzo dumny z tego co mówił i zapewne jak przejdzie mu kac, uświadomi sobie jakie głupoty zaczął gadać. Staranie boskie z nim będzie miała Zoja, jeśli się dowie, że rozmawiał z pierwszą plotkarą w Old Whiskey. Biedna, biedna panna Lynch.
Słysząc pytania ze strony Emmy, zaciekawił się bardziej jej osobą a nie wiadrem, którym mu ciągle uciekała. Znów wycelował palcem w niebo, garbiąc się przy tym i uśmiechnął szeroko, z satysfakcją.
- A ten buc to mnie w dupe pocalowac moze. Bom sie oswiadczyl i niedugo slup! - Zakręcił palcem wskazującym, prostując się i podnosząc wysoko brodę dojrzał gwieździste niebiosa. Popatrzył na nie i dopiero po chwili przypomniał sobie o obecności panny Scott. Blondyna gdzieś tam mu umknęła.
- A plyjela! - Krzyknął uradowany, klepiąc się po udach z radości. - Tyko le zlaniona i se mne tloche boi. Ale to minie, bo.. - Tutaj urwał i rozejrzał się podejrzliwie dookoła, zbliżając swoją twarz do kobiety. - Bo.. - podjął i znów urwał, aż w końcu zarzucił ciężkie ramię na barki kucharki i dokończył: - Bo dala sie po syi calowac! - I zachichotał lubieżnie, jakby conajmniej upojną noc spędził z Zoją. - Tyko potem wiecej nie chciala - machnął dłonią zasmucony, ale niezrażony mówił dalej: - i zem musial sam sobie ulzyc. Bo cisnienie takie, le lohohoho! - Znów się roześmiał, zapominając o całym pożarze.


_________________





Zobacz profil autora

665 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 8:01 pm

Amy machnęła ręką na tą dwójkę i tak nie miała bladego pojęcia o kim jest mowa. Chwyciła swoje wiadro i pobiegła je napełnić by potem chlusnąć nim w płomienie. Pewnie będzie musiała tak biegać w tę  i z powrotem nim ugaszą. O ile uda im się w ogóle ugasić ten pożar.


_________________

Zobacz profil autora

666 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 8:03 pm

Fachową opiekę? W DOMU?! A więc on już mieszkał z panną Lynch i żyli w grzechu. I to w dodatku z doktorem Promnitzem. Dobrze, że Emma nie wiedziała o wibratorze, bo by chyba się lewą noga przeżegnała. Ciekawe, czy Richard znalazł już ten wibrator w mieszkaniu pielęgniarki?
Co, że jak? Moore chciał, żeby Promnitz go po tyłku całował? Dobry boże, co za grzesznik, co za sodomita. Oświadczył się? Promnitzowi? Całował doktora po szyi? I pewnie Zoję również! Boże przenajświętszy- widzisz i nie grzmisz! Dobrze, że Promnitz to chociaż mu się nie chciał oddać bez ślubu.
Ostatnia informacja jednak wyjątkowo wstrząsnęła panną Scott. Właśnie się dowiedziała, że szewc dokonał na sobie samogwałtu myśląc o pielęgniarce i doktorze. Oddech jej az zadrżał i jak do tej pory była czerwona na twarzy jak dorodny burak, to teraz pobladła, jak przebiśnieg na śniegu.


_________________



Zobacz profil autora

667 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 8:14 pm

Niezrażony opowiadał i zarzucał Emmie kolejne informacje, nie domyślając się nawet jak brzydkie plotki rozpowie całemu miasteczku dzisiejszego dnia. Kiedy pobladła, pochylił się jeszcze bardziej i chuchając jej w buzię:
- Pani wie o czym mowie? Bo Zola to nie da, oj nie da pled slubem. Po slubie tel pewno nie. A to tludne, bo ona plecie baldo ladna kobita jest! - Tłumaczył dalej, nie spodziewając się błędnego myślenia kobiety. Stanął po jej lewej stronie i uwiesił się na jej ramieniu, idąc w przeciwną stronę do pożaru. - Tyko wesela ne bedzie, bo zalobe mamy. Ale to nawet lepiej, bo Plom.. Plonm.. Plomnitls ne wyskocy z czyms gupim. Bo wie pani.. on Zole jak colke i mnie jej oddac ne chce. Bo to ja niby nieodpowiedni! Ze ja klywde jej zlobie abo cos. A ja! - Tu walnął się pięścią w tors - jak Boga kocham to leki na kobiete ne podniose! - Paplal dalej.


_________________





Zobacz profil autora

668 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 8:28 pm

Biedny, biedny Richard. Gdyby tylko wiedział, że trafił na pannę Scott.
Zoja nie da przed ślubem? Ale czego? Po ślubie też nie da, więc co to mogło być? Ale skoro musiał sobie ulżyć to... och... och mój boże! Co też oni wyprawiać musieli w tym przybytku rozpusty...! Aż zakryła dłonią usta. Między innymi po to, by nie dmuchał jej w nos gorzałą. Nie chciała, żeby się na nie uwieszał ale musiała to znieść, jeśli chciała się wszystkiego dowiedzieć.
Promnitz miał wyskoczyć z czymś głupim? Och, no tak! Pewnie Promnitz chciał ślub brać z Zoją i Moore'm, tylko najpierw musiał się ze swoją żoną rozwieść. Boże, i jeszcze Promnitz Zoje jakby jego córką... Emma była bliska omdlenia. To, że Promnitz uprawiał nierząd z mężczyznami to wiedziała, bo za bardzo się trzymał z tym pijakiem, Darcy'm. Ale żeby aż tak?!
- I ten ślub weźmiecie i co? I co? Razem mieszkac będziecie? - skąd biedny Ryś miał wiedzieć, że, Emma ma na myśli jego, Promnitza i Zoję? Och, żeby pan Moore powiedział jeszcze coś o Beth, to by chyba pękła.


_________________



Zobacz profil autora

669 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 8:35 pm

Jak na razie pijaństwo Richarda zagnało go na tyle, że miał pilną potrzebę podzielenia się swoją radością, nie zaś smutkami i informował kobietę o wszystkim, co mu przyszło na myśl. Naprowadzające pytania pomagały, bo szewc pokiwał energicznie głową, aż się prawie zachwiał i przewrócił!
- Tak! Spledam zaklad i kupie mieszkanie w dzielnicy zachodniej! Bo ona tez chce dzieci, tak jak ja. I bedzie miala blisko do placy. A ja wiekse obloty bede miec, bo do chinczykow to nikt nie lubi chodzic. - Skrzywił się, ujawniając przed Emmą swoje uprzedzenie do kolorowych mieszkańców miasteczka. Spojrzał przed siebie z jakimś rozmarzeniem i westchnął teatralnie.
- Ah.. bedziem mieli pikne dzieci, jej ocy i moje wlosy, o tak. Moze nawet kupimy psa? - Mężczyzna paplał dalej, odbiegając coraz bardziej od tematu i pogrążając się w swoich własnych myślach. Był jeszcze przytomny na tyle, by przypomnieć sobie o pożarze, więc zatrzymał się i chwycił za rękaw kobiety.
- Polal! - Powiedział niewyraźnie, chociaż język był z każdą chwilą sprawniejszy. I pociągnął bidulkę ponownie pod restaurację, gdzie buchały płomienie.


_________________





Zobacz profil autora

670 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 8:47 pm

Tyle informacji, tyle informacji! Emmie zaczęło się aż kręcić w głowie. Co za rozwiązły człowiek był z tego szewca. Dzieci z oczami Promnitza i włosami Richarda? To było dopiero było. Aż wywróciła oczami.
Sama tez sobie przypomniaa o pożarze, kiedy zaczął krzyczeć. Złapali więc zapewne oboje za wiadra i przyłączyli się do pomocy. Trzeba było się szybko uwijać, żeby ogień na przykład nie dosięgnął hotelu Rosie albo do jadłodajni Amaranty.


_________________



Zobacz profil autora

671 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 9:27 pm

W trakcie tej miłej pogawędki Amy latała z wiaderkami. Dlaczego nikomu nie przyszło ustawić się w szereg i je podawać. Właściwie to powinni tu sobie jakąś straż pożarną zorganizować. Pomiędzy jedyny napełnieniem wiadra a drugim jej myśli bujały w okół dziwnych spraw.


_________________

Zobacz profil autora

672 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 9:35 pm

A mury runą, runą, runąąąą...


Niech ktoś rzuci, zamiast ciągać Rucharda za jego pogryziony jęzor:
1,3,6 - nawet bez pomocy niezawodnego szewca i największej plotkary w mieście pożar udało się opanować (to znaczy, że nie rozprzestrzeni się dalej, a nie, że gaśnie)
2,4,5 - chlustanie wodą z kilku wiaderek nie pomaga, rozległ się kolejny huk, gdy zawalił się strop piętra restauracji, iskry strzeliły na pół ulicy, robi sie gorąco

Zobacz profil autora http://oldwhiskey.my-rpg.com

673 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 9:43 pm

5

Amy akurat napełniała wiaderko kiedy ponownie rozległ się huk. Przestraszona spojrzała na płonący budynek. Cały strop restauracji zawalił się, wzniecając w powietrzu mnóstwo iskier. Płomienie buchnęły ponownie w górę. Dziewczyna spojrzała przestraszona na sąsiednie budynki. Byle nic innego się nie zajęło.


_________________

Zobacz profil autora

674 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 9:46 pm

A Richard dzielnie biegał z wiadrami w towarzystwie Emmy, co by nie stracił przytomności i trafił z wodą gdzie trzeba. Kiedy kolejna woda chlusnęła, to był na tyle orzeźwiony aby przykryć biedną towarzyszkę przed ogniem i zasłonił ją przed wybuchem kolejnego gorąca.
- Niech pani sie odsunie, bo tu golac stlaszny! - Wykrzyczał jej prosto do ucha, ciągnąć dalej w kierunku pompy z wodą.


_________________





Zobacz profil autora

675 Re: Restauracja "Fairy" on Pon Sty 06, 2014 9:52 pm

Boże, żeby ten szewcuch przestał zionąc w nią gorzałą! Dzielnie dźwigała kolejne wiadra aby ugasić miejsce swojej pracy. Tylko, że już nie było co gasić! Restauracyjka spłonęła doszczętnie, wszystko pochłonął bezlitosny ogień. I choć Emma i inni starali się jak mogli, budynku nie dało się już odratować. Kobieta padła na kolana i zaczęła znowu płakać. I już nawet nie przeszkadzał jej ten sodomita i zboczeniec.


_________________



Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 27 z 29]

Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28, 29  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach