Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Kasyno

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next

Go down  Wiadomość [Strona 4 z 12]

76 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 2:09 pm

4

Ponownie się skrzywił, westchną na Lincolna Jak ty to robiłeś mistrzu kolejne dwa dolce i wygrana się rozpłynęła do dolara.
- Dobra raz jeszcze nieparzyste cztery dolce.
Spojrzał ironicznie na Chrisa po czym rzucił krótko.
- Jak ty byś jej słuchał po za tym Charlie była inna, Frania to zupełnie inna kobieta - spojrzał na stół licząc na odrobinę szczęścia w następnej kolejce. Hm a może z Frani to taka cicha woda, wpierw jazda konno teraz męczy o strzelanie. Trzeba nad tym pomyśleć. Chciał upić kolejny łyk ale zorientował się że szklanka jest pusta. Zamówił szklankę czekając na rzut krupiera.


_________________

Zobacz profil autora

77 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 2:16 pm

Krzyś na razie spasował. Zysk 30$ to było coś.
-Sranie w banie, wszystkie kobiety są takie same. - mruknął jakoś tak ponuro, ale potem przypomniał sobie doskonały czas z Maggie i się rozchmurzył.
-W każdym razie wiesz, że misja jest ryzykowna. Możemy nie wrócić w całości....albo w ogóle.
Cholera...miał ochotę na szklaneczkę...ale nie ! Starczy, To był ostatni raz. To wszystko przez Francesce !


_________________


Zobacz profil autora

78 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 2:28 pm

1

- No w końcu - Kevin aż klasnął wręce, a gdy krupier podsunął wygrane osiem dolarów zatarł ręce.
- Dobra starczy grania na dzisiaj - szepnął z lekkim uśmiechem chowając pieniądze do kieszeni.
- Może i są takie same może nie, ja tam nie wiem. Wiem że taki wyjazd jest silniejszy ode mnie, po prostu muszę, nie wiem dla czego, muszę i już - zamilkł na chwilę patrząc na stół - tak mam, mówię jej że będę uważał, potem wsiadam na koń i jadę.
- Dobra stary, pogadamy jeszcze ja wracam do domu - mruknął po czym zamówił jeszcze jedną kolejkę wypił duszkiem, założył kapelusz i wyszedł zostawiając dwa dolary jako napiwek dla krupiera.

(podsumowując sześć gier w sumie 14 dolarów przegranych 16 wygranych, obstawiałem kolejno: 1 dolar Przegrana, 2$P, 4$ Wygrana x2, 1$P, 2$P, 4$W x2)

---> http://oldwhiskey.my-rpg.com/t559p45-mieszkanie-kevina-burnetta#42832



Ostatnio zmieniony przez Kevin Burnett dnia Czw Cze 06, 2013 7:12 am, w całości zmieniany 1 raz


_________________

Zobacz profil autora

79 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 5:00 pm

Znowu przyciągnął dłoń kobiety do siebie i ucałował jej wierzch. Po chwili wstał, znowu się zaśmiewając.
- Ech, lekarz mi nie trzeba tylko świętego spokoju. - Odparł, wzdychając i oparł się o ladę. Chwilę milczał, zastanawiając się, czy na pewno chce wypić szczerzej jednego drinka.
- No ale Ano, moja droga, nie chciałabyś za mnie wyjść? - zapytał i trudno było powiedzieć, czy mówi na poważnie, czy znowu stroi sobie żarty z przyjaciółki.


_________________



Zobacz profil autora

80 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 5:15 pm

Westchnęła tylko ciężko, czekając na koniec tego teatrzyku. Odetchnęła z ulgą, kiedy Titus siadł obok niej.
- Albo ktoś Ci dawno nie przylutował, kochanie – zakpiła sobie, zwłaszcza w ostatnim słowie.
- Nie wierzę w instytucję kościoła, ich wierzenia, w Boga, przysięgi małżeńskie, składanie sobie ślubowań: „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. Mogę komuś obiecać trwały związek do końca życia, jeśli wiedziałabym, że zaraz następnego dnia go zamorduję.
Nie udzieliła mu co prawda odpowiedzi na jego pytanie, ale dostał nawet szerszą wypowiedź. Zaraz potem zresztą ją jeszcze dopełniła.
- O, no popatrz… akurat ty. Kiedyś, na pewno, nie mam co do tego wątpliwości, Cię uduszę.
No proszę, jak bardzo szargał jej czasem nerwy. A ona jak zawsze wykpiła temat.


_________________


Zobacz profil autora

81 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 5:56 pm

- Och, Ano, nie przylutował, a dawno mnie nikt nie przytulał. Chcesz to naprawić? - zapytał i mimo wszystko, nalał sobie kolejną porcję whiskey. Jednak nie wypił jej od razu.
- Kiedy wracasz do Chaparral? - zapytał, spoglądając na stół z ruletką. - Słyszałem, ze niedługo odbędzie się tam duże rodeo... ciekawe.
Sięgnął po szklankę z alkoholem i obrócił ją kilka razy w dłoni, obserwując brązową ciesz w szkle.


_________________



Zobacz profil autora

82 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 6:22 pm

- Akurat ty, mój kochany przyjacielu, bezzwłocznie potrzebujesz najpierw kilku innych napraw. Poza tym cały czas Ci powtarzam, żebyś sobie do tego kogoś znalazł. Kogokolwiek. Może J.B. uda się Ciebie uszczęśliwić? – uśmiechnęła się nieco cynicznie do Titusa i barmana i odsunęła się od baru, tylko po to, żeby obejść Tito i sięgnąć dłonią butelkę po jego drugiej stronie. Nalała sobie na dno swojej szklanki whiskey na jeden łyk i stuknęła nią w szkło trzymane przez Smitha.
- Twoje szczęście, Tito.
Kiedy wracała do Chaparral? Miała mu przypominać, że miał pojechać z nią?
- Od razu po wyjściu z saloonu. Idę się zaopatrzyć i prawdopodobnie będę jechała nocą.
Może z odrobiną szczęścia w końcu będzie mogła zabić jakiegoś kojota. Gorzej jeśli wjedzie na ginącego w mroku kaktusa. To mogłoby być bolesne. O rodeo nic nie słyszała.
- Naprawdę? No to pewnie znajdzie się dla mnie zajęcie w Chaparral. Słuchaj, jedziesz ze mną, mój rycerzu, czy dojedziesz przy okazji rodeo?


_________________


Zobacz profil autora

83 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 7:39 pm

- A może poczekasz do rana, a ja wsadzę cię w dyliżans co? I będziesz podróżować jak na człowieka przystało? - Zapytał, biorąc łyk ze swojej szklanki.
Zastanowił się chwilę. Przyłożył palce prawej dłoni do skroni i sam do siebie się uśmiechał. Pokręcił głową.
- Teraz muszę pilnować interesu... ale an rodeo? Kto wie? Jeśli będziesz brała udział i ujeżdżała byka to ja chętnie popatrzę, naprawdę!
Zaśmiał się cicho i dopił whiskey. Podał pusta szklankę J.B. ale odmówił dolewki.


_________________



Zobacz profil autora

84 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 7:58 pm

- A w nocy zatrzymamy się w luksusowym hotelu na preriach i zamkniemy mnie w bezpiecznym hotelowym pokoju, żeby nikt nie zrobił mi krzywdy – zironizowała, prostując się.
- Jaką ty masz bujną wyobraźnię. Lubię to w jaki sposób się przeprawiam do Chaparral. Nie każdy to taki burżuj jak ty, słońce.
Potem spojrzała na niego nawet z lekkim wyrzutem, bo przecież nie tak się umawiali. Im bardziej rozwijał swoją wypowiedź, tym bardziej zniesmaczona nią była.
- Miałam brać, ale ktoś właśnie popsuł mi z tego całą zabawę – mruknęła pod nosem i potargała mu brodę.
- Nie znoszę Cię.
Chyba podświadomie wiedziała, że Titus złamie ich umowę. Tylko w takim razie po co tu w ogóle przychodziła? Zeszła ze stołka i zamiast pożegnać Smitha należycie, walnęła go lekko pod żebra, ale trochę ze złością.
- Do zobaczenia znów w Old Whiskey.
Miała mocne podstawy wątpić, że Tito faktycznie zawita w Chaparral na rodeo.


_________________


Zobacz profil autora

85 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 8:06 pm

- Ano, może jestem draniem, ale wiem co to dane słowo. - Powiedział poważnie, wyciągając z wewnętrznej kieszeni marynarki kolejnego papierosa. - Pojawię się w Chaparral na rodeo i obejrzę twój występ na zawodach. Ba, postawię nawet na twoje zwycięstwo!
Uśmiechnął się i zagryzł skręta.
- Kochasz mnie. - Mruknął. - Do zobaczenia, Cortes.
J.B. przysłuchiwał się tej wymianie zdań, ale nic nie mówił. Udawał, ze go to nic nie obchodzi, spuścił wzrok i czyścił szklanki. Jednak teraz nie umiał się powstrzymać od uśmiechu, dlatego też zrobił kilka kroków w tył i odwrócił się, by szef nie zobaczył tego jak barman szczerzy zęby.


_________________



Zobacz profil autora

86 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 8:24 pm

Pomachała mu tylko niedbale ręką, jakby go chciała spławić. Bo choć już była odwrócona do niego tyłem i stąd wychodziła, jego głos ją dalej gonił.
- Taaaak, taaaak – rzuciła bez przekonania – Tak sobie powtarzaj przed snem! Szybciej zaśniesz – zawołała jeszcze nim zniknęła najpierw w drugiej części saloonu, a potem wychodząc na zewnątrz. Za cholerę nie wiedziała, czy takowe wyjście można było znaleźć bezpośrednio z kasyna.

zt


_________________


Zobacz profil autora

87 Re: Kasyno on Sro Cze 05, 2013 10:09 pm

Hawkeye doskonale rozumiał słowa Kevina. Tak...adrenalina uzależniała, przygoda wciągała...nie pozwalała usiąść na miejscu....ale Chrisowi chodziło o coś innego. Jedyne o czym teraz myślał to zemsta.
- Do jutra - mruknął i wstał z cichym mruknięciem. Zasiedział się, ale był bogatszy o 30$. Czysty interes.

[zt] -> ?


_________________


Zobacz profil autora

88 Re: Kasyno on Czw Cze 06, 2013 7:35 pm

Pan Whitby, słysząc iż w mieście otwarto kasyno postanowił tam zawitać. W Chicago dość często chadzali do takich miejsc ze znajomymi ze studiów, aby przegrać trochę pieniędzy bogatych rodziców.
Darren wyglądał jak zwykle elegancko. Spodnie koloru piaskowego wpuszczone były w wysokie, czarne buty ze skóry, a kremowa koszula niby to niedbale rozpięta po szyją.
Rozejrzał się w koło. W saloonie tu jeszcze nie był, lecz ta sala jakoś przypadła mu do gustu, mimo że jakoś wyrafinowana nie była. Podszedł do baru, zamawiając sobie whisky, w której zasmakował po ekscesach z Lin. Siedział obrócony tyłem, patrząc na grających w ruletkę, obracał szklankę w dłoniach, jakby się nad czymś zastanawiając.


_________________



Zobacz profil autora

89 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:07 am

<---- główna ulica

W dużo gorszym nastroju niż godzinę wcześniej udał się prosto do kasyna. Zamówił sobie kieliszek wina i rozejrzał się po pomieszczeniu. Proszę, proszę. Postarał się ten cały Smith. W pewnym sensie, było tu całkiem... elegancko. Można by powiedzieć, że klientom ukazało się drugie oblicze właściciela saloonu.
Rozejrzał się, czy przypadkiem nie ma tu rudego barmana. Niestety, nie wiedział tego, co ja- że Kirk pojawi się tu dopiero po czternastym czerwca.
Dopiero teraz uświadomił sobie, jak dawno już nie grał w ruletkę.


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

90 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:34 am

Dariusz upił niewielki łyk whisky i ruszył się ze swojego miejsca przy barze. Powolnym krokiem doszedł do ruletki, obserwując srebrną kulkę, toczącą się po numerkach, aż w końcu stającą na szczęśliwym miejscu dla grającego. Sięgnął do kieszeni i wyjął pięć dolarów.
Stanął kilka kroków od Corneliusa, który jak mniemam również stał przy ruletce.
-Nie ma zabawy bez ryzyka.-odparł swobodnym tonem, cholera wie czy to siebie samego, czy do mężczyzny.-Trzynastka.-położył pieniądze na stole.


_________________



Zobacz profil autora

91 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:49 am

Ostatni raz grał na pieniądze w... chyba jeszcze w Sankt Petersburgu. Szmat czasu temu.
- Jak zawsze - uśmiechnął się do niego.- Ja stawiam na czerwone trzydzieści sześć. Wreszcie jakaś rozrywa w tym mieście, prawda? - też dał krupierowi pięć dolarów. Tak na dobry początek.
Popatrzył przez chwilę na Darrena. Kolejny porządnicki młodzian. Może kolega pana Bolitara? A jeśli nie, to ci dwaj powinni się poznać. Tak przynajmniej uznał Anglik. Wyciągnął papierośnicę i wysunął ja w stronę Whitby'ego.
- Poczęstuje się pan?


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

92 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:58 am

5 - wygrana

Oh, tak. Whitby i Bolitar stanowiliby parę, na której widok mdlałyby wszystkie panny w Old Whisky. Porządki, wychowani, przystojni!
-Tak, ktoś wpadł na dobry pomysł.-odparł i uśmiechnął się, kiedy srebrna kuleczka wylądowała na numerku 13 i odebrał od krupiera 10 dolarów. Pięć dolców do przodu!
-A z miłą chęcią.-odparł, biorąc od męzczyzny papierosa. Zaczął palić po odsunięciu się od niego Fiony i mimo że już prawie przestał rozpamiętywać to nałóg pozostał.
-Darren Whitby.-przypomniało mu się, aby się przedstawić, więc przełożył papierosa do lewej ręki, a prawą wyciągnął w kierunku mężczyzny.


_________________



Zobacz profil autora

93 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 11:06 am

4- parzysta, wygrana. Wspaniale!

Tak. Porządni, wychowani, przystojni... tylko ostatnimi czasy, coś się zalewali jak ostatnie chlejusy spod monopolowego. A przynajmniej pan Bolitar, który, zdaje się, wreszcie zaczynał panować nad swoimi wymiotami.
- Chociaż trochę szczęścia dzisiaj- uśmiechnął się, kiedy i on wygrał. Należało mu się w tym felernym dniu. Prawda?
Wyciągnął zapałki i podał je młodzieńcowi, a potem sam zapalił.
- Cornelius Darcy - również się przedstawił. Jako, że był leworęczny, to nie musiał niczego przekładać. Uścisnął mu dłoń i skinął głową. - Tym razem, czerwona siódemka- postawił wygrane pięć dolarów.


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

94 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 9:25 pm

Zapalił papierosa i oddał mu zapałki. Od razu lepiej się żyje, kiedy twoje wnętrze wypełnia słodki dym.
-Czarne, 17.-dał również pięć dolców na stół.
Spojrzał się na pana Corneliusa, zastanawiając się czy miał okazję go gdzieś widzieć. Miał wrażenie, że jego twarz mignęła mu na ostatnim weselu. Jednak mógł się mylić, w końcu większość swojej uwagi skupił na Lin.
-Grywał pan już?-zapytał z czystej ciekawości i w celu podtrzymania rozmowy, bo pan Darcy raczej na porządnego człowieka wyglądał.-Ja dość dawno, jeszcze jak w Chicago studiowałem. Nierzadko się po kilkaset dolarów przegrywało.-zaśmiał się na to wspomnienie.


_________________



Zobacz profil autora

95 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 9:51 pm

1, nieparzyste, win!

Wspaniale, wygrał kolejne pieniądze. Oby się tylko nie rozpędził, i nie postawił wszystkiego, co ma. Wtedy na pewno by przegrał i umarł z rozpaczy. Choć dziś już i tak był tego bliski. Wypuścił dym z ust i upił łyk wina, które miał w kieliszku.
- A tak - kiwnął głową.- Ale też już kawał czasu temu. Nawet nie na tym kontynencie... - uśmiechnął się.- Przegrane bolą, prawda?
Oj, bolały, i to cholernie. Szczególnie wtedy właśnie, kiedy szły w setkach. Wtedy żarty się kończyły i przychodziła czarna rozpacz, dopóki ktoś nie podał kolejnej butelki alkoholu.
- Czarne dwadzieścia- postawił kolejną dziesiątkę. - A więc pan też nietutejszy?

2, parzysta!
Uśmiechnął się do siebie, kiedy znowu wygrał. Skoro nie miał szczęścia w miłostkach, to chociaż w hazardzie miał. Dzisiaj.


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

96 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:02 pm

1 - !!!

Uou jeah. Kolejna wygrana. Pan Whitby wyszczerzył się radośnie, chowając kolejną piątkę do kieszeni. Wypił do końca whisky, a pustą szklankę odstawił na pobliskim stole.
-I tak i nie. Moi biologiczni rodzice byli stąd, ja wychowałem się w Nowym Orleanie.-wzruszył ramionami, jakby cokolwiek to znaczyło. Zaciągnął się papierosem i strzepnął popiół w popielniczce.-Prawdę powiedziawszy cieszę się, że tutaj się nie wychowałem. Zepsucie w tym mieście sięga zenitu. Jak to napisał Wergiliusz: Facilis descensus Averni. Łatwo stoczyć się w dół, a ja mam wrażenie, że to miasto codziennie spada o jeden stopień w dół na drabinie moralności i smaku.-westchnął.


_________________



Zobacz profil autora

97 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:31 pm

- Zepsucie, zepsuciem, panie Whitby- też strzepnął popiół i upił kolejny łyk wina.- Czwórka - postawił pięć dolarów. Miał ochotę wyłożyć całe dwadzieścia, ale się rozmyślił.
- Old Whiskey po prostu przynosi niezwykłego pecha w życiu. Nie wiem, czy pan też to zauważył? Odkąd tu jestem, wszystko idzie w dół, wszystko mi się psuje. I to nie tak- pokręcił głową spoglądając na niego,- że to ja jestem pechowy. W żadnym innym zakątku świata po prostu tak nie było. Rozumie pan, co mam na myśli?


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

98 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:39 pm

Bratnia dusza oto zstąpiła z nieba!
-Czwórka, czarna.-położył tym razem dziesięć dolarów. Jak przegra to pech. A bo to zrobi mu różnicę jedno złe obstawienie w tą, czy w tamtą.
-Zgaduję, panie Darcy, że zapewne któraś z obywatelek Old Whisky jest przyczyną całego ciągu nieprzyjemnych zdarzeń? Znam to.-skrzywił się.
W końcu Fiona zawróciła mu w głowie na długie miesiące. Do teraz ma jej obraz w głowie, mimo że stara się unikać jej widoku. Chociaż jej pierścionek nadal ma, w kieszeni na sercu. Zawsze. Pieprzony romantyk.


_________________



Zobacz profil autora

99 Re: Kasyno on Pią Cze 07, 2013 10:54 pm

Ho, ho! Obstawili to samo. Ciekawe, któremu się powiedzie? Na pewno nie Anglikowi! Właśnie przegrał pięć dolarów. Całe szczęście, że nie postawił wszystkiego.
- Żeby tylko- skrzywił się.- Wszystko, panie, wszystko.
Dzisiejszy ślub Julie był tylko wisienką na torcie. Spojrzał na swój kieszonkowy zegarek i aż uniósł brwi. Powinien być już w drodze do domu Adelaide Duncan!
- Panie Whitby, mam nadzieję, że jeszcze uda nam się porozmawiać - i mówił to szczerze.- Muszę znikać, jestem umówiony - skłonił się lekko na pożegnanie i udał do wyjścia.

---> dom Duncan


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

100 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 9:13 pm

<-dom pana Darcy

James miał od razu zawitać do pracy, ale po drodze minął lśniący nowością budynek kasyna... wreszcie czyste, a do tego jakże zachęcające miejsce!
Chwilę bił się z myślami, aż wreszcie Rozsądek przegrał z Pokusą. Lekkomyślnie wszedł do środka i rozejrzał się. W Nowym Jorku przegrał w kasynie prawie wszystko, ale postanowił uczyć się na błędach i postawić na początek w miarę rozsądną kwotę.
Dwadzieścia dolarów na...parzyste! 
(6)
Zaraz pożałował, że nie postawił więcej, bo szczęście mu dopisało. Z satysfakcją zgarnął ze stołu czterdzieści dolarów i zaczął znowu bić się z myślami-grać dalej, czy zadowolić się obecną wygraną?


_________________

Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 12]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach