Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Kasyno

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Go down  Wiadomość [Strona 2 z 12]

26 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 4:51 pm

Spojrzała sceptycznie na Christophera, powstrzymując się od postukania go w czoło.
- Pamiętaj, że robisz to dla siebie. Nie dla mnie.
Potem już tylko obserwowała grę, prowadzoną przez mężczyzn. Zbyt zajęta wpatrywaniem się w ruletkę, nie zauważyła nawet, że sama stała się większym obiektem zainteresowania siedzących przy stoliku, niż pole gry. Ona albo jej piersi, niestety. Faceci nie potrafili docenić całokształtu jej wyglądu. Zwracali uwagę na detale. Albo jeden wielki rzucajacy się w oczy jej atut. Żadnemu z nich, tu siedzących, nie wpadło na myśl, że Ana nie ubrała się przecież jak pierwsza lepsza dziwka, żeby musieli tak na nią patrzeć, tylko jak porządnie ubrana, elegancka kobieta. Fakt, że przy tym miała godny uwagi biust w żaden sposób nie był przecież zależny od niej. Bo czym niby miała zawinić? Przecież wcale nie wystawiała go na widok. Wręcz przeciwnie. Sukienka nieuwydatniana jej atutów, na szczęście. Delikatnie je tylko podkreślała w granicach dobrego smaku. Pffff… faceci.
- Czyli wystarczy tylko obstawiać cyferki? To raczej nudne – zauważyła, bawiąc się przy tym spostrzeżeniu swobodnie kieliszkiem w dłoni, tak jak zawsze robiła to z szklanką whisky. Obracała go sobie w palcach, patrząc co jakiś czas na rozlewające się po ściankach wino. Na razie ograniczyła się do tej czynności, nie biorąc udziału w grze. Próbowałą wczuć się w rytm metalowej kuleczki, ale jak na razie nie potrafiła znaleźć żadnego schematu. Z tego względu gra wydała jej się całkowicie bezcelowa. Liczyć na łut szczęścia? To przecież kompletnie bez sensu.


_________________


Zobacz profil autora

27 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 7:05 pm

- A właśnie, że robie to dla Ciebie, bo Tobie obiecałem. Ja uważam, że jedno piwko cz pieć by mi krzywdy nie zrobiło...ale obiecałem - rzekł z poważną miną i z wyraźnym zadowoleniem stwierdził, że wygrał
- Nudna ? - rzekł Hawkeye unosząc brwi i zgarniając pulę. - Ta gra to ryzyko. Jak obstawisz duże pieniądze, to możesz wygrać o wiele więcej....albo stracić - wyjaśnił jej swoje zafascynowanie.
No to gramy dalej.
- No to....czwóreczka...- mruknął i rzucił swe 10$. Inwestujemy dalej!


_________________


Zobacz profil autora

28 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 7:16 pm

YEAH. TO SIĘ NAZYWA SZCZĘŚCIE.
Wygrane 10 dolarów i ładne cycki przy jednym stoliku. Wybacz Ana, ale od Cola za dużo nie można oczekiwać. W końcu z cycatą Betty, jest właśnie dla tych dwóch pięknych donic, w których można sadzić pnące się petunie.
-To ja 11...-powiedział i spojrzał się na swoje pieniądze. Pięć dolców schował do kieszeni, a drugą połowę położył na stół. Może i był głupi, ale nie był idiotą. Nie chciał przejebać wszystkiego. Za co on wpakuje przyjaciela do jaskini rozkoszy którejś z tych pań? Chyba, że są dzisiaj za darmo tak jak alkohol?! To Cole chce cztery naraz!
Pociągnął solidny łyk z butelki trzymanej w dłoniach i poczuł lekki szum w głowie. Oooo... jak miło!


_________________



Zobacz profil autora

29 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 7:28 pm

No pewnie! Właściwie, to ci zacni dżentelmeni mieli wszystko, czego trzeba im było: wygrane, darmowy alkohol i wielki dekolt Any.
John, oderwawszy wreszcie wzrok od argumentów Meksykanki zworił to samo co Cole. No bo bez przesady, jak przegra całą dychę, to mu będzie smutno! A tak, to wyjdzie na zero.
- Czerwona dwunastka - obstawił i sięgnął po szklankę z wódka od przechodzącego obok kelnera.
2
Znowu wygrał! Ta gra zaczynała być jego ulubioną.


_________________


Zobacz profil autora

30 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 7:41 pm

Obserwowała jeszcze chwilę chłopaków, głównie zezując przez krótki moment na Christophera, a dopiero potem, nim jeszcze krupier oznajmił koniec przyjmowanych zakładów, dołączyła się do gry, stawiając 15 dolarów. Pewnie i tak jej to nie wyjdzie, jak wszystko co nie działo się pod jej kontrolą, ale nieważne. Sprawdzała teorię Carswella.
- 26… Nie ma w tym dreszczyku emocji – stwierdziła szczerze od razu po obstawieniu liczby – osobiście na różne sposoby podejmuję się ryzyka, ale gra w te… kulki, chyba nie jest jednym z nich.
Oparła się o ramię Chrisa, popijając wino. Tyle z tego było dobrego, że przynajmniej alkohol był darmo. Wpatrywała się z nad barku mężczyzny w ruletkę, czekając na wynik.

3

Westchnęła po złym obstawieniu, prostując się kiedy wypadła zupełnie inna liczba niż się spodziewała. Może ta gra jednak wcale nie wymagała myślenia? Pierwsze obstawienie, pierwsze przegrana i zabawa przestała jej się podobać.
- Odbieracie mi moje szczęście, panowie.
Potem zerknęła na Christophera, nawiązując do jego wcześniejszych słów.
- Twierdzisz, ze należy Ci się odbiór nagrody pocieszenia za niepicie. Przynoszę Ci dobrą passę, tyle starczy?


_________________


Zobacz profil autora

31 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 8:22 pm

Shane pewnie przez ten cały czas siedział gdzieś z boku przy szklance z łyski i papierosem w zębach. Zapewne nie działo się nic szczególnego, przez co musiałby podnieść swój szanowny tyłeczek z krzesła. Umilał sobie czas pewnie zerkając w stronę wypindrzonej Any. Shane nie bawił się w hazard, jednak w myślach obstawiał każde pieniądze na to, który cycek pierwszy wyskoczy z jej dekoltu.


_________________

Zobacz profil autora

32 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 8:39 pm

Skoro Carswell na tyle się zafascynował tą grą, że nie ogarniał, ze w ogóle się do niego odezwała, albo ogarniał za wolno, obstawiła kolejną kolejkę. Tym razem postawiła na nieparzyste, skoro z parzystymi jej nie wyszło.
- 7 – zakomunikowała ledwie zdążając się dorzucić do puli przed skończeniem zbieranych zakładów. Dała tą samą liczbę dolarów, jaką obstawiła. Może w ten sposób dopisze jej szczęście? Nie sądziła by miało to jakieś znaczenie. Oparła się na dłoni za sobą, obracając się lekko przez ramię w poszukiwaniu kelnera z winem, ale wokół stolików krążyli tylko z wódką. Nie chciała mieszać alkoholi. Rozglądając się tak dostrzegła przy barze Titusa, do którego uśmiechnęła się lekko. Nie szczególnie entuzjastycznie, raczej bez przekonania. Dobrze wiedział jakie było jej stanowisko do wizyty w kasynie. Zanim do niego podeszła (dziwne, ostatni raz kiedy go widziała, jak zawsze kulał, ale nóżki mimo wszystko mu działały), obróciła się żeby sprawdzić wynik rozegrania.

4

Znów przegrała... Jakby los się na nią dzisiaj uwziął i nie chciał odpuścić.


_________________


Zobacz profil autora

33 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 9:06 pm

Za to Cole i za drugim razem wygrał. Dobra passa? Zgarnął pieniądze i się ramieniem o stół, a o nią głowę, przyglądając się staraniom Any. Coś kobitka szczęścia nie miała. Spojrzał się na ruletkę. Czerwone czy czarne? 23 czy 14? A może jeszcze coś innego?
-21!-rzekł, rzucając kolejną piątkę. Jak będzie miał w kieszeni 50 dolców to zacznie rzucać dyszkami. Na razie cieszył się tymi 10 co ma w kieszeni.


_________________



Zobacz profil autora

34 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 9:24 pm

yyyy... ---->

Django żwawo wkroczył do nowo otwartego kasyna, kciuki miał zahaczone o szlufki spodni, które wyglądały na wyprane, a i przywdział na siebie jakąś koszulę, która dawno z szafy wyciągana nie była, przez co wyglądała na nowszą. Wyglądał całkiem przyzwoicie. Spojrzał się po znajomych twarzach.
Dostrzegł Christophera w otoczeniu jakiejś dziwnej bandy. Jak z nim jeszcze mógł rozmawiać to reszcie dziękujemy.
Skierował więc swe kroki do jednego sensownego miejsca, mianowicie do baru, zamawiając szklankę whisky i zastanawiając się czy obstawiać czy nie. Może zaszaleje i obstawi 500 dolców? To by było całkiem ciekawe.


_________________

Zobacz profil autora

35 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 9:39 pm

Jackie ostatnio kręciła się jedynie w miejscach, w których istniało minimalne prawdopodobieństwo, że spotka tam Roisin. Kasyno zaliczało się do takich miejsc i mało tego! Kasyno było miejscem, w którym przez cały dzień lało się morze wódki z okazji otwarcia.
Jako nad wyraz ciekawska istota ze słabością do trunków przekroczyła więc próg budynku. W jej nozdrza uderzył zapach alkoholu i potu, a w oczy szczypały aż kłęby papierosowego dymu. Ominęła stoliki, zerkając ciekawsko na bawiących się w hazard ludzi, po czym również uderzyła do baru, gdzie zaskoczył ją widok Django.
- Cześć czarnuchu. Obstawiam milion dolarów, że ktoś cię dzisiaj spróbuje stąd wyjebać - przywitała się z łobuzerskim uśmiechem na ustach, ciesząc się na jego widok.


_________________

Zobacz profil autora

36 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 9:48 pm

Przestała obstawiać, jako, że szczęście jej dzisiaj nie dopisywało. Dokończyła swoje wino, bawiąc się teraz pustym kieliszkiem w ręce. Najpierw obracała go tak jak z samego początku, potem z nudów zaczęła wodzić palcem po krawędzi ścianki, wpatrując się w puste wnętrze pękatego szkła. Kiedy mężczyźni obławiali się w kasę, ona dumała nad tym jak mało pasjonująca była dla niej ta gra. Zresztą, mało opłacalna, jak się okazało. Po jakimś czasie odłożyła kieliszek na bok, kładąc wolną dłoń na brzuchu i wypuściła powietrze z płuc. To fakt, że często nosiła gorsety do koszul, ale wtedy nie musiała opinać ich tak mocno, jak do sukni.
- Muszę się napić – rzuciła pod nosem zrezygnowana i schowała swoje pieniądze z powrotem w wąską szczelinę między piersiami w gorsecie. Protekcjonalne, ale za dużego wyboru nie miała, skoro nie posiadała torebki.


_________________


Zobacz profil autora

37 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 9:51 pm

Milion dolarów powinien w tym momencie spłynąć z nieba do kieszeni Jackie, bo Django mógł już po chwili poczuć między łopatkami lufę strzelby.
- Wynocha - mruknął Shane ochryple, wypuszczając nosem papierosowy dym. Django mógł być w tym momencie najbogatszym murzynem wszechświata, który byłby w stanie obstawić wszystkie swoje złote zęby w tym śmierdzącym kasynie, jednak Shane nie miał zamiaru dzielić jednego pomieszczenia z czarnuchem. Był w końcu zagorzałym rasista, więc miał uczulenie na kolorowych, którzy w jego przekonaniu zostali stworzeni tylko po to, by usługiwać białym.


_________________

Zobacz profil autora

38 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 9:58 pm

Django wyszczerzył się do podchodzącej Jackie znad szklaneczki whisky. Doskonale pamiętał każdy moment tego ich dziwnego poranka i jak kochał wszystko co z alkoholem związane, tak obiecał sobie, że ta panna jeszcze nie raz jego posmakuje.
-Cieszysz mordę, jakbyś już wygrałłł..-przeciągnął trochę słowo, bo miał zamiar dodać na końcu 'a', lecz w ostatniej chwili się powstrzymał. W końcu w miejscu publicznym gadał z Jackie-chłopakiem.
Nie zdążył podnieść szklanki do ust, kiedy poczuł jak ktoś przykłada mu rewolwer pomiędzy łopatki. Co do kurwy nędzy... Ręce trzymał nieruchomo, w dość sporej odległości od swojej broni, także nie miał szans, aby ją wyciągnąć. Spojrzał się tylko na Jackie wzrokiem w stylu "spierdalaj mi stąd" i odezwał się do kolesia.
-Chyba cię pojebało.-odwrócił głowę, patrząc na gościa z ukosa. Smith jakiegoś nowego palanta zatrudnił?-Sądzisz, że twój szefunio będzie bardzo zadowolony jak zaczniesz bryzgać krwią w dzień otwarcia jego nowej świątyni?-zapytał, po czym jakby nigdy nic upił whisky ze swojej szklanki.


_________________

Zobacz profil autora

39 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:02 pm

Hawkeye uśmiechnął się gdy oparła się o jego ramię. Było to całkiem miłe z jej strony.
- Niech będzie ci z tą passą - westchnął, zanim poszła, ale chyba już nie usłyszała.
Cóż....posiedziałby tu chętnie, ale też pamiętał o tym, że ma syna. Odbierze gówniarza, położy spać i wróci tu na jakąś dziwkę i partyjkę ruletki.
-Niedługo wrócę - zwrócił się do dotychczasowych towarzyszy - Obowiązki rodzicielskie wzywają. - westchnął, zebrał "żniewa" w postacie 20$ i nim wyszedł mruknął do Hugha
- Weź mi zamów coś mocniejszego.
I chuj, nie wytrzymał. Trudno. Wróci, najebie się, pójdzie na dziwki i będzie szczęśliwy, amen.

[zt] -> mieszkanie Francesci


_________________


Zobacz profil autora

40 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:10 pm

Nie dość, że czarny, to jeszcze bezczelny! Trudno mu było sobie wyobrazić gorsze połączenie na ten moment. Żałował, że zniesiono niewolnictwo, pewnie uważał, że takich jak Django należałoby trzymać w klatkach, albo zarzucić im na ryj chomąto i zaorać nimi pole. Niestety, a dla Shane'a jak najbardziej stety żył w czasach, w których widać było jeszcze tę granicę oddzielającą białych od kolorowych. Wiadomo w końcu było kto tu ma więcej praw.
- Dlatego staram się załatwić sprawę pokojowo, czarnuchu - mruknął z pogardą, po wyjął papierosa z ust i splunął na ziemie wciąż trzymając strzelbę wycelowaną w plecy Django.
- Jeśli w tej chwili ruszysz swoje dupsko do drzwi, to z pewnością obejdzie się bez krwi - mruknął, nie pozostawiając Django zbyt wielkiego pola do popisu w tym momencie.
A Jackie? Ani jej było w głowie spierdalać! Stała z boku, nieco spanikowana rozważając możliwość wyciągnięcia swojej broni, rozjebania butelki na głowie Shane'a, czy coś jeszcze innego, co z pewnością nie wyciągnęłoby ich z kłopotów.


_________________

Zobacz profil autora

41 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:16 pm

Usłyszała słowa Christophera, wstając z miejsca. Machnęła na nie tylko ręką, nawet nie odwracając się w jego stronę. On ją sobie ignorował wcześniej, to i ona sobie teraz na to pozwoliła. Zresztą. Chyba wyszło jej to na dobre, skoro mężczyzna sam zaraz potem opuścił stolik. Skierowała swoje kroki w stronę baru, a konkretnie szła do baru, ale ktoś wyszedł jej przed drogę. Shane. A któż w bardziej irytujący sposób psuł jej większość jej planów? Przewróciła oczami. ”Boże, jak ty mnie nie kochasz…”. Zamiast jednak stać tu jak kołek, wyminęła zgrabnie O’Dwyera uderzając go lekkim ruchem w łeb, tak, że dużo mu krzywdy nie zrobiła, ale w jego pustym łbie mógł się odbić echem dźwięk jego głupoty.
- Wyluzuj, Shane. Mamy piękny dzień.
Sama w to nie wierzyła, bo już w chwilę potem spoglądała na chłopaczka jakiego miała okazję poznać w rozmowie z Mikiem. ”Boże, jak ty mnie, kurwa, naprawdę nie kochasz…” – pomyślała znów, wtrącając dodatkowy frazes i zrobiła jeszcze zręczniejszy, szybszy unik, kierując się niezbicie w stronę obranego celu.


_________________


Zobacz profil autora

42 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:23 pm

Django zastanawiał się jak rozwiązać tą... niemiłą sytuację! Szczerze powiedziawszy to pierwszy raz w życiu nie myślał w tym momencie o sobie, a Jackie, które mogło się coś stać. Mogła oberwać, a stała jak ta kurwa przy płocie, zamiast poleźć gdzieś dalej!
-Serio?-mruknął i przesunął szklankę po ladzie w stronę J.B. Barman nie raz widział takie sceny, więc pewnie za bardzo wzruszony nie był. Ale z drugiej strony znał przecież Django, który nie był u nich w saloonie pierwszy raz.
-Koleś, przychodzę tu od piętnastu lat i uważasz, że taki goguś jak ty, który za piękne oczka dostał fuchę może mnie stąd wypieprzyć?
Podlazła do nich jakaś babka, która kazała się kolesiowi wyluzować. Naprawdę? Wyluzować?!
I w tym momencie Django zrobił chyba rzecz, której Shane się nie spodziewał. Mianowicie: Shane nie mógł stać od Django dalej niż na dlugość lufy, skoro czarny czuł ją na plecach. Więc szanowny szmaciarz O'Dwyer mógł poczuć jak Django uderza go solidnym kopnięciem prosto w kolano. Przez co czarny zyskał kilka sekund i wyciągnął swój rewolwer i wycelował w gościa.


_________________

Zobacz profil autora

43 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:27 pm

Hugh wpierw trochę poczuł się zgaszony, kiedy Carswell powiedział, że idzie po bachora. Przecież na bank ktoś go pilnuje, to po chuj!
Jednak rozpromienił się słysząc, że kazał mu coś zamówić. Jemu! Oczy mu rozbłysły i pokiwał głową. Dziwne, że jeszcze nie wywiesił jęzora i nie zaczął szczekać.
Także wypił swoją whisky do końca, przez co był lekko wstawiony i zamówi butelkę wódki dla siebie i Chrisa jak wróci z nocnej wyprawy. A tymczasem obrócił się w drugą stronę sali, gdzie ktoś się zaczął lać.


_________________



Zobacz profil autora

44 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:37 pm

Shane nie zwrócił większej uwagi na przechodzącą obok Anę, w którą tylko wymierzył gromiące spojrzenie. Mogła sobie wyglądać jak najseksowniej chciała, jednak nie miała prawa się wtrącać.
Podczas gdy wymierzał w Anę ów spojrzenie, nagle dostał w kolano, przez co nieco się zachwiał, a kiedy podniósł znów wzrok na Django, ten już mierzył do niego z rewolweru. Shane uniósł kącik ust, po czym odbezpieczył swoją strzelbę na znak, że przestał żartować. W tym samym jednak momencie...


_________________

Zobacz profil autora

45 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:37 pm

...Jackie wyciągnęła swoją broń. Czuła jak wszystkie jej organy wewnętrzne zawiązują się w kokardkę, bo nie dość, że przed chwila pojawiła się obok ta wstrętna baba, która nie tak dawno chciała ją zabić, to jeszcze Django był na muszce u jakiegoś skurwiela. Pewnie to wszystko przez to, że sama taką sytuację wykrakała. Już nigdy z niczym takim nie wyskoczy! Weźmie przykład z loli i ujebie sobie język, a potem wsiądzie do pociągu byle jakiego i umrze wyrzucona na tory. Chociaż megalomania Jackie zabrnęła w tym momencie nieco za daleko.
- Django, kurwa...odpuść może tym razem - zasugerowała. Wycofywanie się nie było do niej podobne w takich momentach, jednak tym razem nie chodziło tylko o jej tyłek. W ogóle nie chodziło o jej tyłek!


_________________

Zobacz profil autora

46 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:46 pm

W momencie kiedy usłyszał odbezpieczenie strzelby sam również to zrobił i rozległo się znajome kliknięcie. Nie ma jak to robić burdę w nowo otwartym kasynie. Kątem oka widział jak Jackie staje przy nim z wyciągniętą bronią. Kurwa. Co za uparta dziewucha.
Zastanawiał się przez chwilę nad jej słowami. Może i to było jakieś wyjście, ale wtedy ten skurwiel zatriumfuje. Z drugiej strony miał na łbie też życie Jackie, bo jeszcze jej się oberwie. I kogo on będzie bzykał? Co za chory świat...
W końcu opuścił broń i zrobił krok w tył. Spiorunował Shane'a wzrokiem i chowając broń do kabury obrócił się i wyszedł z kasyna, nawet nie zastanawiając się, czy Jackie za nim polezie czy nie. Był tak wkurwiony, że miał ochotę wyjebać jakieś drzewo z korzeniami.

---> ??


_________________

Zobacz profil autora

47 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 10:57 pm

Po tym, kiedy czarny również odbezpieczył swoją broń, to raczej nie spodziewał się, że zaraz się wycofa. Nastawiał się raczej na większe zamieszanie. Tak czy siak postawił na swoim, więc opuścił broń zaraz po tym, jak wcelował nią w Jackie i skinął broda w kierunku wyjścia, dając jej jasno do zrozumienia, że tez ma wypierdalać, co też zapewne zrobiła bez żadnych protestów.
Po tym wszystkim aż musiał się napić. Oparł się wiec łokciami o blat baru, zamawiając sobie coś mocnego, po czym zamoczył usta w alkoholu.


_________________

Zobacz profil autora

48 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 11:08 pm

Dobrze, ze znalazła się już w chwilę pote poza zasięgiem ich strzelb, bezpiecznie stając obok Tito. Bezpiecznie nie dlatego, że Smith. Czasami miała wrażenie, ze to on będzie tym, który strzeli jej kulkę w łeb. Ale to tylko dlatego, że zajmował wysoką pozycję w mieście, a ona była tylko bandytką. Miała podstawy twierdzić, że kiedyś może mu się to przestać podobać. Czuła się tu bezpieczniej, bo w razie czego wiedziała, że wystarczy się tylko przechylić lekko w bok, żeby zgarnąć jego rewolwer z kabury. Tak się składało, że ona swojego nigdzie by nie pomieściła.
Oparła się rękoma o ladę przed sobą, patrząc na J.B.
- Na wodę też można liczyć darmo, czy tylko na alkohol?
Uśmiechnęła się lekko do J.B., licząc na to, że dla niej jej ulubiony barman zrobi wyjątek, a w chwilę później, oparła się plecami o ladę, trącając Tito łokciem.
- Coś mi mówi, że bardzo chcesz stąd wyjść – zasugerowała mu, choć w rzeczywistości to ona chciała. Przestało jej się tu podobać. Shane’owi się znowu znudzi i następną osobą, w której stronę wymierzałby lufę, byłaby pewnie ona. Niestety. Swoją drogą, nie potrafiła zrozumieć, jak Tito mógł go zatrudnić. Zachowała to jednak dla siebie. Jego biznes, to chyba wiedział jak się nim zająć.


_________________


Zobacz profil autora

49 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 11:12 pm

Jak dobrze, że nie wyszła żadna większa awantura! Jeszcze by brakowało, by pierwszego dnia byłą tu strzelanina. Oczywiście, Titus doskonale zdawał sobie sprawę z tego, ze kiedyś będzie miała miejsce takowa, ale na litość, nie dziś!
Odetchnął z niemałą ulga, widząc jak radzi sobie Shane Poprosił J.B. o kolejnego drinka i ze spokojem zasiadł przy barze, nie martwiąc się os traty. Dziś tylko zyski.
Gdy podeszła Ana, uraczył ją uśmiechem i kiwnął na barmana, by nalewał kobiecie czego sobie życzy - nawet miętowej herbaty. Wszystko na jego koszt.
- Mogę ci powiedzieć, ze pięknie wyglądasz? - Zapytał, rozsiadając się wygodniej. Znowu zlustrował ja od góry do dołu i sięgnął dłonią do jej policzka, klepiąc w niego lekko.
- Ja? Ja nie chcę stąd wychodzić. Chyba, ze masz ochotę mnie gdzieś zabrać.


_________________



Zobacz profil autora

50 Re: Kasyno on Wto Cze 04, 2013 11:25 pm

Siadła w końcu obok niego, bokiem do baru, a przodem do mężczyzny. Westchnęła ciężko. Naprawdę miała już dość tych wszystkich męskich zagrywek. Najpierw Brad, teraz Titus. Dzisiaj nie miała nastrojów na takie teksty.
- Możesz próbować. Przy okazji być może sprawdzisz jak szybko można rozbić szklankę na czyimś języku.
Podstawowym problemem był fakt, że tutaj nie mogła sobie pogrozić Tito bronią, bo najzwyczajniej w świecie jej tutaj nie miała. Musiała improwizować. Złapała go ciasno za nadgarstek, kiedy zbliżył swoją dłoń do jej policzka i oparła ją na jego udzie z lekkim zażenowaniem wyczuwalnym w gwałtownym ruchu.
- Tu je trzymaj – mruknęła o jego łapach, z wdzięcznością odbierając wodę od J.B.
- Na pewno nie tam, gdzie byś liczył. Przegrałam dwadzieścia dolarów w Twojej ruletce, Tito. Po prostu chcę się już stąd zwinąć.
Nie o pieniądze chodziło, ich akurat wcale nie żałowała. Upiła trochę wody, przechylając szklankę w jedną i drugą stronę w nerwowym ruchu. Czuła się zupełnie beznadziejnie bez broni przy pasie. Jakaś taka… całkowicie odsłonięta. Gorzej niż w nocnych marach, w których chodziło się nago przed masą napalonych saloonowych gości, zdając sobie z tego sprawę dopiero po przejściu całego lokalu.


_________________


Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 12]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach