Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Kasyno

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Go down  Wiadomość [Strona 6 z 12]

126 Re: Kasyno on Czw Lip 25, 2013 9:58 pm

Edward podążał obok przyjaciela, aż w końcu doszli do kasyna... Nie był to jakiś dłuższy czas, no ale przechadzka może być męcząca niezależnie od dystansu.
 - Bilard? - powtórzył chłopak - Wiesz jak to jest z moim celem... Nie gram za dużo... Można spróbować, najwyżej kogoś uderzę bilą, albo kijem... albo coś stłukę... - powiedział pesymistycznie i wraz Canizasem podeszli do wolnego stołu. 
 - Zaczynasz? - zapytał chłopak wiedząc iż uprzejmość nakazuje oddać pierwszeństwo starszemu.
Właściwie to chłopak nie grał już w bilarda od dobrych 10 lat... jakoś nie lubił tej rozrywki, ale może się to zmieni?

Zobacz profil autora

127 Re: Kasyno on Czw Lip 25, 2013 10:06 pm

Patrick zaśmiał się i nalał whiskey do szklanek.
- No o to chodzi. Potrenujesz cela. - powiedział z uśmiechem i przystąpił do ustawiani bil. Gdy skończył, chwycił kijek i przyjął odpowiednią pozycję.
- Oczywiście że mogę. - powiedział. Grał może ze dwa, trzy razy i nie był w tym wyćwiczony. Może pora to zmienić?
Przymierzył się i wypuścił kijek w białą bilę, która to rozrzuciła resztę po całym stole. Iście profesjonalne zagranie...
- Gadaliśmy o interesach, teraz jak się mają twoje sprawy prywatne? - zapytał i wychylił łyk ze szklanki.


_________________



Zobacz profil autora

128 Re: Kasyno on Pią Lip 26, 2013 9:41 pm

Chłopak milczał. Podszedł do stołu i złożył się podobnie jak jego przyjaciel. 
 - Życie prywatne? Przecież wiesz... Praktycznie go nie mam. - powiedział chłopak i na chwilę wstrzymał oddech by móc oddać celny strzał. Bila faktycznie celnie uderzyła w kolorową, a ta z kolei toczyła się w stronę kieszeni, jednak... Uderzenie było trochę zbyt słabe i bila zatrzymała się na krawędzi - Tak jak i farta. - dodał chłopak widząc swoje zagranie. Edward odszedł o stołu i oparł się o ścianę.
 - Wiesz... Żyję w tym miasteczku, a czuję jakbym nie miał po co tu żyć. Praktycznie jesteś moim jedynym przyjacielem... Z kobietami mi nie idzie, a na samej zabawie człowiek długo nie pociągnie... - kontynuował młody Baskerville patrząc na to jak Canizas składa się do następnego uderzenia, miał nadzieję, że trudno mu będzie wbić pozostawioną przez Edwarda bilę z tego prostego powodu, że między nią, a białą znajdowała się przeszkoda w postaci innej kuli.

Zobacz profil autora

129 Re: Kasyno on Pią Lip 26, 2013 10:11 pm

Patrick zamyślił się.
- Ach... ja tak samo. Żyję praktycznie interesami. Mam nową służbę, parę spotkań z Roisin. Ot co... Nic ciekawego. - poczekał na swoją kolej i podszedł bliżej do stołu przymierzając się.
- Prowadzę też pseudo badania, ale to chyba cię nie interesuje. - uśmiechnął się i przymierzył jeszcze chwilę, by oddać strzał. Biała bila pędziła wprost na przeszkodę, a w wyniku tego uderzenia miało dojść do reakcji łańcuchowej i punktu dla Patryczka. Niestety, bila odskoczyła w bok, odbiła się od ścianki i lekko stuknęła jedną z bil. Prawie się nie ruszyły.
- Edward! Ja też czasami nie mam co ze sobą zrobić. I... hmm... - zamyślił się i wychylił małego łyczka ze szklanki.
- I staram się jakoś zapełnić te luki. Baby szkoda szukać, bo to tylko strapienie. Patrz ilu ludzi marnie kończyło z powodu tej czy innej dupy za przeproszeniem. Ehh... Nie warto. - powiedział niby to z uśmiechem. No nie...


_________________



Zobacz profil autora

130 Re: Kasyno on Pią Lip 26, 2013 10:32 pm

Chłopak podszedł do stołu i bez większego celowania uderzył w białą bilę. Jakież było jego zdziwienie gdy ta prześlizgnęła się pomiędzy dwiema bilami i uderzyła trzecią... To nie było najbardziej zaskakujące, bo... Tym uderzeniem udało się chłopakowi umieść tę trzecią bilę w kieszeni.
 - Fiu fiu... - gwizdnął cicho chłopak - Może jednak pozostały mi resztki farta. - chłopak znów się złożył do uderzenia i... umieścił kolejną bilę w kieszeni, aby po chwili spudłować do z niezłej pozycji - No i się skończyło... Służbę mówisz. Sam bym pewnie kogoś zatrudnił gdyby nie to, że mam w domu jeden pokój. - Edward zaśmiał się cicho - Zatrudniłeś jakąś kobietę? Znam ją? - zapytał chłopak i pomyślał - "Pewnie jakaś miła staruszka nie mająca życia po za sprzątaniem... Po co w ogóle pytałem?"

Zobacz profil autora

131 Re: Kasyno on Pią Lip 26, 2013 10:45 pm

Weterynarz uśmiechnął się.
- No... pięknie. - rzeczywiście Edwardowi poszło całkiem sprawnie. Patrick stanął blisko stołu i zaczął rozpatrywać możliwe opcje.
- Europejka, dwadzieścia lat. Ale mówię ci, taka... - cmoknął w palce na znak że kobieta została wyposażona w różne obfitości od natury. - I jeszcze jakiegoś typa. Ochroniarz i chłopiec na posyłki. Przyda się. - no a jakżeby inaczej.
Patrick przymierzył się i wybrał najprostszą kompozycję. Bila tocząc się po prostej linii wpadła do kosza, lecz z drugą było gorzej i odbijąjąc się znów od ścianki, trafiła w sam środek innych bil nie dotykając ani jednej z nich. Szlag!


_________________



Zobacz profil autora

132 Re: Kasyno on Pią Lip 26, 2013 10:50 pm

"Europejka, lat dwadzieścia... Nawet interesujące, może warto ją poznać? Tylko jak tu dyskretnie podejść do tego tematu, żeby Patrick nie pomyślał sobie za dużo... Już wiem!" - pomyślał chłopak i siadajac na stole powiedział:
 - Chcę ją poznać. - po czym przymierzył i uderzył białą bilę, ta w dziwny sposób przeskoczyła nad kolorową i uderzyła kolejną, strzał jeden na milion! Gdyż tamta właśnie bila wpadła do kieszeni. - O w mordę... to było niezłe, sam musisz przyznać. - chłopak uśmiechnął się szeroko, nigdy w życiu nie zrobił czegoś takiego i już pewnie nie zrobi. Na tym się skończyło szczęście chłopaka bo kolejną prostą po prostu spudłował.

Zobacz profil autora

133 Re: Kasyno on Pią Lip 26, 2013 11:13 pm

Hah, Patrick taki głupi nie był. Przed chwilą narzekał że kobiety nie ma, a teraz że chce radnego służbę poznać, to nawet Drwal Anal by skojarzył fakty.
- No, to zaproszę cię na przykład po moim przyjeździe z uniwersytetu. Notatki będę tam zbierał. Angelica przygotuje jakąś porządną francuską strawę. Mmm... - przypomniał sobie Patrick jak gotowała mu te pyszności. Mniam, tego i by się restauracja w hotelu nie powstydziła. A on ma tak codziennie.
- Skubany szczęściarz. - zaśmiał się weterynarz i sam przystąpił do swoje kolejki. Niestety spudłował już na starcie bez punktów. Bywa...
Nim wszystkie bile wpadły do kieszeni, minęło kupę kolejek. Wkrótce jednak to się stało i w rytmie rozmów wygrał... Edzio.
Patrick podziękował mu za wspólną grę i podając sobie ręce rozeszli się. Wspaniale spędzony dzień.

/zt


_________________



Zobacz profil autora

134 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 7:05 pm

<---- ???

Minęło trochę czasu od ostatniego spotkania Fight Clubu. Limo pod okiem zdążyło więc prawie całe zniknąć. Udałby się do saloonu, napić się czegoś mocniejszego, kiedy wzrok jego przyciągnął szyld kasyna. Udał się więc tam uznawszy, że jest to jakaś opcja, żeby zdobyć trochę pieniędzy.
Najpierw podszedł do baru i zamówił sobie jakiś alkohol i dopiero wtedy podszedł do ruletki. Postawił 5$ na parzyste.
I przegrał!


_________________


Zobacz profil autora

135 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 10:04 pm

Jadłodajnia ---- Stajnia

Zabrała ze stajni swojego konika i – wiśta wio, powinna jechać do Chaparral, ale rozsądek kazał jej jeszcze zajrzeć we wszystkie miejsca, w których mogłaby spotkać Brada. Nie chciała się z nim minąć. Sprawdziła kopalnie, pierwsze miejsce, które jej przyszło na myśl, kilka innych miejscówek i skończyła na kasynie. To był akt desperacji. Nie wiedziała, co poszukiwany listem gończym Jenkins mógłby tu robić. Ostatecznie… szukać kłopotów – jak zawsze.
Weszła do pomieszczenia, rozglądając się, ale i tu go nie spotkała. Wzdychając w duchu oparła się biodrem o czyjś stolik do ruletki, splatając ręce na piersi. Byłaby tego kogoś zignorowała, gdyby jej wzrok nie padł na obcego jej meksykanina. Zawiesiła na nim bezczelnie wzrok, lustrując go uważnie od stóp po głowę. Nie, nie znała go na pewno. Utwierdziła się w tym przekonaniu, ale nie uciekła spojrzeniem.
- Niezła taktyka – zagadnęła, patrząc na wyniki jego postawienia – … na przegranego? – dokończyła.


_________________


Zobacz profil autora

136 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 10:34 pm

Westchnął cicho godząc się z gorzką przegraną i utratą pięciu dolarów. Całe szczęście, że nie były jego priorytetem, choć nie dało się ukryć, że się przydawały niezwykle. Postanowił zaryzykować i obstawić jeszcze raz. Tym razem 20 $, na parzyste. Jeśli i tym razem nie wyjdzie, to sobie odpuści.
Początkowo nie zauważył stojącej tuż obok kobiety. Patrząc po jej stroju, nie należała do tych porządnych panien, które omijały takie miejsca z daleka.
- Na to wygląda- skinął w końcu głową uśmiechając się kącikiem ust. O dziwo, rozbawił go dowcip kobiety.


_________________


Zobacz profil autora

137 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 10:54 pm

Oparła się obiema rękoma obok siebie wpatrując się w mężczyznę z rozbawieniem. Wcale nie wydawał się zawiedziony przegraną. Mimo to, postanowiła zaryzykować pewną propozycją.
- Nie wolałbyś spróbować czegoś z realnymi szansami na wygraną? Grasz w pokera?
Pytania zadawała raczej z uprzejmości niźli z chęci otrzymania odpowiedzi, na które wcale nie czekała.
- Zagraj ze mną – zakończyła odpychając się dłońmi od stolika i stanęła bliżej mężczyzny, uśmiechając się do niego raczej wrednie.
- Ana Cortes… skoro już tak bardzo rwałeś się, żeby spytać.
Oczywiście, ze się nie rwał. I oczywiście, ze powinien. Bezczelny typ.


_________________


Zobacz profil autora

138 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 11:09 pm

Tym razem mu się poszczęściło i postawione dwadzieścia dolarów zwróciło. Więc był piętnaście do przodu. To wcale nie tak źle. Dopiero wtedy przyjrzał się kobiecie uważniej. Nez wątpienia pochodziła z Meksyku. Akcent ją zdradzał. A zaraz potem złocisty kolor skóry.
- Czasami - odpowiedział biorąc od krupiera wygraną. Zmierzył ją wzrokiem jeszcze raz, kiedy hardo do niego podeszła proponując grę. - Vincent- również się przedstawił. Nazwiska jednak nie zdradził. Ni to profilaktycznie, ni to "bo tak".
- Skoro chce pani grać... zagrajmy.


_________________


Zobacz profil autora

139 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 11:30 pm

- Wspaniale. Ja wcale – skwitowała, bo prawda była taka, że faktycznie nigdy nie grała w pokera. Zawsze musi być ten pierwszy raz, nie? Obserwowała nie raz mężczyzn bawiących się w te karciane gierki, stąd pomysł, że mogłaby sama wziąć w tym udział. Siadła przy jednym stoliku razem ze swoim towarzyszem i oparła się na łokciu przed sobą, wpatrując się w niego trochę jakby… sfrustrowana?
- Nie jesteś chyba zbyt rozmowny, prawda?
Meksykanin i nierozmowny? Też jej się trafiło.
- Proponuję zagrać o alkohol. Taka tam słaba mobilizacja na początek.


_________________


Zobacz profil autora

140 Re: Kasyno on Nie Sie 25, 2013 11:40 pm

- Co tu robisz? - zapytał w rodowitym języku. Nie miał podstaw do mówienia w innym, prawda? Miał na myśli oczywiście nie jej obecność w samym kasynie a Arizonie. Kiwnął ręką na kelnera by zamówić butelkę whiskey. Tak od razu, na dobry początek znajomości. Później się wyspowiada z tej słabości.
Krupier zaczął tasować karty. Jako, że mam znacząco mniej punktów inteligencji, można uznać, że Ana wygrywa.


_________________


Zobacz profil autora

141 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 12:00 am

Uniosła na mężczyznę wzrok z nad kart. Nie tylko dlatego, że zdawała się snuć podejrzenia, że mężczyzna dawał jej wygrać. Zadał jej pytanie. Konkretne pytanie, na które po pierwsze nie chciała, po drugie nie mogła, a po trzecie nie wiedziała, jak mu odpowiedzieć. Chrząknęła znacząco, zwracając się do niego również po hiszpańsku.
- Pięć figur pod rząd jednego koloru to strit czy wystarczą tylko cztery?
Na razie zignorowała jego pytanie. Dopiero po momencie, westchnęła udzielając wymijającej odpowiedzi.
- Siedzę w kasynie, gram ze względnie znośnym meksykaninem w karty.
Oparła się wygodniej, odstawiając na chwilę swoje karty na bok.
- No nie wiem, a o co pytasz? Gdzie powinnam być, gdzie teraz mnie nie ma Twoim zdaniem?


_________________


Zobacz profil autora

142 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 12:06 am

Ilekroć tata tłumaczy mi zasady pokera, ja zapominam. Uwierzmy więc, że Vincent prawidłowo odpowiedział na pytanie Any.
- W Meksyku- odparł krótko i konkretnie patrząc na nią. Co sam u robił? Nie wiedział dokładnie. Pojawił się razem z Sophie, zaraz po zadymie w Chaparal. Bez konkretnego celu, bez zamiarów, bez niczego. Przyjechał i został na dłużej.
Spojrzał w karty a następnie na Anę. Miał same bletki, czy karetę? Nie wiadomo.


_________________


Zobacz profil autora

143 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 12:22 am

- Znudził mi się tamtejszy klimat i ludzie... – rzuciła bez przekonania, patrząc we własne karty. Już po chwili jedną wymieniła i znów odłożyła je na bok, zamiast nich zgarniając w dłoń szklankę z alkoholem.
- Meksyk to nie jedyny stan, gdzie meksykanka może sobie zagrzać miejsce – mruknęła, stukając palcami o blat stołu. W zasadzie karty w tej kolejce jej nie sprzyjały, ale postanowiła blefować, utrzymując niewzruszoną pozę.
- A ty? Co facet przywiązany do Meksyku robi w Old Whiskey?


_________________


Zobacz profil autora

144 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 10:59 am

- Masz rację- skinął głową.- Nie jedyny.
Nie wymienił żadnej z kart, choć może powinien. Przyznam szczerze, że nie znam zasad pokera, choć już kilka razy były mi tłumaczone.
- Los, przypadek? - odparł po dłuższej chwili milczenia i wgapiania się w karty. Vincent chyba nie wierzył w przypadki. Wszystko, według niego, miało jakąś przyczynę i wszystko działo się z jakiegoś powodu. Wszystko działo się po to, by mogło zdarzyć się coś innego.


_________________


Zobacz profil autora

145 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 11:11 am

- Właśnie – skwitowała upijając ze szklanki whiskey. Zaraz potem uśmiechnęła się do własnych myśli, rozbawiona. Podzieliła się z nim swoim spostrzeżeniem otwarcie.
- Zresztą. Whisky w arizońskim saloonie ma zupełnie inny smak niż w zakurzonych kuflach Chaparral.
Wyprostowała się, biorąc do ręki karty i postawiła je otwarcie na stole, tym samym zdradzając swoje rozdanie. Przypadkiem, specjalnie? Bez znaczenia. Poker był strasznie nudną grą.
- Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie wstajesz rano i nie myślisz sobie: „A, słońce świeci dziś od zachodu, pojadę na wschód. Do Old Whiskey? Czemu nie.” Chyba, ze coś Cię tu ciągnie… - mruknęła mimochodem spoglądając gdzieś przez ścianę w sobie znanym kierunku. Zmrużyła lekko oczy i chrząknęła wymownie.
- No, w każdym razie, zapraszam do saloonu w Chaparral. Nigdzie nie znajdziesz bardziej interesującego właściciela niż tam.
Jednak warto było się zareklamować lepiej niż tylko promować niedomyte naczynia.


_________________


Zobacz profil autora

146 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 11:24 am

- W Chaparral panuje ostatnio zawierucha- stwierdził. Amerykanie raczej nie byli tam już mile widziani, w dodatku po egzekucji Buendii jego banda zapewne miała wewnętrzne spory. Oczywiście pomiędzy tymi, którzy w niej zostali. Buendia, Buendia... i wreszcie sobie przypomniał Vincent, że nie widzi Any po raz pierwszy. Widział ją już wcześniej, właśnie w Chaparral. Javier pchnął ją na ziemię tuż przed strzelaniną. Tak. Ana Cortes...
- Na pewno tam zajrzę, jeśli znów tam będę - również pokazał swoje karty. O tym, czy słabsze, czy mocniejsze, zadecyduj proszę. Vincent zaś wyciągnął z kieszeni cygaro, które palił od kilku dni i zapałki.


_________________


Zobacz profil autora

147 Re: Kasyno on Pon Sie 26, 2013 12:11 pm

- No co ty nie powiesz… - lekko z niego zakpiła. Zdecydowanie nie trzeba jej było mówić co się teraz dzieje w Chaparral. Choć nie kręciła się ostatnio wśród dawnych ludzi Buendii, dobrze wiedziała jak takie spotkanie z nimi mogło się skończyć. Z drugiej strony… znaczna część osób, które były świadkami zwrotu Buendii przeciwko Cortes zginęła tamtego dnia na moście. Zresztą. Brad twierdzi, że Javier pod sam koniec zwrócił się po jej stronie. Eeee… chciałaby to tak widzieć.
-Więc nie śpieszy Ci się do Meksyku? – zauważyła, patrząc na karty. Sama nie wiedziała kto wygrał. Ona miała parę króli, a on parę króli innych kolorów. Czy kolory miały swoją siłę? Wzruszyła ramionami, dopijając szklankę z whisky.
- Palenie to durny nawyk – mruknęła pod nosem. Choć była przyzwyczajona do tego smrodu, najzwyczajniej w świecie go nie lubiła. Mogła, nie? Dusił ją. Palących nie?


_________________


Zobacz profil autora

148 Re: Kasyno on Wto Sie 27, 2013 7:50 pm

- W tej chwili? Nie- pokręcił głową. Może miał tu kilka spraw do załatwienia? Sam nie wiedział jeszcze, jakich konkretnie. Postanowił wybrać się z innymi na Alaskę. Pobyt tam mógł okazać się mocną próbą dla ciała, ducha i nerwów.
- Może- wzruszył ramionami i zaciągnął się. Palących nie dusił. Czy inaczej by palili? Nie. Dym przyjemnie rozchodził się po płucach uspokajając. Smaląc je dawał wspaniałe uczucie oderwania się. Wypuszczany z ust stanowił swoistą zasłonę przed światem i rzeczywistością. Ukrywał, choć w przenośni, metaforycznie i tylko w sposób półrzeczywisty.


_________________


Zobacz profil autora

149 Re: Kasyno on Sro Sie 28, 2013 11:08 am

No i proszę. Odniosła wrażenie, że mężczyzna sam poganiał ją do powrotu do Nowego Meksyku, a teraz siedzi tutaj, w Old Whiskey i nigdzie się stąd na razie nie rusza. Cóż za hipokryzja. Wpatrywała się przez chwilę w niego, w swoje karty i znów w niego, a potem westchnęła, kiedy papierosowy dym dotarł do jej nozdrzy. Spojrzała na mężczyznę krytycznie, ciesząc się, że właśnie skończyli jedno rozdanie.
- Dobra, Amigo – nieświadomie przeszła na angielski, powoli gubiąc się w rozmowie w rodowitym języku, a mowie, jaką przyjmowała tutaj, w Old Whiskey.
- Zbieram się. Trzymaj się. I… nie daj się więcej ogrywać.
Uśmiechnęła się do niego kpiąco, a zaraz potem ruszyła do wyjścia.

zt


_________________


Zobacz profil autora

150 Re: Kasyno on Wto Wrz 03, 2013 6:39 pm

<-- skądśtam

Od kilku dni Darcy głównie siedział na fotelu w swoim salonie i pił oraz wciągał kokainę (choć jeśli o to chodzi, to w mniejszych ilościach niż zwykle). Poppy go nie chciała, Sophie leżała pobita w lazarecie, Promnitz go nie odwiedzał, Sheila przestawiła mu trzy książki na biurku, czym doprowadziła go do szału. Polegać mógł chyba jeszcze na Joshu, choć i ten miał swoje problemy, które musiał najpierw uporządkować. Jasne, gdyby Anglik dowiedział się, cóż takiego młody weterynarz chciał wyprawiać z panną Pines, niechybnie wyrządziłby mu niebywałą szkodę, o której Bolitar nigdy by nie zapomniał. Gdyby zaś wiedział, co takiego Shane zrobił Poppy, chyba po prostu wyłupiłby mu oczy łyżką, wcześniej miażdżąc go swoimi punktami inteligencji. Wszystko w taki sposób, żeby Oscarowi dostało się rykoszetem, w końcu to wszystko przez niego.
Popijając podwójną whiskey, podszedł do stołu z ruletką i postawił 20 dolarów na nieparzyste.


_________________



odznaki:
Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 12]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach