Forum RPG


You are not connected. Please login or register

Kasyno

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next

Go down  Wiadomość [Strona 5 z 12]

101 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 9:23 pm

Shane pewnie kręcił się nieopodal, a jako że dzisiejszy dzień był raczej senny i niewiele się działo (pewnie wszystkich wywiało na to rodeo), to się raczej nie przepracowywał. W końcu usiadł  w rogu pomieszczenia i zaczął czytać książkę, popijając co chwila whiskey, która stała na blacie stolika. Przez ramię miał przewieszoną strzelbę, więc można się było domyślać że pilnuje tutaj porządku.


_________________

Zobacz profil autora

102 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 9:31 pm

Odchodząc od stołu z ruletką, James dostrzegł popijającego whiskey i pogrążonego w lekturze ochroniarza. Ha, ten to ma lekką pracę (o ile akurat nikt nie napada na kasyno)!
Postanowił dziś już dalej nie grać, bo co jeśli przegra? Lubił w sobie to, że (chyba) wiedział kiedy przestać. 
Po drodze do drzwi wyjściowych minął tego szczęściarza-ochroniarza i rzucił mu krótkie
-Do widzenia. - z wyraźnym irlandzkim akcentem. Zwolnił też nieco kroku, mając nadzieję dojrzeć tytuł lektury mężczyzny.


_________________

Zobacz profil autora

103 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 9:39 pm

- Taaa - odparł, robiąc w kierunku Jamesa gest mówiący tyle co 'sio', przy czym nawet na niego nie spojrzał. Skoro nie ma zamiaru wszczynać tutaj awantury, to niech mu nie przeszkadza. Poza tym nie był przyzwyczajony do wymieniania grzeczności w takich miejscach. Skoro jednak mężczyzna stanął nad nim, by spojrzeć na tytuł książki, którą czytał, a była to pewnie The Red Badge of Courage Crane'a.  Podniósł więc wzrok na mężczyznę, po czym wyprostował się z pytającym wyrazem twarzy.


_________________

Zobacz profil autora

104 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 9:51 pm

-O, czy to coś o wojnie secesyjnej? - wypalił, zanim zdążył się zastanowić. Musiał nadrobić braki w obyciu z amerykańską literaturą, bowiem dotychczas zaczytywał się głównie w europejskich klasykach.
Cofnął się o krok, dając do zrozumienia, że-jeśli ochroniarz nie będzie miał ochoty dyskutować o meandrach historii i kultury-zaraz sobie pójdzie.
Wszak nigdy się nikomu nie napraszał, chyba, że akurat widział ciekawą książkę!


_________________

Zobacz profil autora

105 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 9:54 pm

- Owszem - odpowiedział, po czym uniósł brew, nadal wbijając w mężczyznę pytające spojrzenie.


_________________

Zobacz profil autora

106 Re: Kasyno on Czw Cze 13, 2013 10:02 pm

Zapytałby pewnie jeszcze o to, czy warto przeczytać, czy opis wojny jest rzetelny, o kunszt języka, o bogactwo narracji, o wątek miłosny (być musi!), o wrażenia rozmówcy...
...ale moc tego "owszem" uczyniła na nim tak piorunujące wrażenie, że nie mógł już znaleźć żadnych słów. Może postarałby się w sztuce konwersacji bardziej, gdyby wiedział, że siostra ochroniarza jest niezłą dupą piękną kobietą, ale w obliczu niewiedzy musiał po prostu uznać faceta za niechętnego do rozmowy. Nawet irlandzkiego akcentu nie zdążył wyczuć, o ile Shane w ogóle go miał! Wszak O'Dwyer był tu dłużej i mógł się już zamerykanizować.
Skinął więc mężczyźnie głową na pożegnanie i już po chwili zmierzał w kierunku domu.

/zt


_________________

Zobacz profil autora

107 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 8:43 am

Shane nie był przyzwyczajony do długiego snu, także zjawienie się w pracy zaraz po weselu u Promnitzów nie stanowiło dla niego wyzwania. W kasynie, jak i saloonie ostatnio było zadziwiająco spokojnie, jako, że ludzie wcześniej powyjeżdżali na rodeo. Dzisiejszego dnia również było dość sennie, co całkiem odpowiadało Shane'owi, który siedział przy jednym ze stolików przy szklance z whiskey i niemal nie zwracał uwagi na dwóch, czy trzech frajerów, którzy obstawiali swoje oszczędności przy grze w karty, tak jak on lecząc się powoli z kaca.


_________________

Zobacz profil autora

108 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 8:55 am

---> http://oldwhiskey.my-rpg.com/t1125p60-dom-panstwa-burnett#47956

Dziwne nieco miejsce na spotkania biznesowe, no ale skoro klient nasz pan. Kevin wszedł bezpośrednio do kasyna. Podszedł od razu do baru o dziwo nie po to aby pić. Stąd był dobry widok na całe kasyno, oparł się o bar czekał, czekał, czekał. Zaczął nerwowo spoglądać na zegarek, co chwile kierował wzrok w kierunku drzwi. Albo on się spóźnił albo klient przyciął. Dobra poczeka jeszcze chwile i idę. I tak był już spóźniony. Rozejrzał się jeszcze raz po saloonie. PO czym dostrzegł ochroniarza. 
- Dzień dobry - mruknął - pytał ktoś dzisiaj o mnie o Burnetta w kasynie? - rzucił krótko po czym dodał - jak by pytał przekaże pan żeby poszedł do zakładu stolarskiego.


_________________

Zobacz profil autora

109 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 9:03 am

Uniósł wzrok na mężczyznę, który do niego podszedł i od razu go rozpoznał.
- Dzień dobry. Pan to Kevin Burnett, mąż Francesci - po czym wstał, by przedstawić się i wymienić z nim uścisk dłoni - Shane O'Dwyer. nie mieliśmy jeszcze okazji porozmawiać. Zagościłem na pańskim weselu i miałem okazję bawić się z pana żoną w Santa Barbara - dodał w ramach wyjaśnień, po czym usiadł na swoje miejsce, wskazując dłonią na krzesło przy swoim stoliku. Swoje słowa zwieńczył cwaniackim uśmieszkiem, a potem sięgnął do kieszeni po papierośnicę, poczęstował Kevina, po czym sam zapalił.
- Nikt o pana nie pytał, a przekazywanie informacji nie należy do moich obowiązków - zabrzmiał dość szorstko, jednak zaraz się poprawił - ...jednak może pan sobie umilić czekanie na towarzysza przy szklance czegoś mocniejszego - wskazał na bar.


_________________

Zobacz profil autora

110 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 9:10 am

- W Snata Barbara aaa taaak miło mi - uścisnął dłoń Shane'a nie sięgnął jednak po papierosa i nie usiadł a jedynie znowu pospiesznie spojrzał na zegarek.
- Rozumiem nie pana, powinienem spytać barmana - podążył za wzrokiem na bar.
- Nie dziękuje, może innym razem. 
Potem zamyślił się no tak przecież znał go to brat Fiony O'Dwyer. Spojrzłą jeszcze raz na ochroniarza. 
- W Santa Barbara jakoś nie mieliśmy okazji się poznać, dużo się działo i niekoniecznie dobrego - mruknął bo jakoś nie wspominał dobrze tego wyjazdu, było fajnie ale ten Josh a potem pożar popsuł wszystko. 


_________________

Zobacz profil autora

111 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 9:18 am

- Owszem, działo się sporo, jednak nie wiem, może to dzięki Bożej zasłudze, ominęły mnie te nieszczęścia - Szejna jakimś cudem dość często i całkiem przypadkiem omijały pewne nieszczęścia. Szczęście mu sprzyjało od momentu dorobienia się niezłej sumki zaraz po tym, jak niby odnalazł Biddy, która w gruncie rzeczy razem z nim i Fioną przypadkiem znalazła się w Meksyku.
- Swoją drogą, nie widziałem pana na organizowanym tam balu, gdzie się pan podziewał? - zapytał, po czym dodał, jak zwykle z całą swoją uprzejmością, zatroskaniem i dobrocią serca:
- Ja na pana miejscu nie spuszczałbym z oka takiej żony - i wcale nie chodziło mu o to, że niby taka powalająco piękna. Nie odmawiał jej urody, jednak nie była do końca w jego typie. Chodziło mu o co innego, a mianowicie: - Niezłe z niej ziółko - wypuścił dym z ust, przyglądając się reakcji mężczyzny na jego słowa, którymi go zapewne zaintrygował.


_________________

Zobacz profil autora

112 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 9:29 am

- To tylko gratulować takigo szczęścia - uśmiechnął się lekko w kierunku Shane'a. Eh jak by wiedział jakie padną kolejne słowa już by się tak nie szczerzył. Ponownie zmierzył go wzrokiem.
- No jakoś tak wyszło - dodał dalej się rozglądając w poszukiwaniu człowieka z którym był umówiony. Jednak kolejne słowa szybko nakierowały wzrok na ochroniarza. Spojrzał na niego z uwagą o czym on do niego zaczyna mówić. Frania była w typie Kevina, chociaż co chwilę go zaskakiwała.
- Ze co pan powiedział - nachylił się lekko nad Shanem po czym odsuną krzesło i usiadł tuż obok niego. Na jego twarzy rysował się grymas, czoło powoli zaczynało się marszczyć a oczy mrużyć.
- Mówi pan o mojej żonie? Jest pan pewny? Jak tak to radzę uważać na słowa puszczane wraz z dymem - wycedził przez zęby wpatrując się w ochroniarza. No w tym momencie nie mógł pozwolić na to by ktoś źle mówił o jej żonie. Chociaż jak myślami powróci do kilku nocy to by musiał przyznać rację dla Shane. Miał chłopak racje niezłe z niej ziółko. Ale wróć.
- Nie pomylił się pan? - dodał wpatrując się oczy Shane'a


_________________

Zobacz profil autora

113 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 9:42 am

- Ależ panie Burnett, nie wygadywałbym przecież bzdur. Moje słowa można potraktować jako swego rodzaju przysługę, którą panu wyświadczam. - dopalił papierosa, po czym zgasił go w popielnicy, która stała na blacie stolika - ...w końcu nie kazałbym panu pilnować żony, gdybym na własnej skórze nie przekonał się, że ma ona problem z... - zastanowił się nad tym, jakiego słowa użyć - opieraniu się pokusom - swoją wypowiedź zwieńczył uśmiechem. Frania najwidoczniej musi zacząć uważać z kim zaczyna wchodzić w ostre flirty. Ostatnio między kasynem a saloonem bywało wyjątkowo spokojnie, dlaczego by wtedy nie zmienić tego stanu rzeczy? Miał w końcu naturę awanturnika, więc nie raz zdarzało mu się prowokować niektóre nieprzyjemne sytuacje. 
- W takim razie ciesze się, że się zgadzamy - odparł po ostatnich słowach Kevina, po czym zaśmiał się cicho pod nosem.


_________________

Zobacz profil autora

114 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 9:58 am

Było spokojnie aż do tej pory. Kevin przyszedł tylko do klienta a bladł z każdym słowem Shane'a a ręce zaciskały się  w pięści. No nie to nie może być prawda, ale czy druga osoba rzuca się na Franię. Gdy tylko ochroniarz zagasił papierosa ręka a w zasadzie pięść powędrowała soczyście na twarz Shane. 
- Pierdolisz - wycedził przez zęby z wściekłości. Trudno było Kevina wyprowadzić z równowagi a ten pan miał chyba do tego talent. Ostatnich słów chyba jego już nawet nie słyszał. Siedział dość blisko więc i uderzenie było dość mocne i pewne. W końcu Kevin to stolarz. Chwycił Shane za koszulę swoim żelaznym uściskiem przyciągając go do siebie. Patrzył mu teraz prosto w oczy.
- Odszczekaj to Panie O'Dwyer, albo poprawię - mówił to powoli każde słowo, ale w głowie kłębiły się teraz różne myśli przed oczami miał Josha, a teraz i tego Shane'a. Kurwa coś było nie tak albo z nim albo z Franią albo ze wszystkimi. Albo właśnie Shane dostał zasłużenie albo... nie to nie możliwe... Myśli kołatały się w głowie Kevina, powoli składał każdą sytuację jakie miały miejsce o jakich wiedział, o zachowaniu Frani. Co było jeszcze?! 
Zamyślił się na dłuższą chwilę trzymając w garści koszulę Shane'a spojrzał na niego potem spuścił głowę rozluźniając uścisk.


_________________

Zobacz profil autora

115 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 10:17 am

Owszem, Shane oberwał dość mocno, zwłaszcza, że Kevin nawet nie wyglądał na takiego, co bije jak dziewczynka. mimo wszystko nie zrobił na nim zbyt dużego wrażenia. W ogóle przemoc na nim nie robiła zbyt wielkiego wrażenia. Był w końcu żołnierzem, więc musiał być oswojony z różnymi nieprzyjemnymi akcjami. W każdym razie nie czekał długo i gdy tylko otrząsnął się po pierwszym ciosie, to i Kevinowi się oberwało w twarz.
Roześmiał się bezczelnie, gdy Kevin chwycił go za koszulę.
- Nie pierdolę, drogi panie Burnett. Na szczęście aż tak daleko akcja z pańską żoną nie zaszła - zmrużył nieco oczy, jak widać nie mając zamiaru odszczekiwać swoich wcześniejszych słów.
- Po co mam wycofywać się z tego co powiedziałem? Przecież to prawda. Jeśli jednak woli pan być frajerem, który sam siebie chce oszukiwać, to proszę radzić sobie z tym w pojedynkę - kiedy Kevin go puścił, Shane otrzepał się z niewidzialnych pyłków, jak gdyby nigdy nic.
- J.B., dwa razy szkocką! - zawołał w stronę barmana. W końcu trzeba dbać o klientów!


_________________

Zobacz profil autora

116 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 10:30 am

To spotkali się dwaj żołnierze, żaden nie chuchro więc Kevin spluną krwią pod nogi Shane'a wycierając rozciętą wargę. Chwilę próbował słuchać co do niego mówi jednak nie wiele w tym momencie do niego docierało i nie dlatego że dostał właśnie w japę. Słowa które padały z ust Shane były mocniejsze i silniejsze od jakiegokolwiek ciosu. Dlaczego on tak mówi. Gdy ten otrzepywał się z kurzu Kevin nie wiele myślał już. Gdy ten dbał o klientów zamawiając whiskey Kevin ponownie chwycił go za koszulę i poprawił mu z czułka centralnie w nos. Teraz się poprawiaj.
J.B. przyleciał z Whiskey i zaczął machać rękoma. Kevin usiadł na krześle chwycił szklankę wypijając całą zawartość do dna, sykną jeszcze z bólu gdy piekący napój przelał się przez ranę. Spojrzał na Shane. Po czym przeniósł wzrok na J.B.
- Jeszcze raz dwie  - wrócił wzrokiem na Shane'a - jeśli jest w tym co mówisz gram prawdy...
Nie dokończył jednak, poczuł gorycz, ale nie była spowodowana szkocką, nie miał ochoty teraz wracać do domu, do zakładu. Miał ochotę najzwyczajniej w świecie się schlać.


_________________

Zobacz profil autora

117 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 10:44 am

Drugiego ciosu nie spodziewał się otrzymać. Chwycił dłonią za nos, z którego pociekła krew, po czym chwycił dłonią za strzelbę, przewieszoną przez jego ramię. Nie wycelował w niego, jedynie powiedział:
- Jeszcze jeden taki numer, a zaczniemy rozmawiać nieco inaczej - warknął, gromiąc Kevina spojrzeniem. Gdy ten ponownie zamówił alkohol, Shane zajął swoje miejsce zaraz po wychyleniu zawartości swojej szklanki. 
- Panie Burnett, a po co niby miałbym wygadywać nieprawdę? - zapytał ocierając krew spływającą mu po brodzie. Dobrze, że mu tego nosa nie złamał, bo wtedy Shane by z pewnością tak łatwo nie odpuścił, dopóki pod wpływem jego ciosu Kevinowi nie trzaśnie jakaś kość. 
- Poza tym... - zrobił pauzę, przyglądając się mężczyźnie, który w jednej chwili zaczął wydawać się dotknięty słowami Szejna - sam pan przyzna, że coś musi być na rzeczy, skoro pan sam zaczyna się nad tym zastanawiać. Czyżby pan jednak nie ufał Francesce na tyle, by zignorować moje słowa? - zapytał ze złośliwym uśmiechem, po czym zamoczył usta w w kolejnej porcji alkoholu - Nie ukrywam, że byłoby to bardzo mądrym posunięciem z pana strony - obserwował Kevina uważnie, gdyby ten chciał mu jeszcze raz przysolić. teraz był czujny i z pewnością już by się nie dał.


_________________

Zobacz profil autora

118 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 10:59 am

Spojrzał na niego spod brwi gdy ten chwycił za karabin, lekko się uśmiechnął. Był to bardziej ironiczny uśmiech niż serdeczny.
- Chcesz sprawdzić! - burknął w kierunku Shane'a już całkiem poważnie. Jednak gdy ten zabrał się za picie również sięgną po szklankę alkoholu, sprawdzając palcem swoją wargę i wycierając z niej krew.
- Nie wiem - potem podniósł głowę patrząc na Shane gdy ten milczał chwilę po czym zaczął kontynuować swoją wypowiedź. Emocje powoli opadały z Kevina chociaż cały czas miał ochotę jeszcze z raz mu przyłożyć. W ogóle miał ochotę przyłożyć i dla Josha. Niech ten chłystek się modli aby go nie spotkać na ulicy.
- Ufam jej dlatego żeś pan dostał w ryj. Poprawić? I przestań się pan szczerzyć bo mnie to też zaczyna wkurwiać - kiwnął na barmana po kolejną kolejkę. Wkurzała go nawet latająca mucha po kasynie której gotowy był odstrzelić łeb, swoją drogą przez chwilę się zastanowił czy by trafił. Pomijając fakt powagi sytuacji.
- Masz jeszcze coś do dodania? - mruknął - Skąd te w ogóle pana wnioski z obserwacji, czy żeś se pan uroił pod kapeluszem coś, może masz jakieś fantazje co? Mówię ci nie zbliżaj się do Francesci Burnett - zamilkł na chwilę - Jasne?!


_________________

Zobacz profil autora

119 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 11:11 am

- Ufa pan jej dlatego, bo dostałem w mordę, hm... - zaczął, drapiąc się po policzku - W takim wypadku siła pańskiego argumentu wygrywa - oznajmił, wzruszając lekko ramionami. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Kevin najchętniej raz jeszcze rzucił się na niego z pięściami. W końcu co rusz podsycał, podjudzał i prowokował. Widział w tym najwidoczniej niezłą rozrywkę.
- Panie Burnett - odezwał się zaraz po tym, jak ciężko westchnął. Rozemocjonowany Kevin zaczynał powoli bredzić, jednak Shane wciąż wydawał się być zadziwiająco spokojny, pomimo tego iż atmosfera nad nimi była wyjątkowo ciężka.
- Z tego co sobie przypominam nie byłem aż tak pijany, by wdzięczenie się Francesci do mnie zaklasyfikować jako urojenie - zaczął obracać w dłoniach już pustą szklankę - ...i nie mówię tego panu, by pana zdenerwować. Proponuję jedynie ostrożność, by nie miał pan później nieprzyjemności. W końcu chyba wie pan, jak ludzie tutaj lubią gadać.


_________________

Zobacz profil autora

120 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 11:25 am

- Barman - mruknął w kierunku J.B. - weź pan przynieś całą butelkę oszczędzisz na lataniu wte i we wte.
- Panie O'Dwyer - mruknął - dostał pan w ryj za gadanie bzdur o mojej żonie i wydaje mi się że to Pan do niej, a nie na odwrót ślinicie się na nią jak by nie była czyjąś żoną - użył liczby mnogiej bo doskonale wiedział o Joshu - zarówno pan jaki ten cały Bolitar.
Zamilkł ponownie wypijając kolejną szklankę. Szła jakoś wyjątkowo szybko.
- Czy pan nie rozumie, mówi pan o mojej żonie i co do cholery mnie ludzie obchodzą - przysuną się bliżej Shane'a - co, próbował pan się do niej dobierać i kopnęła pana w jaja? - uśmiechnął się ironicznie odchylając do pierwotnej pozycji. 
Nie mógł uwierzyć w słowa Shane'a w ani jedno jego słowo no w końcu ufał żonie, prawda?! Gotował się w nim jednak jakiś dziwny niepokój, mimo wszystko nie chciał dać po sobie poznać ze coś jest nie tak.


_________________

Zobacz profil autora

121 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 11:40 am

- Widzę, że jest pan zaślepiony, jednak nie mam zamiaru przekonywać pana, że sytuacja ma się inaczej. Owszem, nie byłem święty w stosunku do pańskiej kobiety, jednak nie wiedziałem wtedy jeszcze, że jest ona z kimś związana. No i zapewniam pana, daleko jej było od sprzedawania mi kopa - uniósł kąciki ust w złośliwym uśmiechu.
- Zrobi pan jednak z tą informacją to, co pan chce. ja już nie mam zamiaru wchodzić z panem w żadne dyskusje na ten temat. Zrobiłem to co powinienem - oznajmił, po czym kiedy J.B. przyniósł butelkę na ich stolik, Shane rozlał alkohol do szklanek i zajął się konsumpcją.
- Nie chciałem pana urazić - dodał całkiem niewinnie. Och, jakiż on dobrotliwy i przejęty losem męża-prawie-rogacza! Aż serce ściska się ze wzruszenia!


_________________

Zobacz profil autora

122 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 11:56 am

Zapewne był, nie mógł przecież wierzyć jakiemuś tam ochroniarzowi z kasyna nie ufając swojej żonie. O ile miał świetne wyczucie do broni i wiedział jak się z nią obchodzić o tyle do kobiet to był noga. Sam nie wiedział co ma myśleć, przecież taki Shane dla czego miał by kłamać, jaki miał sens w tym, a może tak samo jak ten cherlawy weterynarz zadurzył się w jego żonie, coś se ubzdurał. 
Spojrzał na niego gdy ten się uśmiechnął po raz setny.
- Mówiłem żebyś się pan nie szczerzył.
Potem zawiesił wzrok w martwym punkcie gdzieś pomiędzy butelką, a szklanką. Patrzył na wlewający się do niej trunek. Nie będzie przecież użalał się jakiemuś ochroniarzowi ani całował go po rękach za takie wieści które nie wiedział czy są prawdziwe. Zrobił grymas na twarzy po czym wypił kolejną porcję alkoholu.  Musiał przecież ktoś to widzieć, zaczął przypominać sobie powoli kto był w Snata Barbara, kto mógł widzieć Shana i Franią. Skojarzył pewną sytuację. Dobrze że jeszcze był na tyle trzeźwy by móc chociaż trochę kojarzyć fakty. 
- Teraz już wiesz że jest to moja żona... - pokiwał ze zrezygnowaniem głową biorąc głęboki oddech, wstał od stolika zakładając kapelusz na głowę.
- Odstrzelę ci g... odstrzelę ci coś jak się do niej zbliżysz.
Musiał porozmawiać z Franią, wziął butelkę do ręki, w pewnej chwili wyobraził sobie jak szkło pęka na głowie Shane'a.
- Rozumiem że na twój koszt - wycedził przez zęby patrząc na Shane'na z ironicznym uśmiechem to na butelkę która była i tak nie mal pusta.


_________________

Zobacz profil autora

123 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 12:04 pm

- Nie mam zamiaru się do niej zbliżać. Nie jest w moim typie, a poza tym mam już swoją kobietę - akurat ten ostatni argument raczej mu w niczym nie przeszkadzał. Może i zależało mu na Beatrice, ale nie zamierzał rezygnować z niektórych przyjemności, które uchodzą mu bezkarnie w stanie kawalerskim.
Kiedy Kevin zasugerował, że alkohol jest dziś na koszt Szejna, ten jedynie wzruszył ramionami.
- niech ci będzie - skoro już przeszli na "ty". Shane miał u Titusa alkohol i dziwki (z których usług nie korzystał, ani nie zamierzał korzystać) za darmo, więc nie robiło mu to żadnej różnicy. Gdy Kevin wstał, Shane pewnie tylko czekał, aż mężczyzna zniknie za drzwiami.


_________________

Zobacz profil autora

124 Re: Kasyno on Wto Lip 02, 2013 12:13 pm

- Nie widzę aby było inaczej, z resztą masz tu pewnie wszystko za darmo - burknął. Miał nadzieję że zastanie przyjaciela w domu albo na chińskiej ulicy ale tam mimo wszystko nie wypadało pić. Kevin mimo wszystko miał odrobinę przyzwoitości.
Machną z rezygnacją ręką na Shane'a po czym ruszył do wyjścia. Jeszcze raz spojrzał na niego pokiwał z rezygnacją głową po czym wyszedł z kasyna.
- Kurwa potrzeba mi było tego Old Whiskey - mrukną sam do siebie po czym ruszył w stronę dzielnicy mieszkalnej. Zakład zamknięty dzisiaj.

---> http://oldwhiskey.my-rpg.com/t350p660-dom-christophera-carswell-a#47808


_________________

Zobacz profil autora

125 Re: Kasyno on Czw Lip 25, 2013 9:36 pm

Biuro burmistrza --->

Edward z Patrickiem po kilkunasto-sekundowej przechadzce trafili do kasyna. W końcu to było bardzo, ale to bardzo blisko. Było to dość ciekawe miejsce, na pewno bogatsze w wystroju niż sam saloon. Radny rozejrzał się i w jego oko wpadło kilka gier. Och...
- A może bilard? - spytał przyjaciela i skierował się w stronę baru celem zakupienia butelki whiskey.


_________________



Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 12]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach